Sūduva na krawędzi

Mówią, że fortuna kołem się toczy, a w przypadku Sūduvy Mariampol los ukazał swoją przewrotność w pełnej krasie. Klub nie dość, że pierwszy raz od 8 lat nie zagra w europejskich pucharach, to na razie nie ma kim w ogóle grać. Prezes klubu póki co o dziwo emanuje spokojem, ale konkretnego planu zdaje się jeszcze nie posiadać.

Jeszcze nie tak dawno temu klub z Mariampola trzykrotnie z rzędu dochodził do barażu o fazę grupową Ligi Europy. Co więcej, w każdym z dwumeczów zdołał po razie zremisować. Przeciwnicy, którzy przyjeżdżali na Litwę byli gwarantem kompletu na trybunach – Łudogorec, Celtic czy Ferencváros potrafili przyciągnąć ludzi na stadion. Zawsze jednak brakowało tej kopki nad „i” w ostatnim, decydującym starciu, a stare piłkarskie marzenie Litwinów o awansie do fazy grupowej rozgrywek europejskich pozostawało niespełnione.

Uległo to zmianie w 2022 roku kiedy Żalgiris Wilno zdołał wywalczyć promocję do Ligi Konferencji. Sūduva była jednak mocno w cieniu tych wydarzeń. Rozgrywała najgorszy sezon od wielu lat, sama z Europą pożegnała się już po starciu pierwszym przeciwniku notując dwie bezbarwne porażki z duńskim Viborgiem. Nikt jednak przesadnie nie łudził się, że ówcześni wicemistrzowie Litwy postawią Duńczykom przesadnie trudne warunki.

Cudotwórca

Powolny zjazd Sūduvy rozpoczął się po sezonie 2019 wraz z odejściem trenera Władimira Czeburina, twórcy potęgi klubu z Mariampola. Heimo Pfeifenberger i potem każdy następny trener nie zdołał już nawiązać do dawnych sukcesów (rok 2019 zwieńczony potrójną koroną), ba – nigdy potem nie udało się już zdobyć mistrzostwa. Na odzyskanym tronie bowiem wygodnie rozsiadł się Żalgiris Wilno i sytuacja zbyt prędko raczej nie ulegnie zmianie. Suwalszczanie zaś z każdym rokiem zaczęli tracić na jakości, a właściciel Vidmantas Murauskas na początku każdego sezonu począł przebąkiwać o wycofaniu się z pilki i sprzedaży klubu. W listopadzie 2021 roku pojawiły się pogłoski o zainteresowaniu inwestorów z Bialorusi, ale do tego nie doszło. Murauskas zmniejszał więc dofinansowanie i nakłady na drużynę, to z kolei musiało się prędzej czy później wiązać ze słabszymi wynikami. Cios w serca kibiców zadał też Czeburin, który w sezonie 2021 związał się z Żalgirisem Wilno (wcześniej miał iść do ligi białoruskiej ale nie dogadał się w sprawie kontraktu) i zaczął ściągać z Sūduvy jej podstawowych piłkarzy.

Vidmantas Murauskas z lewej, Władimir Czeburin z prawej. Fot. Evaldas Šemiotas

Chwyt marketingowy

Rok 2021 był jeszcze ostatnim powiewem względnej normalności i stabilizacji w Mariampolu. Do klubu udało się nawet ściągnąć Keisuke Hondę, który piłkarsko Litwy nie podbił ale skierował na kraj niebotyczne i niespotykane jak dotąd zainteresowanie całego świata wielkiej piłki. Japończyk miał wesprzeć zespół w walce o mistrzostwo Litwy, podkreślał, że po to przyjechał. Nie udało się, Sūduva przegrała rywalizację o tytuł z 9 punktami straty do Żalgirisu, a kilka miesięcy wcześniej Raków Częstochowa wyeliminował ją po rzutach karnych w II rundzie eliminacji do Ligi Konferencji. Dziś taki rezultat nie miałby prawa się przytrafić. Raków idzie w górę, Sūduva pikuje w dół. Sezon 2022 całkowicie obnażył słabości „Suwalszczan”, którzy sezon zakończyli w drugiej polowie tabeli. Ostatni raz zdażyło się to 18 lat temu. Sezon 2004 klub z Mariampola skończyła na przedostatnim, 7. miejscu. Miniony sezon przyniósł zaś 6. na 10 lokat.

Keisuke Honda po strzeleniu jedynej bramki na Litwie. Fot. Sūduva

Spokojnie, mamy czas

Litewskie kluby powoli rozpoczynają przygotowania do sezonu. Pojawiają się informacje o nowych nabytkach, odbyły sie już pierwsze po nowym roku treningi, lub lada dzień się odbędą. Tymczasem w Mariampolu cisza jak makiem zasiał. Słychać jedynie o kolejnych odejściach. Simonas Urbys, Markas Beneta i Xabi Auzmendi odeszli już do nowych klubów, Tomislav Gomelt i Kule Mbombo są już także dogadani z innymi druzynami. Nie oszczędzono nawet trenera bramkarzy Audrisa Ramonasa, który w Sūduvie spędził 19 ostatnich lat! Z pozostałymi żegnano się po cichu. Vidmantas Murauskas w wywiadzie z dziennikarzem 15min.lt, Mantasem Krasnickasem, przyznał, że na ten moment ważne umowy z klubem ma 5 zawodników (!), a są to Gruzin Levan Macharashvili, Portugalczyk Diogo Coelho oraz trójka młodych Litwinów: bracia Burdzilauskas i Linas Zingertas. Ostatnie trio zawodnikami pierwszego składu są jednak tylko na papierze, cały sezon spędzili bowiem w trzecioligowych rezerwach. Więcej nie ma nikogo.

Murauskas jednak z zadziwiającym, wręcz stoickim spokojem stwierdził: „Trwa proces licencyjny, drużyna zbierze się na trening 16. stycznia w liczbie takiej, jaka na ten dzień będzie. Poszukujemy specjalistów, którzy mogliby trenować a drużyna zostanie zbudowana wokół tych, którzy są” – powiedział prezes. Na reakcję dziennikarza, że to trochę mała liczba, żartobliwie odrzekł, że jeśli się nie trenuje to może nie być nawet nikogo. Wygląda to jednak bardziej na wisielczy humor.

Faktem jest, że rozgrywki A Lygi ruszają dopiero w marcu i czasu na kompletowanie zespołu faktycznie jest jeszcze sporo co podkreślił Murauskas. „Liga nie zaczyna się w przyszłym tygodniu, ale w pierwszym tygodniu marca. W jakiś sposób mamy nadzieję rozwiązać problem trenerów, a następnie zawodników. Czasem wcześniej, czasem później. Jest jak jest” – skwitował właściciel Sūduvy. A tak, zapomniałem wspomnieć, że trenera też nie ma, więc nie wiadomo nawet kto za kilka dni poprowadzi zajęcia dla piątki piłkarzy.

Diogo Coelho po lewej, fot. Sūduva

Czas pożegnań

Według wiadomości serwisu 15min.lt Murauskas już po zakończeniu sezonu 2022 powiedział wszystkim piłkarzom (z nielicznymi wyjątkami) żeby rozglądali się za nowymi klubami. Prezes widzi to jednak w ten sposób: „Myślałem o zmianie większości zawodników w drużynie bo to potrzebne. To naturalny proces. A skoro już mowa o szybkości zmian… można się do tego przyzwyczaić. Kiedy następuje zmiana, czasami dzieje się to w dłuższym okresie czasu. Faktem jest, że Sūduva jej potrzebuje. We wszystkich aspektach”.

Słowo „zmiana” padło w tym wywiadzie bardzo dużo razy. Bo prezes nie wyklucza metamorfozy pod każdym względem, nawet na swoim stanowisku. „Zmiany mogą zajść wszędzie. W tym na stanowiskach prezesa i dyrektora, i wszędzie indziej. Przez ten cały czas było kilka gwałtownych wzrostów, teraz jest spadek. Musisz upaść aby walczyć, a drużyna może się podnieść. Wkrótce okaże się, z kim wystartuje. Czas pokaże” – dodał enigmatycznie Murauskas. Sprawy sprzedaży klubu nie chciał komentować. „Trwa proces” – to jedyne co usłyszał dziennikarz 15min.lt. Murauskas nie zdradza także o co będzie walczyć w 2023 drużyna. Nie chce tego robić do momentu gdy nie uformuje się nowa drużyna. Cele na poprzedni rok nie zostały osiągnięte stąd całkowita przebudowa Sūduvy jako organizacji.

Perspektywy

W całej tej atmosferze tajemnicy i podejrzanego spokoju, w dżungli znaków zapytania należy jednak patrzeć na Sūduvę jako kandydata do walki o utrzymania. Nie ma już tłustych lat, na duże transfery się nie zanosi, faza przygotowań ma wejść w życie za kilka dni z udziałem piątki piłkarzy. Murauskas może budować narrację wielkich zmian, które wymagają czasu, trwających procesów, ale zazwyczaj takim operacjom towarzyszy prędkość działania. Tu jej absolutnie nie ma. Bardziej przypomina to ucznia ustawicznie przekładającego przygtowania do matury, aż wreszcie kończy się to nauką na wariackich papierach w tydzień poprzedzający egzamin. I taki też przewiduję scenariusz dla Sūduvy – komletowanie składu na łapu-capu w oparciu na zawodnikach, którzy będą dostępni pod koniec okresu transferowego. Chyba, że trafi się chętny do kupna klubu, choć sam prezes nie chce używać tego określenia. Zdecydowanie bardziej woli określenie „zmiany na danym stanowisku”. A zmianom naturalnie towarzyszy czas. Spokojnie, w Mariampolu trwają procesy. Te treningowe nawet dla piłkarzy których można, dosłownie, policzyć na palcach jednej ręki.

fot. G. Bitvinskas

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie