Solidny weekend Bałtów

O dużych powodach do zadowolenia mogą mówić Litwini i Łotysze po spotkaniach odpowiednio z Bułgarią i Holandią. Podopieczni Valdasa Ivanauskasa zdobyli pierwsze punkty w eliminacjach, a piłkarze Dainisa Kazakevičsa nieznacznie ulegli renomowanym rywalom.

Litwa 3-1 Bułgaria
Dla gospodarzy sobotniego spotkania według tego co pisałem wcześniej potyczka z Bułgarami była ostatnią, realną szansą na punkty w eliminacjach do Euro 2022. To właśnie z tym rywalem Litwini najlepiej zaprezentowali się w pierwszej serii gier. Zwycięstwo w Wilnie było zasłużone, choć jego losy rozstrzygnęły się podczas ostatnich 8 minut meczu. Już w 14. minucie Bułgarów na prowadzenie mógł wyprowadzić Dimitar Iliev, ale poprzez fatalne wykonanie rzutu karnego problemów z obroną nie miał litewski golkiper. Stare piłkarskie porzekadło głosi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, i nastąpiło to już 4 minuty później, kiedy Litwę na prowadzenie wyprowadził były zawodnik Jagiellonii Białystok, Justas Lasickas. Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Bułgarzy próbowali atakować i przeważali, ale nie wpłynęło to na rezultat.

Po zmianie stron więcej okazji tworzyła sobie Litwa, ale gościom wystarczył pierwszy celny strzał aby wyrównać wynik spotkania, co w 64. minucie uczynił Kiril Despodov. Rezultat remisowy utrzymywał się przez 18 minut, do momentu gdy 2 szybkie ciosy zadał piłkarz Jagiellonii Białystok, Fedor Černych. Najpierw w 82. minucie po asyście Justasa Lasickasa zdobył gola na 2-1, a zaledwie 2 minuty później (asysta Ovidijusa Verbickasa) dobił Bułgarów pozbawiając ich szans na jakąkolwiek zdobycz punktową. Zwycięstwo nie zmieniło jednak sytuacji Litwinów w grupie C i nadal zajmują oni ostatnie, piąte miejsce z dwupunktową stratą do Bułgarii i Irlandii Północnej. Podopiecznym Valdasa Ivanauskasa do rozegrania zostały jeszcze mecze ze Szwajcarią (12. października) oraz Irlandią Północną (12. listopada).

źródło: Google

Łotwa 0-1 Holandia
Powody do zadowolenia mają kibice reprezentacji Łotwy, którzy w miniony piątek na stadionie Daugava w Rydze byli świadkami nieznacznej porażki swoich ulubieńców z Holandią. Jedyną bramkę meczu w 19. minucie strzelił Davy Klaassen, który ładnym wolejem z pierwszej piłki po wrzutce z rzutu rożnego pokonał Robertsa Ozolsa. Oczywiście to drużyna Oranje była stroną dominującą, ale Holendrom albo brakowało dostatecznej skuteczności, albo w bramce świetnie spisywał się Ozols. Łotysze także mieli swoje szanse, i wywalczenie punktu było przez chwilę bardzo realne, ale rywale nie pozwolili na zbyt wiele. W kluczowych momentach defensorzy Holandii blokowali groźne uderzenia, które na pewno sprawiłyby Justinowi Bijlowowi niemałe kłopoty. Mimo wszystko podopieczni Dainisa Kazakevičsa mimo licznych osłabień kadrowych postawili się Holandii i pokazali się z przyzwoitej strony. Po tym spotkaniu powodów do wstydu nie było.

Po piątkowej potyczce w Rydze na prowadzenie w grupie G wyszła Holandia, zaś Łotysze nadal plasują się na przedostatnim, piątym miejscu. Straty 6 punktów do czwartej Czarnogóry najpewniej nie uda się odrobić, ale piłkarze Kazakevičsa wciąż mają szansę na zwiększenie dorobku punktowego, który na ten moment wynosi pięć „oczek” (zwycięstwo i 2 remisy). Już jutro Łotwa zmierzy się z Turcją, a w listopadowej serii gier z Norwegią (13. listopada) oraz Gibraltarem (16. listopada).

źródło: Google

obrazek wyróżniający: LFF

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter

Tagi:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie