Już 8. czerwca rozpoczną się zmagania jubileuszowej, 50. edycji Pucharu Bałtyku. Z tej okazji Bałtycki futbol zaprasza na serię zapowiedzi w której poznacie uczestników turnieju oraz historię i zmagań. W dzisiejszym odcinku – Łotwa.
Dotychczasowe występy

Reprezentanci Łotwy to rekordziści na tle swoich bałtyckich sąsiadów pod kątem zwycięstw w Pucharze Bałtyku, mogą się poszczycić przede wszystkim triumfem w pierwszej, historycznej edycji rozegranej w 1928 roku. Łącznie wygrali 14 turniejów jako Łotwa oraz 9 jako łotewska SRR. Najlepsza i tym samym rekordowa passa zwycięstw przypadła na lata 2012-2018 kiedy Łotysze wygrali 4 edycje z rzędu. To niepobity do dziś wynik, a biorąc pod uwagę, że w 2022 roku zwyciężyła biorąca udział gościnnie Islandia będzie on zapisany w historii jeszcze przez dłuższy czas. Mimo, że w dwóch ostatnich edycjach nie wygrywali to i tak kończyli zmagania na drugim miejscu, brązowe medali ostatni raz mieli na szyjach w 1996 roku, a jeśli weźmiemy pod uwagę drużyny zapraszane gościnne, to z pierwszej trójki nie wypadli nigdy. To bez wątpienia najlepszy zespół w całej historii Pucharu Bałtyku.
Powołania

Przy okazji powołań trener Paolo Nicolato musiał się nieco nagłówkować. Ze składu z powodu kontuzji wypadli dwaj ważni dla narodowej kadry piłkarze – Jānis Ikaunieks oraz Vladislavs Gutkovskis. Włoch zrezygnował także z kilku powoływanych wcześniej przez siebie lub poprzedniego szkoleniowca nazwisk, takich jak na przykład golkiperzy Roberts Ozols i Pāvels Šteinbors, obrońca Vladislavs Sorokins czy pomocnik Artūrs Zjuzins. Zadebiutować w kadrze z kolei może 6 zawodników, z czego 2 powołania otrzymało po raz pierwszy: golkiper Frenks Orols, który świetnie spisuje się w bramce BFC Daugavpils, oraz będący w bardzo dobrej formie pomocnik Valmiery FC Lūkass Vapne. Okazję na debiut mają także Kirils Iļjins (Riga FC), Iļja Korotkovs (Auda), Emīls Birka (Valmiera FC) oraz Oskars Vientiess (FK Metta), którzy mieli już okazję uczestniczyć w zgrupowaniach, ale nie otrzymali szansy na boisku.
Powrót do kadry po dłuższej nieobecności zalicza pomocnik RFS-u Mārtiņš Ķigurs, który zmagał się z poważną kontuzją a swój ostatni mecz dla kadry rozegrał w listopadzie 2021.
Polskie wątki: Alvis Jaunzems (Stal Mielec), Andrejs Cigaņiks (Widzew Łódź), Roberts Savaļnieks (ex Jagiellonia Białystok), Antonijs Černomordijs (ex Lech II Poznań), Kristers Tobers (ex Lechia Gdańsk).
Kluczowy piłkarz

Kristers Tobers po odejściu z Lechii Gdańsk dobrze odnalazł się w lidze szwajcarskiej, w meczach której regularnie pojawiał się na boisku w barwach Grasshoppers, pełnił także rolę kapitana. To jeden z nielicznych zawodników z Łotwy, który bardzo dobrze radzi sobie w zagranicznych rozgrywkach i ma potencjał aby iść jeszcze wyżej. Tym samym to właśnie Tobers powinien być główną postacią defensywy łotewskiej i powinien zadbać o to, żeby rywale nie dochodzili zbyt często do sytuacji strzeleckich. Przy okazji to dość doświadczony kadrowicz (29 spotkań, 1 gol) oraz kapitan drużyny narodowej. Z ostatnich wydarzeń warto także dodać, że zaliczył asystę przy trafieniu na 2-1 w doliczonym czasie gry, co pozwoliło Grasshoppers utrzymać się w lidze.
Perspektywy na tegoroczną edycję
Łotysze mają całkiem duże szanse na końcowy triumf biorąc pod uwagę ograniczone ubytki kadrowe (raptem 2 liderów) oraz komfort grania pierwszego meczu u siebie. Wyspy Owcze nie przylatują w optymalnym składzie, więc tak naprawdę na papierze najgroźniejszym rywalem wydaje się być Estonia, która do momentu edycji 2020, Pucharu Bałtyku nie potrafiła wygrać kilkadziesiąt lat. W teorii Łotysze zdają się mieć łatwą drogę po puchar ale wiadomo, że teoria bywa tylko teorią, a w praktyce może wyjść inaczej.
Typ „Bałtyckiego futbolu”: skromna wygrana z Litwą na początek, potem przypieczętowanie tytułu w finale i 15 triumf w historii stanie się faktem!
Wokół kadry
Najważniejszym aspektem jest fakt, że nowy trener Paolo Nicolato poprowadzi reprezentację Łotwy po raz pierwszy w jej domowym meczu (dotychczas sparingi z Liechtensteinem oraz Cyprem rozegrane były na zagranicznym zgrupowaniu). Mimo, że Puchar Bałtyku to turniej towarzyski to jego ranga jest mimo wszystko nieco większa niż marcowych sparingów, wszak chodzi o prestiż w regionie. Poprzedni szkoleniowiec Dainis Kazakevičs nie cieszył się sympatią i zaufaniem kibiców, dlatego Włoch ma przed sobą szansę na zrobienie dobrego pierwszego wrażenia w oczach fanów, będzie to także dobre przetarcie przed jeszcze ważniejszymi meczami w Lidze Narodów jesienią.
Głos eksperta
Edmunds Novickis (dziennikarz): Dla mnie osobiście to jakie będą wyniki w Pucharze Bałtyku nie jest aż tak ważne. Wydaje mi się, że ważniejsze będzie aby trener, który pracuje z łotewską reprezentacją krótko, wciąż adaptuje się i poznaje z piłkarzami, w trakcie tych dwóch meczów upewnił się co do swoich jesiennych wyborów. Większy priorytet ma Liga Narodów, wtedy powinniśmy zobaczyć „produkt docelowy”, charakter i jakość trenera. Na mecze Pucharu Bałtyku patrzę bardziej jak na okazję do przetestowania wariantów, poszukiwań, zobaczymy jak Kristers Tobers wypadnie w kadrze jako obrońca, to dość poważna rewolucja w strukturze łotewskiej reprezentacji. Będzie ciekawie poobserwować czy trener szuka już teraz innych rozwiązań i ustawień z myślą o jesieni. Oczywiście zwycięstwa w Pucharze Bałtyku byłyby z korzyścią dla nastrojów w całej piłkarskiej społeczności ale ja jako dziennikarz sportowy sądzę, że wyniki nie będą tak ważne jak dotarcie się trenera z reprezentacją. Warto też wspomnieć o jednej rzeczy istotnej z punktu widzenia kibicowskiego – słyszałem, że do Lipawy wybiera się duża grupa fanów z Litwy. Dla naszego sportu byłby to wstyd, gdyby Litwini jako drużyna na podobnym poziomie sportowym do naszego, nie będąca od nas lepsza, miała u nas większe wsparcie kibiców. Doszły mnie słuchy, że ze strony łotewskiej bilety sprzedają się bardzo źle, Litwini wybierają się zorganizowaną grupą, mam jednak nadzieję, że na ostatnią chwilę się to zmieni.







