Valdas Dambrauskas: „Czytanie jest dla mnie jak sen lub jedzenie”

Valdas Dambrauskas to jeden z niewielu litewskich trenerów pracujących za granicą. Od lutego 2020 prowadzi chorwacki klub HNK Gorica. trener. Jak wygląda piłka nożna w Chorwacji? Co znaczy analityka w pracy trenera Dambrauskasa? Dlaczego nie chciał zostać trenerem reprezentacji Litwy w 2019 roku? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie poniżej!

Autorami pytań są Rafał Kobza i Jan Długokęcki.

Pańskim pierwszym klubem w karierze trenerskiej był Ekranas Poniewież, który teraz odrodził się. Śledzi Pan jego losy?

Obserwuję i interesuję się wszystkimi klubami, w których pracowałem, nie tylko drużynami, ale w miarę możliwości ligami. Ekranas Poniewież to bardzo ważny klub w moim życiu, dlatego jego odrodzenie jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych wydarzeń litewskiej piłki nożnej w tym roku. Bardzo się cieszę, że ta nazwa powróciła na litewskie stadiony piłkarskie, że wróciła też grupa kibiców „Pirmoji Armada”. Myślę, że ci goście naprawdę zasługują na to, aby oglądać swój klub na żywo na stadionie, a nie tylko we wspomnianiach. Śledzę wyniki Ekranasa, widziałem ich pierwsze mecze po odrodzeniu w pucharze Litwy, znam większość zawodników tam grających, więc z całego serca życzę im sukcesu. Niewątpliwie odrodzenie klubu wiąże się z wielką odpowiedzialnością wobec kibiców, miasta Poniewież i całej Litwy. Odpowiedzialny za to będzie czysty, profesjonalny klub skoncentrowany na społeczności, zdobywający gole i realizujący cele sportowe.

fot. Tomas Stasevičius

Obecnie na Litwie trwa bardzo nietypowy sezon, w którym jest tylko 6 drużyn w A Lydze. Czy uważa Pan, że Pański były klub Żalgiris Wilno może po dłuższej przerwie zdobyć tytuł mistrza?

Myślę, że nie tylko może, ale musi to zrobić. Žalgiris to taki klub, którego nazwa po prostu zobowiązuje do walki tylko o zwycięstwo, pierwsze miejsce, tytuły i dążenie do całkowitej dominacji. Myślę, że każde inne miejsce dla tego klubu musi być porażką. Žalgiris ma dobry skład, gra ofensywną piłkę nożną, jest głodny zwycięstw. Choć Sūduva przez ostatnie lata zdobyła spore doświadczenie i rozwinęła mentalność zwycięzców, myślę, że walka o mistrzostwo potrwa do samego końca tego sezonu.

Pracował Pan w Anglii. W jaki sposób pomogło to ukształtować Pana jako trenera?

Praca, studia, kursy trenerskie dały mi bardzo mocne podstawy teoretyczne i praktyczne. Miałem szczęście, że mogłem studiować w prawdziwie piłkarskim kraju, zobaczyć z bliska najważniejsze i najnowsze trendy piłkarskie w tamtym czasie, dowiedzieć się o rozwoju młodych piłkarzy w Brentford Academy, Fulham Talent Centers, Manchester United Soccer Schools a także pracować na niższym, półprofesjonalnym poziomie. To doświadczenie było dla mnie naprawdę bezcenne. Nieskończona różnorodność kursów, komunikacja z trenerami, współpracownikami, pozwoliła zdobyć doświadczenie i wiedzę, która jest dziś bardzo przydatna. Myślę, że nauka języka angielskiego i możliwość bezpośredniej komunikacji, kontakt z tamtejszą piłką nożną, oraz literatura naukowa były również jednymi z kluczowych czynników w moim kształceniu się jako trenera.

Ma Pan bardzo analityczny umysł, lubi grać w szachy i czytać książki. Jaka była idea tego kierunku? Czy analityka jest najważniejszą częścią Pańskiej trenerskiej pracy?

Czytanie i szachy pojawiły się w moim życiu znacznie wcześniej niż trenowanie. Zawsze dużo czytam, o ile pamiętam zawsze to robiłem, więc nawet nie nazwałbym czytania moim hobby, raczej jest to sposób na życie, ponieważ nie ma ani jednego dnia, którego bym nie czytał. To tak jak jedzenie czy sen. Piłka nożna i szachy idą w parze od jakiegoś czasu, obydwa sporty trenowałem amatorsko. Obie dyscypliny dały mi bardzo dużo, pomogły w ukształtowaniu siebie, rozwinięciu analitycznego myślenia. Myślę, że znaczenie analityki w piłce nożnej nie może być przecenione. Dla każdego trenera bardzo ważna jest analiza gry, rozumienie zawodników, umiejętność podejmowania nie tylko szybkich, ale i niestandardowych decyzji. Myślę, że moje hobby naprawdę przyczynia się do tego, że mogę to robić, to co robię.

Gdyby nie futbol – kim chciałby Pan być?

