Żalgiris Kowno na kolejkę przed końcem zmagań obronił tytuł mistrzowski. Piłkarze Željko Sopicia w 2026 roku na krajowym podwórku wygrali wszystko, co tylko było do zdobycia.
Bieżący sezon bez wątpienia zapisze się w historii kowieńskiego klubu – oprócz zdobycia potrójnej korony drużyna wywalczyła przepustkę do fazy ligowej Ligi Konferencji jako drugi w historii klub Litwy. Pod każdym względem był to udany rok a Żalgiris potwierdził, że na ten moment nie ma sobie na Litwie równych. Ostatnie trofeum, mistrzostwo TOPLYGI, drużyna zagwarantowała sobie wczoraj, po wygranej 4-1 z Hegelmannem FC, choć to rywale jako pierwsi strzelili gola. Mistrzowie odpowiedzieli aż 4 trafieniami i tym samym zapewnili sobie drugi tytuł z rzędu – Sūduva Mariampol jako ostatnia mogła wyprzedzić jeszcze obrońców trofeum, choć taki scenariusz wydawał się bardzo mało prawdopodobny.
Czy Żalgiris ma perspektywę stać się dominatorem? Na ten moment zdaje się mieć największe możliwości ze wszystkich klubów ponieważ jest piłkarską filią znanego koszykarskiego klubu, częścią dużej struktury. Szanse na dłuższe odskoczenie reszcie stawki są dość realne: Żalgiris Wilno wciąż jest na etapie prostowania wszelkich zawirowań finansowo-organizacyjnych po poprzednim kierownictwie, Sūduva wprawdzie zwiększyła budżet ale dopiero od tego sezonu powróciła do czołówki. Hegelmann FC najlepsze czasy ma już za sobą, z kolei FK Poniewież to raczej jednorazowy wyskok. Wygląda więc na to, że w Kownie z optymizmem mogą spoglądać w przyszłość.
fot. Żalgiris Kowno







