Dainava Alytus nie jest zbyt szczęśliwym dla Polaków klubem. W 2020 roku przez wybuch pandemii koronawirusa w rozgrywkach I Lygi poprowadzić tego klubu nie zdołał trener Łukasz Hass, który opuścił Litwę przed rozpoczęciem sezonu. Mało kto wie, że 3 lata wcześniej w Olicie swoich sił próbował wychowanek Dolcanu Ząbki, Karol Stolarski.
27-latek swoich sił w Olicie próbował dwukrotnie, wcześniej w 2016 roku reprezentował barwy Auski, która rok później odstąpiła licencję w I Lydze i część swoich graczy Dainavie, a tym samym przestała istnieć. Stolarski, podobnie jak Hass, także nie doczekał oficjalnego debiutu w barwach któregokolwiek z klubów. Obie strony nie dogadały się w kwestii pewnych elementów umowy. Resztę opowie sam zainteresowany, który w piłkę już nie gra, jest trenerem, i prowadzi projekt odbudowy sekcji piłkarskiej Skry Warszawa. W Dainavie jedyny ślad jaki po nim został to artykuł na stronie klubowej informujący o dołączeniu 22-letniego wówczas piłkarza do drużyny.
Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): W jakich okolicznościach trafiłeś na Litwę?
Karol Stolarski (obecnie Skra Warszawa): Na Litwie byłem 2 razy. Wysyłałem kiedyś po paru klubach z zagranicy moje wideo promocyjne z grą. Odezwał się do mnie klub FM Auska Alytus. Po niedługim czasie udałem się tam na testy – wsiadłem do pociągu w kierunku Suwałk gdzie odebrali mnie działacze klubu, w tym prezes. Zakwaterowali mnie w mieszkaniu w Olicie. Dzieliłem je z Ronaldem Solominem z ówczesnego FK Trakai. Spędziłem tam tydzień, i zagrałem w sparingu z FK Šilas, który wygraliśmy. To było w 2016 roku. Następnie pojechałem latem 2017, już do Dainavy. Tam zgłosili mnie nawet do rozgrywek, ale zagrałem tylko w sparingu, ponieważ warunki jakie mi zaproponowali nie dawały możliwości by zostać na Litwie. Wróciłem więc do Polski.

Dainava sama Ciebie znalazła, czy ktoś z tego klubu skojarzył Cię po pobycie w Ausce?
Skontaktowałem się z prezesem kiedy dowiedziałem się, że reaktywują Dainavę. Wtedy na Litwie też byłem około tygodnia, zagrałem sparing z Stumbrasem Kowno, który występował wtedy w A Lydze. Niestety na Litwie jest trochę problem w kwestiach finansowych. Mi zależało podpisaniu umowy, im bardziej na dogadaniu się. Ale poznałem paru ludzi, i kto wie, może jeszcze gdzieś na drodze piłkarskiej się spotkamy.
Wiedziałeś coś przed wyjazdem o litewskiej piłce? Znałeś jakieś kluby, zawodników?
Żalgiris Wilno, Trakai, to chyba tyle.
A jakie wrażenie wywarły na Tobie warunki, poziom piłkarski Auski i Dainavy?
Zbyt dużo nie wiedzialem, byłem ciekawy jaki tam jest poziom. Drużna Auski była złożona praktycznie z samych Litwinów. Wtedy było 2/3 obcokrajowców, w tym ja. Poziom mogę porównać do Ligi Okręgowej, 4. ligi. Jeżeli chodzi o Dainavę, to widać było, że klub chce się rozwijać, i dlatego ściągali zawodników z całego świata. Byli piłkarze z Turcji, Belgii, Kanady, Ukrainy no i ja jako jedyny Polak. Oczywiście litewskie młode pokolenie rozmawiało tylko w języku ojczystym i angielskim. Z trenerem mogłem porozumiewać się jeszcze w języku polskim, ponieważ starsze pokolenie zna nasz język w stopniu komunikatywnym. Poziom w Dainavie to taka nasza 3. liga. Stadion w Olicie to jeden z nielicznych obiektów z naturalną trawą. Bardzo przyjemnie usytuowany – w małym lesie, fajny klimat. W trybunie znajdują się pokoje gościnne, w których mieszkałem.

