Post z komunikatem na Facebooku można znaleźć bardzo łatwo. Na ponad 2000 reakcji lwią część stanowi „haha”, przez co z marszu nie widać innych kliknięć. W komentarzach nie brakuje mocnych słów krytyki.
„Dno”, „wstydźcie się”, „LFF – litewskie fekalia futbolowe” – to tylko niektóre z wariantów jakie możemy przeczytać pod oświadczeniem litewskiej federacji. Skąd szydera, skąd tak duże niezadowolenie ludzi? Ano dlatego, że litewski związek publicznie wziął w obronę Arūnasa Pukelisa. Przekładając to na nasze realia, zdecydowanie przebija to Czesława Michniewicza i jego słynne 711 połączeń, bo wykracza to dalej niż sama moralność piłkarska. Zdecydowanie bliżej temu do „Słowika”. A to wszystko w rok stulecia litewskiej federacji. Zamiast radości jest sportowa patologia.
Porachunki
Arūnas Pukelis ps. „Švinius” (pol. „ołowiany”/”żelazny”) swoją ksywkę zawdzięcza swoim warunkom fizycznym. To wysoki i postawny mężczyzna, jeden z tych, których lepiej nie mijać po zmroku w ciasnej uliczce. Przede wszystkim – gangster. Na „Bałtyckim futbolu” najwięcej uwagi poświeciłem mu w tekście „Kto oszukał Taurasa Taurogi?„. Na potrzeby tego artykułu przytoczę pewien fragment: „Według różnych źródeł w młodości [Pukelis] kierował jedną z najbardziej wpływowych i znanych litewskich grup przestępczych o nazwie „ołowiani/żelaźni”. Banda była podejrzana o wymuszanie haraczy, porwania, przemyt i inne poważne przestępstwa, ale Pukelis zdołał wymigać się od więzienia. Został biznesmenem, i znalazł nową żyłę złota na Białorusi. Ma ponoć dobre relacje z wysokimi rangą urzędnikami w tym kraju, a Litwini chcący otwierać swoje biznesy na terenie wschodniego sąsiada muszą mieć na to zgodę Pukelisa. To jedynie pogłoski, ale mogą mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. W 2011 roku miał 50% udziałów w białoruskiej firmie budowlanej Magnus Group „. Powiało mafią, nieprawdaż?
Wszyscy wiedzą jednak, że Pukelisa i jego grupy nie interesuje żadna budowlanka, a kontrola przepływu papierosów i benzyny na litewsko-białoruskiej granicy. Innym razem w ramach porachunków gangsterskich w bagażniku auta wywiózł do lasu człowieka, a następnie brutalnie pobił. Nie padło na byle kogo, był to Henrikas Daktaras, jedna z najważniejszych person w litewskim półświatku. Zdaniem Pukelisa jego żona została upokorzona, nie wiadomo w jaki dokładnie sposób, ale podobno na jego miejscu „każdy mężczyzna by tak postąpił” – mówił sam zainteresowany. Efekt? 13 ciosów, 4 wybite zęby i złamana ręka. Przestępcy z oczywistych względów w takich sprawach nie chcą współpracować z policją, więc Pukelis nie odsiedział w więzieniu ani jednego dnia, mimo 5 wyroków. Ludzie boją się zeznawać na jego niekorzyść. Nikt nie byłby na tyle nierozsądny.

Karierowicz
W 2019 roku Pukelis został mianowany wiceprezydentem federacji piłkarskiej, po jakimś czasie odszedł ze stanowiska. Wcześniej piął się po wielu szczeblach pozyskując nowe znajomości i rozszerzając swoje wpływy. Mówi się, że bardziej niż sport interesują go pieniądze płynące z FIFA oraz UEFA. Po drodze zdążył narobić nadziei i oszukać klub ze „swoich” Taurogów, z których zaczynał karierę w piłce jako prezes tamtejszego okręgu piłkarskiego (odpowiednik naszego wojewódzkiego ZPN-u). Pukelis naobiecywał pozyskanie środków pieniężnych, które dla miejscowego Taurasa były bardzo potrzebne w obliczu uciętych dotacji miejskich. Klub ledwo dokończył sezon a potem na jakiś czas zniknął z piłkarskiej mapy Litwy.
Wybór Pukelisa na stanowisko wiceprezesa, czyli zastępcę Tomasa Danilevičiusa (były piłkarz m.in. Arsenalu i Livorno), wzbudził wiele kontrowersji. Tak samo jak przy okazji wczorajszej gali litewskiej federacji piłkarskiej gdzie wręczano wiele tytułów, z litewskim piłkarzem roku na czele. Jedną z nagród osobiście przyznawał Pukelis. Ten i wiele innych faktów bardzo nie spodobał się Jurgicie Šiugždinienė, która od 2020 roku pełni funkcję minister edukacji, nauki i sportu na Litwie.
