Estonia wygrała Puchar Bałtyku 2026

Tegoroczne zmagania Pucharu Bałtyku dobiegły końca. Estończycy obronili tytuł sprzed 2 lat pokonując, podobnie jak wtedy, reprezentację Litwy. Brązowe medale przypadły zaproszonym gościnnie Farerom. 

Estonia

Triumfatorzy swoje zmagania rozpoczęli od pokonania 6. czerwca w Parnawie Wysp Owczych 1-0. Jedyną bramkę w meczu strzelił Tony Varjund. 18-latek otrzymał dobre podanie na dobieg, w polu karnym przełożył piłkę całkowicie zmylając Gunnara Vatnhamara i precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki nie dał szans Bardurowi Reynatrodowi. Patrząc na same liczby mecz był dość wyrównany i obydwie drużyny stworzyły sobie podobną liczbę sytuacji strzeleckich.

Estończycy mecz finałowy także rozgrywali u siebie, tym razem już na A. Le Coq Arena w Tallinie. Do stolicy przyjechali Litwini, którzy drugi rok z rzędu zakwalifikowali się do finału w którym trafili na Estończyków. Decydujące starcie było bardzo zacięte – arbiter pokazał aż 14 żółtych kartek (w tym jedną poza boiskiem) z czego większa część trafiła do Litwinów. Obydwie strony miały swoje szanse, choć odnoszę wrażenie, że to goście wydawali się być bardziej zdeterminowani. W każdym razie jedyna bramkowa akcja meczu to kombinacja kilku podań Estończyków, której finałem było wpakowanie przez Karela Mustmę piłki do litewskiej bramki z bliskiej odległości. Tym samym drugi z rzędu trium Estończyków o prestiż w regionie stał się faktem! Estończycy w szampańskich nastrojach świętowali swój sukces w szatni aczkolwiek do samego końca meczu utrzymywała się napięta atmosfera boiskowa.

Litwa

W tym roku mija 16 lat odkąd Litwini czekają na triumf w Pucharze Bałtyku i z każdą edycją czuć, że głód staje się coraz większy. Piłkarze Edgarasa Jankauskasa rozpoczęli turniejowe zmagania od meczu u siebie przeciwko Łotyszom. Na stadionie w Kownie stawiło się ponad 8 tysięcy kibiców, w tym ponad 100-osobowa grupa przyjezdnych. W kontekście Litwinów ważnym wydarzeniem był bez wątpienia pierwszy mecz dla narodowej kadry w pełnym wymiarze czasu Armandasa Kučysa od czasu powrotu po poważnej kontuzji. I to właśnie napastnik Celje zdobył pierwszego gola meczu w 28. minucie meczu wykorzystując podanie od Edgarasa Utkusa po zbyt słabym wykopie łotewskiego bramkarza. Łotysze odpowiedzieli w drugiej połowie za sprawą debiutanckiego trafienia Maksimsa Toņiševsa z 60. minuty. Defensor Rigi FC zdobył bramkę mocnym strzałem głową po dośrodkowaniu Andrejsa Cigaņiksa. Regulamin rozgrywek nie zakłada dogrywki, więc obydwie reprezentacje przeszły do rzutów karnych. Serię jedenastek lepiej wykonywali gospodarze – na 6 strzałów zmarnowali tylko 1, podczas gdy Łotysze 2. Bohaterem karnych został Tomas Švedkauskas, który obronił strzał Kristersa Penkevicsa.

Przebieg finału obrazowo opisałem powyżej, niemniej jego wynik na Litwie przyjęto z dużą dozą rozczarowania. 16 lat oczekiwania robi swoje, ale przede wszystkim te rozgrywki miały być ważnym punktem w przyszłości Edgarasa Jankauskasa na stanowisku trenera narodowej kadry – federacja oczekiwała, że Litwa wygra te rozgrywki. Tak się nie stało i zdaje się, że turniej zamiast dostarczyć odpowiedzi przyniósł ze sobą dalsze pytania i przede wszystkim dalsze oczekiwanie.

Wyspy Owcze

Gościnnie zaproszeni Farerzy w tym roku zdołali wywalczyć swoje pierwsze medale. Po przegranym półfinale z Estonią drużynie przyszło rywalizować w Rydze z Łotwą o brąz. Osobiście nie wiem jaki stosunek mają Wyspiarze do tego turnieju, czy traktują to jako okazję do rotacji składem i testowania wariantów taktycznych, czy jednak jakkolwiek udziela im się rywalizacja. Nawet jeśli ten drugi aspekt był obecny to Łotysze nawet nie starali się zawiesić poprzeczki zbyt wysoko i to oni bardziej przegrali mecz o brąz niż wygrali go Farerzy. Losy spotkania rozstrzygnęły się w 81. minucie. Hanus Sørensen wykończył akcję swojej drużyny strzałem, który jeszcze zdołał obronić Frenks Orols, ale piłka odbiła się od niego w taki sposób, że i tak wpadła do bramki. Goście mogli jeszcze podwyższyć w 93. minucie ale Petur Knudsen z rzutu wolnego z bliskiej odległości trafił tylko w słupek.

Tym samym po Finlandii oraz Islandii, Wyspy Owcze zostały trzecią w historii Pucharu Bałtyku reprezentacją, która wywalczyła medal na turnieju.

Łotwa

Największym problemem trenera Paolo Nicolato okazała się plaga kontuzji, która wyeliminowała ze spotkań wielu ważnych piłkarzy reprezentacji. Łotysze nie stawili się więc w swoim optymalnym składzie. Niemniej dla kibiców nie jest to żadne usprawiedliwienie fatalnego występu, a przede wszystkim mowa tu o przegranym meczu z Wyspami Owczymi, w którym piłkarze byli całkowicie „bezzębni” (bezradni w ofensywie – red.) i nie prezentowali odpowiednio wysokiego poziomu. Słyszałem także głosy, że LNK Parks nie przyjął się zbyt dobrze jako obiekt dla reprezentacji. Sporo miejsc pozostawało pustych ale to już kwestia niewielkiej promocji meczu a przynajmniej pod kątem osób, które nie śledzą regularnie reprezentacji ale raz na jakiś czas wybierają się popatrzeć.

Uwagę zwraca jeszcze jeden aspekt – Paolo Nicolato to najlepiej opłacany trener w historii łotewskiej reprezentacji. Tymczasem pieniądze wydane na jego kontrakt nie mają odzwierciedlenia w wynikach: 23 mecze, 5 zwycięstw, 8 remisów, 10 porażek. Bilans bramek 15-31. Nie ma co ukrywać, Łotwa nie należy już nawet do średniaków na kontynencie ale kibice wciąż mają minimum oczekiwań. Patrząc po reakcjach, nawet to minimum zdaje się nie być wypełnione. Nastrojów nie poprawi więc zakończony Puchar Bałtyku, nawet mimo osłabionego składu i ogrywania młodych piłkarzy, głosów zadowolenia nie ma praktycznie wcale. I o ile na Łotwie nie było takiego ciśnienia na te rozgrywki jak u Litwinów, tak oba kraje kończą czerwcowe okienko rozczarowane.

fot. Eesti jalgpall

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie