Rozsiadasz się wygodnie na stadionowym krzesełku, do pierwszego gwizdka arbitra około 60 minut. Piłkarze rozgrzewają się w najlepsze, na trybunie ktoś z kimś rozmawia, to chyba standard. Wcześniej w mieście dziesiątki plakatów i zaproszeń, wszystko to jednak na nic, bo rywale właśnie zadzwonili, że.. nie przyjadą. Dla kogoś znającego realia...