Dainava mogła zgłosić Cię do rozgrywek bez podpisanej umowy?
Tak, to funkcjonuje tak jak w Polsce. W niektórych klubach na poziomie półprofesjonalnym nie podpisuje się umowy. Jestem przekonany że wielu chłopaków z Litwy nie otrzymywało wynagrodzenia za granie. Na Litwie ciężko się żyje, wypłata w euro, a ceny wysokie.
To była propozycja zawodowego kontaktu?
Ja oczekiwałem zwykłej umowy, żebym miał pewność że otrzymam wynagrodzenie. Gdybym zaryzykował możliwe, że za rok grałbym w A Lydze. A jakby nie patrzeć to najwyższy poziom krajowy, zawsze ktoś obserwuje te rozgrywki, i jak zawodnik się wyróżnia, to wraca do Polski na poziom Ekstraklasy/1. ligi. U mnie zadecydowały kwestie organizacyjne, na które się nie zgodziłem. Finalnie udało mi się zagrać w 3. lidze polskiej. Teraz jestem trenerem z licencją UEFA B, prowadzę projekt odbudowy sekcji piłkarskiej Skry Warszawa.
A Auska? Nie chcieli Ci nic zaproponować?
Akurat z Auski wróciłem do Polski, ponieważ była szansa gry w Dolcanie Ząbki. W tamtym okresie Dolcan upadł i był temat żeby rezerwy grały w 1. lidze. Wiadomo, że doszłoby do paru wzmocnień, ale gralibyśmy za darmo pół roku. Okazało się to jednak tylko pomysłem, i na pożegnanie rozegraliśmy sparing z Widzewem Łódź. Jestem wychowankiem Dolcanu, dlatego bez wahania wróciłem do Polski.
Czym różniły się treningi na Litwie od tych w Polsce?
Metody treningowe były podobne, ale u nas zajęcia są bardziej intensywne. I u nas jest więcej klubów, więcej ludzi, a marzeniem każdego chłopaka w Polsce to gra zawodowo w piłkę. Na Litwie ta mentalność jest skierowana na przykład na koszykówkę. Dlatego u nas wygląda to w ten sposób, że finalnie wygrywamy z Litwą. Ale z punktu widzenia trenera i rodowitego mieszkańca stolicy, nie stwarzamy znaczących warunków by dorównać Hiszpanom czy Niemcom. A szkoda, bo Polacy są stworzeni do wygrywania. Warszawa? Kolejne kluby upadają, kluby w których wychowywali się nasi rodzice, dziadkowie. Uważam, że jako stolica Polski powinniśmy być wzorem do naśladowania, a na razie jesteśmy daleko w tyle na naszym krajowym podwórku. Ale to nie temat naszej rozmowy.
Myślę, że upadanie klubów na Litwie jest jeszcze większym problemem niż u nas. Większość nie ma tyle szczęścia co Dainava, że znalazł się ktoś chętny zawalczyć o utrzymanie klubu przy życiu. W Polsce wiele zespołów przetrwało na przykład dzięki kibicom – Widzew Łódź, ŁKS Łódź, Polonia Warszawa, Zawisza Bydgoszcz… Było komu i dla kogo to ratować.
Dlatego my jako Skra też w tym kierunku idziemy.
Byłeś na Litwie dwa razy, trenowałeś w dwóch klubach. Czy czujesz, że być może Twoje losy jeszcze kiedyś się z Litwą przetną?
Bardzo możliwe, poznałem tam wielu ludzi, zawodników, trenerów, działaczy. Aktualnie w Skrze 1921 Warszawa mamy zawodnika z Litwy. Niczego nie wykluczam.
Fot. ? Buczyński







