Riga FC ogłosiła, że nie przystąpi do kończacego sezon meczu Virslīgi przeciwko RFS, który zapewnił już sobie mistrzostwo kraju. Klub tłumaczy swoją decyzję narastającym poczuciem niesprawiedliwości, błędami sędziowskimi oraz brakiem reakcji ze strony Łotewskiej Federacji Piłkarskiej (LFF).
W oficjalnym komunikacie Riga FC poinformowała o podjęciu niezwykle trudnej, ale zdaniem władz klubu koniecznej i przemyślanej decyzji. Zespół nie wyjdzie na boisko podczas niedzielnych derbów z RFS. Klub przekazał, że zdaje sobie sprawę, jak duże znaczenie dla kibiców ma to spotkanie, i przeprosił wszystkich, którzy na nie czekali. Powodem tak radykalnego kroku jest, jak podkreślono w oświadczeniu, kryzys zaufania do systemu rozgrywek na Łotwie. Riga FC zarzuca, że przez cały sezon łotewskie kluby musiały mierzyć się z powtarzającymi się błędami sędziowskimi, które miały bezpośredni wpływ na rywalizację i podział miejsc w ligowej tabeli.
Co dokładnie kryje się pod tymi hasłami? To przede wszystkim odwołanie do sprawy tzw. „klubów-matek i klubów-córek”. Na przestrzeni sezonu w klubach FK Tukums, BFC Daugavpils i Super Nova dochodziło do dziwnych ruchów kadrowych w meczach tych drużyn przeciwko RFS-owi. Kluczowi zawodnicy związani z RFS-em (przeszłością lub będących na wypożyczeniu) byli odsuwani od składu lub przesiadywali na ławce rezerwowych. Jedną z najbardziej absurdalnych sytuacji był ostatni mecz między FK Tukums a RFS-em. Na ławce rezerwowych przez cały mecz pozostawał napastnik Ruslans Deružinskis, były piłkarz RFS-u, od sezonu 2026 zakontraktowany przez Tukums. Siedział tam nawet mimo tego, że przez wymuszone roszady w ataku grał… obrońca. Trener tłumaczył to potem gorączką, przez którą nie chciał wpuszczać piłkarza na boisko. Nie był to jednak jedyny przypadek. Dzień przed tym samym meczem do rezerw FK Tukums oddelegowany został Maksym Derkacz, wypożyczony z RFS-u i przez to nie wystąpił w potyczce w Virslīdze. Ukraniec z kolei miał podpaść sztabowi szkoleniowemu swoim nieprofesjonalnym podejściem po poprzednim meczu ligowym.
W tej sprawie dziwi bierność LFF. Komisja Etyki już wiele tygodni wcześniej miała przyjrzeć się tej sprawie, zapowiedziano działania i od tej pory… cisza. Federacja nigdy nie przedstawiła realnych efektów swojego dochodzenia, nikt nie poniósł konsekwencji. Jest to tym bardziej dziwne jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że tematem zainteresowali się nawet przedstawiciele UEFA, którzy także chcieli przeanalizować ten przypadek, jednak również nikt nie wydał nigdy żadnego komunikatu ani decyzji.
Riga FC uważa, że rozegranie niedzielnego spotkania oznaczałoby milczącą akceptację istniejącej sytuacji i legitymizację procesów, które szkodzą łotewskiemu futbolowi. Klub podkreślił jednocześnie, że jego protest nie jest wymierzony w kibiców. Do decyzji wicemistrzów Łotwy ustosunkował się trener RFS-u, Viktors Morozs, zamieszczając na Instagramie poniższy post:
„Moja filozofia trenerska jest prosta: wygrywaj z szacunkiem i przegrywaj z godnością”. – Arrigo Sacchi
Jestem dumny ze swojej drużyny. Po ubiegłorocznej porażce przyjęliśmy przegraną z godnością. Nie szukaliśmy wymówek ani nie próbowaliśmy zrzucać winy na innych. Wyciągnęliśmy wnioski z tamtego doświadczenia i wróciliśmy, gotowi do walki. W tym roku wywalczyliśmy zwycięstwo na boisku, dzięki własnej ciężkiej pracy. Dlatego nie mogę zaakceptować decyzji o odmowie rozegrania meczu.”
LINK do oficjalnego komunikatu w języku łotewskim.
fot. Riga FC







