Na światło dzienne wychodzi coraz więcej smaczków towarzyszących pozostaniu Reinholda Breu na stanowisku trenera reprezentacji Litwy. Federacja przedstawia narrację, że nie znaleziono odpowiednich kandydatów, a za selekcję odpowiedzialny był sam Breu. A w grę wchodziło kilka wariantów.
W kuluarach mówiło się, że priorytetem dla litewskiej federacji jest krajowy trener. Pod koniec 2022 roku wyszło na jaw, że rekordowy kontrakt zaproponowano Valdasowi Dambrauskasowi, który był wówczas wolny po zwolnieniu z Hajduka Split. Szanse na powodzenie tego planu były jednak bardzo małe. Sam trener podkreślał niegdyś w rozmowie z „Bałtyckim futbolem”, że nie czuje się trenerem reprezentacyjnym. „Myślę, że reprezentację mogą prowadzić tylko ci trenerzy, którzy mają duże doświadczenie. Ja potrzebuję działania, codziennej komunikacji z zawodnikami, chcę widzieć, jak rosną, rozwijają się, jak odbierają moje metody, jak one działają w drużynie, i w końcu jak sam zespół rośnie w siłę, ewoluuje” – tłumaczył 46-latek.
W drugiej kolejności postawiono na Andriusa Skerlę, mimo że były zawodnik Jagiellonii ma na swoim koncie dopiero 2 sezony jako samodzielny trener seniorskiej drużyny. Działaczom LFF jednak nie przeszkadzało to w złożeniu oferty, którą Skerla odrzucił. 45-latek wybrał opcję przedłużenia kontraktu z Hegelmannem FC, z którym zadebiutuje w tym roku na klubowej arenie międzynarodowej.
Pojawił się także wariant zagraniczny, dobrze znany na Litwie, ale także i to nie doszło do skutku. Tutaj jednak największy wpływ na to miał Breu, który… po prostu sam się nominował.
Absurd z 🇱🇹.
– 07.2022 po zwolnieniu V. Ivanauskasa trenerem tymczasowym kadry został Reinhold Breu, dyr. sportowy.
– kilka dni temu ogłoszono, że Breu zostaje na 2023, nie było kandydatów na nowego trenera.
– odpowiedzialnym za poszukiwania był… dyr. sportowy, czyli Breu 🙃 pic.twitter.com/1Rz50FR4Lx— Bałtycki Futbol (@baltycki_futbol) January 18, 2023
Prawdą jednak nie jest, że nie było chętnych do prowadzenia litewskiej kadry. Ze strony zagranicznego kandydata nie było odmowy. Reinhold Breu, osoba decyzyjna, w obliczu niepowodzenia rozmów z krajowymi trenerami uznał, że będzie najlepszą osobą na to stanowisko. Sęk w tym, że w kontekście wariantów krajowych także nie było w czym przebierać. To, że Dambrauskas się nie zgodzi było bardziej niż pewne. Skerla także wybrał karierę klubową, na tym lista sensownych kandydatów w zasadzie się kończy. Ciężko więc powiedzieć aby Breu prowadził przesadnie intensywne poszukiwania. Bardziej chyba skupiał się na mianowanie siebie już nie czasowym, a stałym trenerem reprezentacji. Nie jest więc dziwnym, że kibicom litewskim taki przebieg spraw się nie podoba. W mediach społecznościowych na próżno szukać jakichkolwiek pozytywnych opinii.
Fot. Evaldas Šemiotas







