Zgodnie z przewidywaniami Valmiera FC szykuje się do odwołania od wczorajszej decyzji łotewskiej federacji, która nie przyznała klubowi licencji na Virslīgę. Takie informacje przekazał dziś serwis sportacentrs.com.
Klub nie zgadza się z taką decyzją i złoży apelację. Będzie to jednak twardy orzech do zgryzienia. Oprócz zaległości wobec piłkarzy oraz pracowników klubu trzeba wziąć także pod uwagę fakt, że Valmiera FC wciąż zalega w skarbówce. Według systemu Lursoft jest na dzień 15.01.2024 jest to kwota 218 919 euro.

Oznacza to, że zadłużenie klubu w tej instytucji znowu wzrosło. W dniu 31.10.2024 było to „tylko” 99 855.44 euro. Na przestrzeni 2024 kwota ta jednak regularnie się zmieniała. Sierpień – ok. 276 tysięcy. Wrzesień ok. 183 tysięcy. 30. października prawie 220 tysięcy. Aby uratować się przed stratą licencji w jeden dzień spłacono 120 tysięcy euro i najniższy pułap długu jaki osiągnął klub to wspomniane 99 855.44 euro. Przez 2,5 miesiąca zaległości urosły ponad dwukrotnie.
Na przestrzeni ubiegłego roku klub wielokrotnie igrał z ogniem. Spłacał zaległości na ostatnią chwilę aby uratować się przed odjęciem 25 punktów. Wcześniej przez długi w skarbówce stracił europejskie puchary, stracił łącznie 9 punktów w tabeli. Tym razem na szali jest nie tylko licencja na Virslīgę ale także najprawdopodobniej istnienie klubu.
Komisja Odwoławcza zwyczajowo wydaje decyzje w lutym. Nawet jeśli ona nie przyzna Valmierze pozwolenia, nie oznacza to w pełni zakończenia sprawy. Klub może dochodzić swoich racji z Trybunale Arbitrażowym CAS.
fot. Valmiera FC







