Pożegnanie z klasą

Pierwsze i jedyne zwycięstwo w Grupie 1 Dywizji D odnieśli przedwczoraj Łotysze. Podopieczni Dainisa Kazakevičsa rozbili na wyjeździe Andorę aż 5-0.

Do finałowej kolejki Dywizji D trzeba było czekać na premierowe zwycięstwo Łotyszy w tegorocznej edycji Ligi Narodów UEFA. Stawką pojedynku Andory z Łotwą było przedostatnie miejsce w grupie, gospodarze musieli wygrać, gościom znad Bałtyku wystarczał remis. Na papierze faworytami byli Vladislavs Gutkovskis i spółka, ale przypomnijmy, że w 3 poprzednich spotkaniach Łotysze nie potrafili pokonać piłkarzy z małego państwa. Poprzednim razem taka sztuka udała się 10.10.2017. Bałtycki futbol istniał wówczas zaledwie 4 dni, a ja oglądałem tamten mecz na trybunach w Rydze. Przedwczoraj udało się wygrać jeszcze wyżej, choć do pierwszej połowy było tylko 1-0. Golkipera rywali już w 6. minucie pokonał były gracz Lecha II Poznań Antonijs Černomordijs.

W końcu dużą jakość pokazał Jānis Ikaunieks, który strzelił 2 gole i wydaje się, że osiągnął wreszcie „wektor dodatni” (mała analogia do słów trenera reprezentacji Łotwy) jeśli chodzi o występy w reprezentacji. 2 strzelone bramki są dobrym początkiem na to, aby Ikaunieks zaczął nareszcie wyrastać na nieformalnego lidera łotewskiej kadry, który nie będzie bał wziąć się odpowiedzialności za zespół. Kluczowe pod tym względem będą następne spotkania, tym razem już także z silniejszymi rywalami.

Drugiego gola w narodowych barwach zdobył Vladislavs Gutkovskis z Rakowa Częstochowa, który podobnie jak przeciwko San Marino pokonał bramkarza strzałem z rzutu karnego. W taki sam sposób swoje debiutanckie trafienie zaliczył 19-letni Raimonds Krollis (FS Metta). W obydwu przypadkach jedenastki wykonywali ci zawodnicy, którzy je wywalczyli. Jak widać w tym wypadku stare piłkarskie porzekadło o poszkodowanym i karnym nie sprawdziło się.

Wspomniany Gutkovskis nieco poprowokował rywala w rewanżu za zdarzenie z września, kiedy obydwie drużyny mierzyły się ze sobą poprzednim razem. Emili García przytrzymywał bowiem napastnika Rakowa, ten się zdenerwował, powalił przeciwnika na ziemię i uderzył z pięści w głowę. Przedwczoraj po podyktowaniu rzutu karnym za faul na Gutku miała miejsce taka scena:

W ten oto sposób Łotwa kończy rok 2020. Ciężko powiedzieć aby to był udany okres, ale z drugiej strony, używając frazesu, „zawsze mogło być gorzej”. Ważną kwestią będzie ocena pracy trenera Kazakevičsa przez krajowy związek. Do zmiany na stanowisku najprawdopodobniej nie będzie, ale eliminacje do MŚ 2022 będą bardzo poważnym testem dla pochodzącego z Bauski 39-latka.

fot. sportacentrs.com

Share on facebook
Share on twitter

Tagi:

Logowanie