Dwukrotnie w 2020 roku boisko szkoły średniej Krimuldy w Raganie padało ofiarą driftujących po murawie kierowców. W przeszłości plac niszczono wielokrotnie, ale władze szkoły i gminy zdają się nie widzieć problemu. Czemu do dziś na szkolnym obiekcie nie ma ani jednej kamery?
Na co dzień stadion służy uczniom szkoły średniej w Raganie, ale w tym roku korzystała z niego także grająca w 2. līdze (trzeci poziom rozgrywek na Łotwie) SK Krimulda. Raz przez wandali klub stracił możliwość rozegrania meczu, co skończyło się walkowerem, ale zacznijmy od początku.
Odwołany mecz
Pierwszy w tym roku akt wandalizmu dokonany przez driftującego kierowcę miał miejsce najprawdopodobniej późnym wieczorem 25. września 2020 roku. Niczego nie przeczuwający piłkarze i sztab SK Krimuldy rankiem 26. września zastali taki oto widok:

Ligowy mecz przeciwko Staiceles Bebri nie mógł się odbyć. Co więcej, po kilkunastu dniach łotewska federacja postanowiła, że… ukarze Krimuldę walkowerem. Z jednej strony to gospodarze odpowiadają za przygotowanie boiska, z drugiej strony co mogli zrobić na kilka godzin przed meczem i sami byli zaskoczeni całą sytuacją? Krajowy związek nie był jednak zbyt wyrozumiały.
Co jednak ciekawe na szkolnym obiekcie nie było kamer. Sprawę naturalnie zgłoszono na policję, a poszukiwania sprawcy odbywały się przy pomocy lokalnych mieszkańców. Monitoringu nie ma do dziś.
Powtórka z rozrywki
Na początku 2021 boisko KS Albertusa Kraków zaledwie pół roku po remoncie zostało zryte przez dziki. Zwierzęta sforsowały ogrodzenie w 3 miejscach i zniszczyły murawę. Skala zniszczeń jest dużo większa niż na opisywanym wyżej obiekcie w Raganie.

Klub nie ma wyjścia i musi prosić o finansowe wsparcie w internetowej zbiórce. Klubowi działacze ustalili, że potrzebują 25 tysięcy złotych. Tu oczywiście sytuacja jest nieco inna, zwierzętom, w dodatku dzikim, nie wytłumaczy się, że nie wolno dewastować boiska. Ludziom jednak też ciężko to zrozumieć.
Kilka dni przed zdarzeniem w Krakowie, pod koniec 2020 roku, boisko w Raganie ponownie zostało odwiedzone przez driftera. Jak przekazał zawodnik i menadżer SK Krimuldy, Nauris Krēsliņš, ślady na murawie były jeszcze głębsze i intensywniejsze niż we wrześniu.
W czynie społecznym
Innym polskim klubem, jednym z bardzo wielu, który doświadczył zniszczenia murawy, jest Unia Gniewkowo. Tym razem mowa o sytuacji takiej jak w przypadku Krimuldy, boczne boisko w Parku Wolności w Gniewkowie w lutym 2020 padło ofiarą driftującego kierowcy. W tym wypadku szkody były wyjątkowo bolesne. „To było tak naprawdę dzikie boisko. Zrobiliśmy je sami, społecznie, od nowa” – mówi wiceprezes Unii, Szymon Stolarski. Tak samo zresztą jak przytoczony wyżej Albertus, tak i Unia zastała zniszczoną murawę niedługo po nadaniu jej blasku, a nierozsądny kierowca skrzywdził głównie dzieci, bo to one w największym stopniu korzystały z placu.

Sprawcy nie udało się złapać. „Nieoficjalnie wszyscy wiedzą kto to. Ale zabrakło dowodów. Niestety nie było monitoringu” – przyznaje Stolarski. „Przywróciliśmy je sami do o wiele lepszego stanu. Zrobiliśmy po prostu nowe” – dodaje.


