28. maja 2022, mecz litewskiej II Lygi między TransINVESTem a Ateitisem Wilno. W trakcie spotkania po jednym ze starć, piłkarz pierwszej z wymienionych drużyn niefortunnie upada na szyję. Próbuje się podnieść, ale nie może się ruszyć. To doświadczony pomocnik, 32-letni Gajus Kulbis. Szybko zrozumiał, że nie jest dobrze. W karetce po raz pierwszy pojawiła się panika.
Starcie jakich wiele
W swojej karierze Kulbis nie jeden raz staczał pojedynki indywidualne z przeciwnikami, ma w końcu na koncie ponad 90 gier w A Lydze, grał także w Estonii, zaliczył nawet epizod w litewskiej młodzieżówce. W meczu z Ateitisem kontaktu z rywalem nie brakowało. Jak przytaczał we wspomnieniach tamtych chwil Kulbis, rywal z Ateitisu był mniejszy. Na tyle, że w powietrznym starciu wślizgnął się pod piłkarza TransINVESTu. Upadek był bolesny, ale w pierwszej chwili nie zwiastował niczego złego.
Wszystko do czasu. Kulbis chciał wstać, ale nie mógł. Koledzy zaczęli podbiegać, próbowali pomoc. Dopiero ktoś bardziej obeznany w temacie powiedział żeby nie robić nic. „To był bardzo ważny moment” – ocenia piłkarz. Pojawili się sanitariusze, to oni zabrali pomocnika do karetki i zawieźli do szpitala. Wtedy Kulbis zrozumiał, że sytuacja jest bardzo poważna. Zaczął panikować, że nie może się ruszyć.
Tylko słowa
Najważniejszą informacją z powyższego akapitu jest to, że po raz pierwszy od zdarzenia ktoś z przedstawicieli mediów skontaktował się z poszkodowanym zawodnikiem. Byli to prowadzący audycję „padkaStas”, którzy zadzwonili do Kulbisa. Wszystkie informacje dotyczące tego co działo się z zawodnikiem po opuszczeniu szpitala pochodzą właśnie z tego źródła.
Feralnego 28. maja zawodnik został przewieziony do krajowego szpitala uniwersyteckiego w Wilnie. Od razu został wykonany rentgen, który nie wykazał żadnych złamań ani nieprawidłowości. Zlecono także badanie rezonansu magnetycznego, które rozwiało wszelkie wątpliwości: nerwy piłkarza w okolicy szyi zostały naruszone i uszkodzone. Podjęto decyzję o natychmiastowej operacji. 8-godzinny zabieg został przeprowadzony w nocy i zakończył się powodzeniem. Wszyscy wiedzieli jednak, że sytuacja jest trudna. Internet od razu obiegły wiadomości zawierające numer konta dziewczyny zawodnika, Justiny, z którą Kulbis ma dziecko. Wsparcie okazało całe środowisko: kluby, piłkarze zawodowi czy amatorscy, dziennikarze.

Dziś pomocnik porozumiewa się za pomocą wiadomości głosowych, tak jest mu najwygodniej, choć da też radę napisać coś rękami. Z optymizmem patrzy w przyszłość, ale czeka go ogrom pracy.
Nauczyć się życia na nowo
Dziś, 2,5 miesiąca od tamtych wydarzeń, Gajus Kulbis próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z pomocą bliskich zdołał nawet stanął nawet na chwilę na nogach. Jest w stanie je zgiąć, rusza rękami. Zaraz po wybudzeniu się ze śpiączki rozpoczął rehabilitację w Połądze. Rano śniadanie, zajęcia, obiad, znowu zajęcia, kolacja, i wieczorem na nic nie ma siły. Kulbis żartobliwie porównał to do rytmu zawodowego piłkarza, do którego nie planował już wracać. Wszak przez kilka ostatnich lat grał w piłkę już tylko amatorsko, dla własnej przyjemności. Życie chciało jednak tak, że uprawianie sportu nie będzie już raczej wchodzić w grę.
Kulbis widzi postępy za sprawą codziennej terapii. Nie wie jednak kiedy będzie widać wyraźne postępy. Może za kilka miesięcy, może za kilka lat. Podkreśla, że operował go jeden z najlepszych specjalistów w kraju. Do tej pory pyta nawet zawodnika o jego stan zdrowia, interesuje się. Gajus wie, że musi teraz walczyć o siebie. Nie wiadomo tylko ile to potrwa. Dobrych chęci mu nie brakuje.
Przywitać nowy rok na nogach
Gajus Kulbis od początku podszedł do całej sprawy z optymizmem. Na pewno pomógł mu w tym charakter sportowca, który bazuje przecież na pokonywaniu barier i wyzwać, na nie poddawaniu się. Przy okazji mógł dowiedzieć się więcej o sobie. Na przykład tego, że człowiek jest skonstruowany w ten sposób, że gdy wydaje ci się, że czegoś nie możesz, to tak naprawdę potem okazuje się że jednak możesz. Lekarze mówią, że nerwy w odcinku szyjnym są poszarpane, ale nie przerwane. Postępy w rehabilitacji powinny być kwestią czasu – mniej lub bardziej odległego. To już indywidualna kwestia każdego człowieka.
Zapytany o swoje plany na najbliższą przyszłość Kulbis odpowiedział, że pragnie świętować nowy rok z przyjaciółmi stojąc na nogach, bez niczyjej pomocy.
„Kiedy żyjemy w rutynie, myślimy o takich problemach jak przegrana Žalgirisu 0:5 z Bodo/Glimt, czy że na meczu juniorów jakiś ojciec wbiegł na boisko, coś powiedział… jak jesteś w takiej sytuacji, wszystko to wydaje się nieistotne” – tą refleksją Kulbisa możemy zakończyć ten artykuł.
Fot. TransINVEST







