Jeszcze niedawno świętowali mistrzostwo kraju, dziś walczą o odbudowę w niższych ligach. Valmiera FC, klub który w 2022 roku zdobył tytuł mistrzowski, rozpoczął sezon 2025 na trzecim poziomie rozgrywek – po serii dramatycznych wydarzeń związanych z zaległościami finansowymi, brakiem licencji i masowym odejściem piłkarzy.
Kłopoty finansowe i utrata licencji
Problemy zaczęły się kilka lat temu od zaległości płacowych, narastających długów wobec łotewskiego urzędu skarbowego oraz niepłaconych ekwiwalentów. Pomimo dochodów z transferów, klub wciąż nie wywiązywał się z płatności, co przed sezonem 2025 doprowadziło do odmowy przyznania licencji na grę w Virslīdze i 1. līdze przez Łotewską Federację Piłki Nożnej. Valmiera straciła także możliwość gry w europejskich pucharach.
W wyniku tej decyzji drużyna mogła przystąpić dopiero do zmagań trzeciego poziomu rozgrywek. Klub uzyskał jedynie licencję amatorską.
Nowy zespół, nowa nadzieja
Wszystko wskazywało na rozpad drużyny – niemal cała pierwsza jedenastka opuściła klub. Jednak szkoleniowiec Gatis Kalniņš postanowił zostać i rozpocząć budowę zespołu od podstaw. W rozmowie z Edmundsem Novickisem na Patreonie przyznał, że choć sytuacja była trudna, nie potrafił opuścić klubu, który nosi w sercu: „Czuję się dłużny wobec tego klubu. Moje serce należy do Valmiery, niezależnie od okoliczności.” – powiedział.
Nowy skład Valmiery opiera się na młodzieży z akademii oraz lokalnych weteranach. Początek sezonu daje nadzieję – klub wygrał pierwsze trzy mecze, strzelając łącznie 8 goli i tracąc tylko jedną bramkę. Kalniņš zaznacza, że cel pozostaje niezmienny: „Chcemy wrócić do Virsligi w ciągu dwóch, maksymalnie trzech lat. W idealnym scenariuszu – już za dwa.” – szacuje trener. Pomimo degradacji, klub zachował znaczną część sztabu szkoleniowego i struktur zarządzania. „W porównaniu do rywali z naszej ligi wygląda to na przesadę, ale to element naszej strategii rozwoju” – przyznał Kalniņš.
Związany z klubem wciąż pozostaje Ralph Isenegger – szwajcarski prawnik i konsultant, a zarazem większościowy właściciel Valmiery. Mimo wielu znaków zapytania Szwajcar nie opuścił klubu i nadal pozostaje w posiadaniu 95% udziałów. Kalniņš podkreślił również, że sytuacja finansowa pozostaje stabilna. Valmiera wciąż ma zobowiązania ale trener patrzy w przyszłość optymistycznie.
Czy futbol w Valmierze przetrwa?
Pomimo kryzysu, Kalniņš nie ma wątpliwości, że piłka nożna w mieście nie zginie, nawet jeśli Valmiera FC miałaby zniknąć. Wskazuje na silną akademię, lokalne drużyny amatorskie i długą historię piłkarską miasta. „Piłka nożna nigdzie się stąd nie wybiera.” – skwitował.
wykorzystane zasoby: www.balticfootballnews.com/?p=8478
fot. Valmiera FC