Jak przyznał mój rozmówca obiekt nie należał w pełni do klubu, niedawno oficjalnie wystąpiono o teren. „Lokalna firma ma na wiosnę założyć monitoring, i może uda się odgrodzić” – mówi Stolarski zapytany przeze mnie czy Unia planuje jakoś zabezpieczyć się przed podobnymi przypadkami w przyszłości.
Jeździjcie ile chcecie
Jak to wszystko się ma do grającej na trzecim poziomie rozgrywek SK Krimuldy, a uściślając do dewastacji boiska szkolnego, z którego w tym roku korzystał klub? We wszystkich wymienionych wyżej przypadkach uszkodzenia murawy stanowią duży problem dla właścicieli, którzy sami na własną rękę zajmują się pielęgnacją i konserwacją nawierzchni, oraz przede wszystkim renowacją po aktach wandalizmu. Wyraźny sprzeciw tego typu incydentom dają również gminy, które często są właścicielami boisk. Najświeższy przykład to klub z A-Klasy Gdańsk, Delta Miłoradz, której boisko należące do władz miejskich także padło ofiarą kierowcy bez wyobraźni.

„Pocięte siatki piłkochwytów, uszkodzone ogrodzenia, zniszczone elementy zabawowe, skradzione kamery monitoringu, pomalowane sprayem ściany czy zdewastowane ławostoły to najczęstsze akty wandalizmu jakie odnotowano na terenie naszej gminy w ostatnim czasie. Jest to infrastruktura, która w założeniu ma służyć NAM mieszkańcom. Niestety w wielu odnotowanych przypadkach sprawcami wandalizmu byli sami mieszkańcy” – czytamy w komunikacie gminy Miłoradz.
„Jak poinformował klub, ustalenie sprawców zniszczenia murawy na boisku nie będzie trudne, gdyż kamery monitoringu nagrały kierowców i pasażerów obu aut” – informuje z kolei portal Galaktyczny Futbol.
Tu słowem klucz są kamery. Tych na próżno szukać na szkolnym boisku w Raganie, i nic nie wskazuje na to aby się pojawiły w przyszłości! Władze gminy Krimulda wolą chyba za każdym razem odnawiać boisko dając tym samym wandalom wyraźny sygnał, że mogą sobie przyjeżdżać do woli. Zwłaszcza, że boisko było niszczone niejednokrotnie.
Lepiej płacić niż ochronić
Edgras, łotewski czytelnik Bałtyckiego futbolu, napisał, że w przeszłości boisko szkoły średniej Krimuldy w Raganie było niszczone przez drifterów wielokrotnie. „Na przestrzeni lat nikt z kierownictwa placówki nie pomyślał aby zainstalować monitoring” – mówi. Podkreśla, że boisko zawsze było „okropne”, ale w 2020 roku wyglądało lepiej. Być może ze względu na to, że oprócz zajęć WF-u odbywały się tam także mecze 2. līgi. Wcześniej SK Krimulda grała na przykład na stadionie Audy w położonej nieopodal Rygi Ķekavie. I chyba wychodziło jej to z większą korzyścią.
„Nie sądzę aby władze szkoły/gminy przejęły się tą sprawą. Przypuszczam, że koszt remontu murawy jest znikomy (albo idzie z gminnych pieniędzy), bo gdyby musieli wydać dużo pieniędzy, to wtedy by działali” – przyznaje Edgars.
Przeanalizujmy teraz te informacje na chłodno. Wyżej czytamy z jak dużym rozgoryczeniem kluby lub gminy przyjmują kolejne wiadomości o dewastacji obiektów. Często sama społeczność samodzielnie naprawia murawę, w innych przypadkach dzięki kamerom czy innym zabezpieczeniom policji bardzo łatwo ustalić jest sprawcę. W Gniewkowie aby uniknąć powtórki z poprzedniego roku w planach jest porządne zabezpieczenie terenu. Tymczasem w Raganie aby móc cokolwiek udowodnić trzeba szukać świadków wśród miejscowych, co często nie jest łatwe. Jak takie podejście wygląda na tle polskich niższych lig? Dlaczego władze gminy z taką łatwością ignorują problem, co kosztowało tamtejszy klub walkower?
Woda na młyn
SK Krimulda jako klub jest w tym momencie bez możliwości działań, boisko nie należy do nich, nie oni za to odpowiadają, i nie zdziwię się, jeżeli w przyszłym roku klub pod patronatem medialnym Bałtyckiego futbolu zdecyduje się grać gdzie indziej. Gdzieś gdzie będą lepsze warunki, a klub nie będzie tracił na lekkomyślności wandali i władz gminy/szkoły.
