Prawdziwą bombę transferową ogłosił dziś Žalgiris Wilno. Do stolicy prosto z Chorwacji przyjechał Paulius Golubickas.
23-letni wychowanek Dainavy Alytus był do niedawna uważany za jedną z największych nadziei litewskiej piłki. Kariera pomocnika wydawała się być obiecująca – po wypożyczeniu z Dainavy Alytus do Sūduvy Mariampolė wyjechał do chorwackiej HNK Goricy. Na początku także na wypożyczenie, później został wykupiony. W międzyczasie zdążył na kilka miesięcy wrócić jeszcze do Dainavy aby odbudować się po kontuzji i wrócić do Chorwacji w pełni formy.
Co zatem poszło nie tak, że 23-latek po 3 latach wraca do kraju? Czynników jest zapewne wiele, ale największą przeszkodą pozostawały kontuzje. Gdy Litwinowi w końcu udawało się wskoczyć do pierwszego składu to wszystko burzył uraz. Gdyby nie to, jego bilans dla Goricy byłby bardziej imponujący niż 45 spotkań (z czego 41 w lidze), 1 bramka i 1 asysta. W tym sezonie pojawił się w 11 meczach ligowych, z czego na miejsce w wyjściowej jedenastce mógł liczyć do września. W kolejnych 4 spotkaniach wchodził z ławki, a od 22. października do 4. listopada nie było go już w kadrze meczowej.
Pomocnik podpisał w Wilnie roczny kontrakt. Wraz z nowym zespołem 23-latek rozpocznie przygotowywania do sezonu 9. stycznia. Golubickas to drugi transfer Žalgirisu w tym sezonie. Jako pierwszy z Hegelmannu FC przyszedł Japończyk Yukiyoshi Karashima.
Dla samego zawodnika to także bardzo symboliczny powrót pod skrzydła trenera Władimira Czeburina. Obydwaj panowie bardzo dobrze znają się z Sūduvy Mariampolė z 2019 roku. To właśnie wtedy Golubickas zwrócił uwagę Goricy i wyjechał za granicę.
Fot. Žalgiris Wilno