Krytyka
„Jestem i nadal będę zwolennikiem przejrzystości w federacjach sportowych, a zachowanie niektórych związków uważam za niedopuszczalne i niezrozumiałe. Wczoraj Arūnas Pukelis wystąpił na scenie podczas rozdania nagród dla najlepszych litewskich piłkarzy i wręczył jedną z nagród. Świadczy to o tym, że osoba, która – jak stale podkreślają media – miała problemy z organami ścigania, nadal posiada duże wpływy w Litewskiej Federacji Piłkarskiej. W społeczeństwie rodzi to wiele pytań dotyczących zaufania i przejrzystości samej federacji. To bardzo niefortunne, że kierownictwo tego nie rozumie i w ten sposób samo szkodzi wizerunkowi i przyszłości piłki nożnej” – zaczęła Šiugždinienė.
„Federacja piłkarska ma zatwierdzony Kodeks Etyczny, ale jego zapisy istnieją najwyraźniej tylko na papierze. Wobec wszystkich stosujemy i będziemy nadal stosować surowe wymogi przejrzystości. Są one takie same dla wszystkich federacji sportowych. Jeśli wymagania nie zostaną spełnione, dany związek musi ponieść konsekwencje. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć, na co przeznaczane są fundusze przyznawane federacjom sportowym i czy są one wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem” – dodaje.
Jednocześnie litewska polityk pyta włodarzy piłkarskiego związku o to ile jeszcze wątpliwości i niezadowolenia muszą zasiać w społeczeństwie takie działania, zanim w końcu ci zrozumieją, że jedyną słuszną drogą jest zdystansowanie się od takich postaci jak Pukelis? Dostała odpowiedź, ale chyba nie na taką jaką liczyła.
Jesteśmy uczciwi
Dziś ukazała się wspomniana na samym początku tekstu odpowiedź ze strony LFF. Już sam wstęp sugeruje, że jeżeli ktoś miał nadzieję na rozsądek włodarzy, to szybko może ją porzucić. Oto co możemy przeczytać:
„Litewska Federacja Piłki Nożnej kategorycznie odrzuca wszelkie oskarżenia wobec Federacji i jej poszczególnych członków o naruszenie zasad przejrzystości, etyki lub innych zasad. Działamy zgodnie ze swoim statutem i litewskim ustawodawstwem oraz prowadzimy swoją działalność w sposób przejrzysty i uczciwy”. Mocny początek. Mam nadzieję, że nie jest to równie uczciwy sposób co metody wyrównywania rachunków przez Pukelisa.
Idźmy dalej. Przed nami najmocniejsza część.
„Każdy z członków Komitetu Wykonawczego, w tym Arūnas Pukelis, jest wybierany zgodnie ze Statutem Litewskiej Federacji Piłki Nożnej i spełnia wymagania. Zgodnie z art. 7 ust. 2 Statutu LFF, Prezydentem LFF, członkami Komitetu Wykonawczego i Sekretarzem Generalnym mogą być wyłącznie osoby o nieposzlakowanej opinii. Osoba nie cieszy się nieposzlakowaną opinią, jeżeli została skazana za poważne lub bardzo poważne przestępstwo, niezależnie od tego, czy wyrok został zatarty, lub za inne przestępstwo, o ile nie zostało ono zatarte. W organach zarządzających LFF nie ma osób, które nie spełniają wymogu nieposzlakowanej opinii określonego w statucie LFF”.
To, że ten człowiek nie przesiedział w więzieniu ani jednego dnia obnaża raczej słabość litewskiego systemu sprawiedliwości, organów ścigania, oraz poziom zastraszenia świadków, niż świadczy o czystości Pukelisa! Czy ktoś w federacji, kto odpowiada za treść tego komunikatu, był na tyle głupi aby sądzić, że ludzie uwierzą w nieskazitelność gangstera? Tu nie ma już opowieści o drugiej szansie, tu wymięka nawet Seneka Młodszy.
„Nieodpowiedzialne i wnikliwe wypowiedzi czołowych litewskich polityków, które nie tylko nie mają żadnych podstaw, ale także oskarżają Litewską Federację Piłki Nożnej lub poszczególnych członków jej Komitetu Wykonawczego, stanowią rażącą ingerencję w działalność Federacji, a jednocześnie wywierają presję na sądy, które są obecnie w trakcie sporu o rozpowszechnianie informacji o Federacji szkalujących jej dobre imię” – tu jeszcze szpilka dla Jurgity Šiugždinienė i dalsze ośmieszanie się. Pozwólcie, że pominę ostatni akapit, bo nie wnosi on do sprawy już nic wartościowego, a i tak wyszło dość długo.
***
To, że państwowe organy wobec Pukelisa są przerażająco bezsilne już wiadomo. To, że niektórzy jak Jurgita Šiugždinienė czy bloger Skirmantas Malinauskas zwracają uwagę na problem Pukelisa jest godne pochwały, ale niestety niewiele zmienia. To co zastanawia mnie w największym stopniu to fakt, że litewski związek piłki nożnej przechodzi przez wszystkie kontrole UEFA i FIFA bez zastrzeżeń, czym chełpi się sama federacja. Dlaczego nie można użyć mechanizmu sankcji, kar, wykluczeń? Dlaczego Tomas Danilevičius szarga swoją reputację świetnego piłkarza? Nawet jeżeli jest zastraszony, to przecież Pukelis jest za małym graczem aby trząść europejską i światową federacją. Dlaczego to tolerują? Odpowiedzi chyba nie zna nikt.
fot. LRT







