Drugiej z rzędu niespodzianki nie było, i na 99% nie będzie. Žalgiris Wilno doznał bolesnej porażki 0-5 z norweskim Bodo/Glimt co niemalże rozstrzyga już kwestię dwumeczu III rundy eliminacji do Ligi Mistrzów.
Po tym co mistrzowie Litwy pokazali przeciwko Malmö, wielu kibiców wierzyło w to, że zielono-biali zaskoczą także w starciu z Bodo/Glimt. Niestety już pierwszy mecz w Norwegii bardzo brutalnie zweryfikował różnice między zespołami. Žalgiris przegrał 0-5 i jedną nogą jest już w play-offach o Ligę Europy. Tam czekać będzie przegrany pary Dinamo Zagrzeb – Łudogorec Razgrad.
W dzisiejszym starciu mistrzowie Norwegii byli zabójczo skuteczni – na 15 oddanych strzałów aż 13 leciało w światło bramki. Z drugiej strony wyjście na prowadzenie zajęło im ponad pół godziny, a rzut karny w 33. minucie, który otworzył wynik, został podyktowany po analizie VAR. Žalgiris schodził do przerwy z wynikiem 0-2, a gole stracił po własnych błędach. Najkorzystniejszym scenariuszem na drugą część gry wydawało się zatem zminimalizowanie strat bramkowych z nastawieniem na odrobienie ich u siebie zważywszy na niezbyt dobrą dotychczas postawę Bodo/Glimt poza własnym obiektem. Niestety tego planu, jeżeli taki w ogóle pojawił się w głowie trenera Władimira Czeburina, nie udało się zrealizować.
Žalgiris miał swoje momenty, na przykład bardzo groźnie zrobiło się w 2. minucie kiedy Mathias Oyewusi trafił w obramowanie bramki. Po utracie dwóch goli w krótkim odstępie czasu wilnianie ewidentnie przygaśli, a w drugiej części gry stało się jasne, że tego meczu nie da się już uratować. Odwrócenie losów dwumeczu w Wilnie jest w zasadzie niemożliwe, musiałoby dojść do jednego z największych cudów w historii piłki nożnej.
Fot. Žalgiris Wilno







