Po bezporblemowym zwycięstwie z Liechtensteinem, w drugim meczu Ligi Narodów na piłkarzy Edgarasa Jankauskasa czekał bardziej wymagający przeciwnik – Azerbejdżan. To właśnie z tą kadrą Litwini powalczą o 1. miejsce w grupie, które zagwarantuje awans do Dywizji C. Potyczka w Kownie już teraz mogła mieć duże znaczenie dla układu tabeli, która przecież obejmuje zaledwie 3 zespoły.
W porównaniu do pierwszego meczu trener Litwinów dokonał 4 zmian w składzie. Po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce znalazł się Adrian Lickūnas, który debiutował z Liechtensteinem kilka dni temu a teraz zastąpił kontuzjowanego Pijusa Širvysa. Uraz defensora NK Celje okazał się dużo poważniejszy niż sądzono i, jak przekazał Jankauskas, nie obędzie się bez operacji. Warto dodać, że Širvys przyjechał na zgrupowanie z urazem ale sądził, że da radę zagrać. Rzeczywistość okazała się bardzo brutalna, i w takim wypadku nie można powiedzieć, że zaskakująca.
Co do meczu to ten znakomicie ułożył się dla gospodarzy – w 7. minucie Emil Safarov sfaulował w polu karnym Gvidasa Gineitisa i sędzia przyznał rzut karny. Dwie minuty później Armandas Kučys pewnie zamienił jedenastkę na bramkę i dał swojemu zespołowi prowadzenie mocnym strzałem pod poprzeczkę. Radość nie trwała jednak długo, a dokładnie 5 minut. Po upływie tego czasu wyrównali goście, a to za sprawą piłkarza Rakowa Częstochowa, Mahira Emreliego. Napastnik oddał strzał z pola karnego a piłka przeleciała między nogami Džiugasa Bartkusa, który mógł zachować się zdecydowanie lepiej w tej sytuacji.
W dalszych fazach meczu obydwie drużyny miały jeszcze swoje szanse ale nie potrafiły zakończyć swoich ataków celnym strzałem. Po meczu trener Litwy Edgaras Jankauskas przyznał, że remis to sprawiedliwy rezultat. „Najbardziej rozczarowujące jest to, że nie udało nam się wygrać. Były dwie drużyny o podobnym poziomie, które na zmianę stwarzały takie samo zagrożenie i wydaje mi się, że wynik tego meczu jest logiczny” – powiedział. Trener nie oszczędził także kilku słów krytyki swoim piłkarzom, a w szczególności formacji defensywnej i ofensywnej – pierwsza zbyt łatwo dopuściła do straty gola, druga nie była w stanie wywalczyć ani jednego rzutu rożnego.
Litwini do gry powrócą pojutrze – wówczas, także w Kownie, zmierzą się w meczu towarzyskim z Andorą.
fot. Elvis Žaldaris






