Korzystając z przerwy w Lidze Narodów Litwini w minioną środę rozegrali w Kownie mecz towarzyski z Andorą. Biorąc pod uwagę jego przebieg oraz niespodziankę w meczu Azerbejdżanu z Liechtensteinem, piłkarze Edgarasa Jankauskasa mogą być w naprawdę dobrych humorach.
W niedzielę 4. października Litwę czeka bardzo ważny mecz w Lidze Narodów. To rewanżowa potyczka z Azerbejdżanem, który jest głównym rywalem w wyścigu o zajęcie 1. miejsca w grupie, które gwarantuje awans do Dywizji C. Być może też dlatego litewska federacja na przerwę wybrała sparingpartnera, który dawał duże szanse na zastrzyk pozytywnej energii przed kluczową potyczką. Tak też się stało. Litwini u siebie pewnie pokonali gości z Andory wygrywając 3:0. Swoje debiutanckie bramki w kadrze strzelili Manfredas Ruzgis (22′ rzut karny) oraz Faustas Steponavičius (28′). Dzieła zniszczenia dopełnił Armandas Kučys w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Andorczycy nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Tomasa Švedkauskasa i zakończyli mecz bez ani jednego celnego uderzenia. „To naprawdę dodaje nam pewności siebie. To był dobry mecz, mieliśmy okazję zobaczyć zawodników, których dawno nie widzieliśmy, byli też debiutanci.” – podsumował spotkanie trener Litwy, Edgaras Jankauskas.
Drugi powód do zadowolenia dali sami rywale. Azerowie dość niespodziewanie zremisowali w czwartek z Liechtensteinem. To znacznie poprawiło sytuację Litwy, która obecnie po 2 spotkaniach prowadzi z dorobkiem 4 punktów na koncie i 2 oczkami przewagi nad Azerbejdżanem. Brak zwycięstwa drużyny z Kaukazu w niedzielę praktycznie pozbawi ją szans na zajęcie 1. miejsca w grupie.
fot. LFF







