Saulius Skvernelis, przewodniczący Sejmu Litwy był gościem programu „Paskutinė vakarienė” (pol. Ostatnia wieczerza) w telewizji TV3. Polityk w krytycznych słowach wypowiedział się na temat sytuacji infrastrukturalnej, z którą zetknęła się reprezentacja Litwy w piłce nożnej.
Sam temat wypłynął dość nieoczekiwanie. Jak podaje serwis sportas.lt, Skvernelis nawiązał do niego w związku z zadaniem, które przygotował dla niego prowadzący. Polityk został zapytany bowiem o trapiące obecnie Litwę problemy. Jako jeden z nich przewodniczący wskazał ciągle przekładaną i opóźniającą się budowę stadionu narodowego w Wilnie. „To wielka szkoda dla wszystkich, którzy się poświęcają. Mówi się, że nie ma znaczenia, gdzie przegrasz. Nie! Dziś nie ma jeszcze wyników, ale gra jest coraz lepsza, jest ogromny potencjał i wierzę, że te wyniki przyjdą. Potrzebujemy stadionu!” – grzmiał Skvernelis.
Temat budowy stadionu w Wilnie jest bardzo stary i na temat prób wybudowania go, oraz towarzyszącym temu wydarzeniom, można by było napisać książkę. A nawet gdy Litwa doczekała się stadionu z prawdziwego zdarzenia, to okazuje się, że narodowa kadra jest na nim niechcianym gościem. Mowa oczywiście o odnowionym obiekcie im. Dariusa i Girėnasa w Kownie. Arena służy nie tylko sportowcom ale także wydarzeniom kulturalnym oraz eventom. Okazuje się, że piłkarze i koncerty nie idą razem w parze, zniszczenia murawy okazują się zbyt duże a terminy się nakładają. Już w grudniu 2024 było jasne, że w czerwcu w Kownie publiczność będzie rozpalać Justin Timberlake a nie piłkarze Edgarasa Jankausasa w ramach eliminacji do MŚ 2026. Reprezentacja musi szukać innego miejsca na swój mecz.
„Nie może być tak, że reprezentację narodową wypchnięto z Kowna koncertami, w Wilnie nie ma stadionu i kadra jest dziś na uboczu. Stadion musi być, bo jesteśmy stolicą i kiedy drużyny przyjeżdżają na stadion LFF, trzeba zasłonić oczy żeby nie widzieć wstydu innych.” – powiedział Skvernelis.
Oczywiście sprawa stadionu, a raczej jego braku, ma także wymiar polityczny. Jak zdradził w programie 54-latek, Litwa mogła na ten cel uzyskać wsparcie z Unii Europejskiej do roku 2020 ale przez bezczynność rządzących nie udało się uzyskać dotacji. Tę sytuację Skvernelis porównał do kucharza, który ma wszystkie składniki a twierdzi, że nie umie ugotować zupy.
Na koniec, jak na polityka przystało, Saulius Skvernelis złożył pewną deklarację. „Myślę, że zbudowanie stadionu w trzy lata jest całkiem realistyczne. Wspomogę to na tyle, ile będę mógł.” – powiedział prowadzącemu program. Jego zdaniem nie trzeba też forsować wzgórza Szeszkinia jako lokalizacji, którą w obliczu dotychczasowych niepowodzeń określił „nawiedzoną”.
fot. Darius Janučis