Grzegorz Sawicki, założyciel Galaktycznego Futbolu, w ramach swojej działalności bardzo często pisze o poszkodowanych klubach z niższych lig w Polsce, których boiska padają wielokrotnie ofiarami driftujących kierowców, czy jak miało to miejsce w przypadku Albertusa Kraków, zwierząt. Postanowiłem go zapytać jak ocenia działanie władz gminy Krimulda. Komentarz jest bardzo zdecydowany, ale w takim wypadku nie ma mowy o rozdrabnianiu się.
„Nie znam łotewskich realiów, ale postawa wspomnianych władz lokalnych, zakrawa o kpinę. Taka zabawa w kotka i myszkę z kretynami niszczącymi boisko jest dla nich wodą na młyn. Wiadomo, że monitoring też nie rozwiąże problemów z wandalami, ale jest o wiele korzystniejszą opcją niż nieustanny remont murawy czy klubowych obiektów. Co by nie mówić, część polskich klubów z niższych lig i władz gminnych już jakiś czas temu poszła po rozum do głowy i zainstalowała kamery. Z tego co się orientuję, sprawcy kilkunastu aktów wandalizmów zostali ujęci właśnie dzięki monitoringowi. Nie rozumiem kompletnie, czym kierują się lokalni łotewscy włodarze. Być może mają nieograniczony budżet na renowację murawy po „demolkach”. Korzystając z okazji, dodam, że proceder „driftowania” na boiskach klubów z niższych szczebli rozgrywek jest w Polsce poważną bolączką. Wandale-debile, nazywajmy rzeczy po imieniu, pojawiają się jak grzyby po deszczu i nie ma tygodnia, abym nie informował na Galaktycznym Futbolu o ich kolejnych „popisach”. Nadszedł chyba czas, aby odpowiednie organy na poważnie zajęły się zwalczaniem tego problemu” – mówi Sawicki.
Cisza
O podjęciu jakichkolwiek działań, o których wspomina założyciel Galaktycznego Futbolu, raczej nie ma mowy. Po dewastacji boiska w Raganie we wrześniu 2020, które skończyło się dla SK Krimuldy porażką walkowerem, postanowiłem zasięgnąć języka u dyrektorki szkoły, Rity Erdmane. Zapytałem czy w przyszłości planowany jest montaż kamer monitoringu i dlaczego dotychczas w takim miejscu ich nie było. Niestety od końcówki września wciąż nie dostałem odpowiedzi. I raczej nie spodziewam się jej kiedykolwiek dostać.
Kwestia czasu
W dzisiejszych czasach wydawałoby się nie do pomyślenia, aby gdziekolwiek na terenie szkoły nie było kamer. Ragana to oczywiście malutka miejscowość, na nieco ponad 1100 mieszkańców, ale wyobraźmy sobie, że jeżeli ktoś wjeżdża samochodem na boisko, i może je niszczyć bezkarnie, to czy nie oznacza to, że można robić tam bez świadków gorsze rzeczy? Nastoletnie dzieci często mają głupie pomysły i nawet w tak małej społeczności ktoś może kogoś okraść, czy pobić. Świadek po zmroku może zauważyć przejeżdżające auto, przy odrobinie szczęścia oprócz marki i modelu auta da radę wychwycić numery tablic. Ciężej może być z rozpoznaniem człowieka, który przecież nie ma na sobie żadnych świateł. W tym momencie na szkolnym boisku może zdarzyć się wiele złych rzeczy, a o mocne dowody będzie wówczas niezwykle trudno.
Na podstawie działań, a raczej ich braku, władz szkoły i gminy można łatwo wysnuć prosty wniosek – wandale mają ciche przyzwolenie na dalsze dewastacje, w końcu przecież boisko i tak się naprawi, a poza tym i tak bywało kiepsko z jego stanem. W tym roku SK Krimulda na terenie gminy, którą przecież swoją nazwą reprezentuje, grała tylko dlatego, że mogła robić to za darmo, bez ponoszenia żadnych kosztów. Jak jednak przyznał menadżer i zawodnik drużyny, Nauris Krēsliņš, w 2019 roku zespół grał na stadionie w Ķekavie, ponieważ jakość murawy była dużo lepsza niż w Raganie. I w dodatku nikt jej, za przyzwoleniem władz, nie niszczył…
Aha, na sam koniec smutny fakt podsumowujący całość – w 2020 roku szkoła średnia w Raganie nawet ani razu nie poinformowała w internecie o zniszczeniu ich boiska, ich własności.
fot. Facebook SK Krimulda