To bardzo trudne pytanie, ponieważ odpowiedź na nie jest prawie niemożliwa. Bardzo się cieszę, że pracuję w piłce nożnej, to dla mnie największe marzenie w moim życiu, które się spełniło. Nie miałem udanej kariery jako piłkarz, nigdy nie grałem zawodowo, więc możliwość wykonywania zawodu trenera jest dla mnie bardzo ważna. Wiem, że gdybym nie miał takiej okazji, nadal byłbym obok piłki nożnej lub przynajmniej sportu. Najbliżej zapewne byłoby dziennikarstwo sportowe.

Co może Pan powiedzieć o RFS-ie Ryga? Czego potrzebują chcąc pokonać Rigę FC i zostać mistrzem Łotwy?

O RFS-ie mógłbym mówić bardzo długo. Tak już się w moim życiu dzieje, że praca w klubie staje się dla mnie czymś więcej. Pracując całkowicie identyfikuję się z klubem, otoczeniem, kibicami, współpracownikami. RFS to rozwijający się w szybkim tempie klub z prawdziwymi profesjonalistami, ludźmi całkowicie oddanymi swoim obowiązkom. Praca tam była bardzo interesująca. Klub rośnie w siłę pod każdym względem z każdym sezonem. Obecnie buduje swoją bazę treningową, która bez wątpienia wyniesie go na zupełnie nowy poziom. Jako organizacja nie mam wątpliwości, że RFS przewyższa wiele klubów o znacznie większych budżetach w silniejszych ligach europejskich. Łotewski futbol klubowy poczynił znaczny postęp w ostatnich latach i pojawiła się ogromna konkurencja. Myślę, że zyskują także dlatego, że w stolicy, Rydze, pojawiły się dwa duże kluby z ogromnymi ambicjami i stabilnym finansowaniem. Riga FC nadal dominuje w kraju, ma bardzo mocne zaplecze finansowe i może zaoferować graczom bardzo dobre warunki. RFS podąża inną ścieżką, być może wolniejszą. Chodzi o integrację młodych zawodników i wzmocnienie materialnej bazy klubu. Z Rigą FC walczyć pod względem finansowym jest bardzo ciężko, dlatego konieczne jest znalezienie wewnętrznych zasobów, pomysłów, innowacji, technologii, które pomogłyby zrekompensować różnicę finansową.

Fot. RFS Ryga

Dlaczego RFS już kolejny rok gra wyśmienicie w pierwszej rundzie, ale później ta forma znika? Warto podkreślić, że dostał Pan od kierownictwa RFS-u dużo czasu i zaufania. Na przykład trenerzy w Ridze FC nie mają takiego komfortu pracy.

Myślę, że wyniki powinny zostać szczegółowo przeanalizowane. Zazwyczaj kierownictwo klubu stwarza dobre warunki w kwestii przygotowań do sezonu, poświęca się temu dużo uwagi, dzięki czemu drużyna na początku jest w dobrej formie. Różnica między pozostałymi drużynami w lidze nie jest tak duża, mistrzostwa Łotwy są konkurencyjne, więc później forma drużyn wyrównuje się. Nie jest możliwe wygranie wszystkich meczów, a klasyfikacja pokazuje dyspozycję drużyn. Riga FC ma duży budżet, może automatycznie oferować graczom lepsze warunki i mieć szerszy wybór potencjalnych zawodników. Myślę, że to robi różnicę pod koniec sezonu. W drugiej połowie mojego pierwszego sezonu na Łotwie Riga FC zanotowała serię 24 kolejnych meczów bez porażki, z których większość została wygrana. Poprzednia passa była krótsza, ale też imponująca. Gdy przeciwnik na dłuższa metę nie gubi punktów, wygrana z nim jest bardzo trudna. Przez ostatnie dwa sezony, nawet z mniejszym budżetem, RFS prowadził w mistrzostwach, prawdopodobnie nawet dłużej niż Riga FC, ale różnica klas nie pozwoliła na utrzymanie tej przeagi. Jeśli chodzi o presję w klubach, nie wypada mi komentować pracy w Ridze FC. Uważam, że zarząd klubu wie co robi i oczekuje rezultatów w zrozumiały dla siebie sposób. Jeśli chodzi o RFS, warunki\ są naprawdę dobre, klub zatrudnia prawdziwych profesjonalistów, którzy starają się stworzyć świetną atmosferę pracy.

Wiemy, że w Chorwacji gra się inną piłkę niż na Litwie czy Łotwie, jest VAR, ale co najbardziej zaskoczyło Pana w chorwackim futbolu?

Nie mogę powiedzieć, że coś bardzo mnie zdziwiło. Po prostu przeniosłem się wyżej niż Litwa i Łotwa. Musisz się zaadoptować, dostosować, zrozumieć, jak działa piłka nożna na wyższym poziomie. Chorwacja to kraj piłki, więc największa różnica występowała nie tyle na boisku, ile wokół niego. Piłka nożna jest tu wszędzie, codziennie ukazują się gazety sportowe, emitowane są audycje poświęcone analizie spotkań, jesteś rozpoznawalny na ulicy, to duża odpowiedzialność aby stawać się lepszym, być dobrym przykładem. Myślę, że to ogromna różnica w porównaniu z krajami, w których do tej pory miałem okazję pracować. Jeśli chodzi o proces szkolenia, nie ma dużej różnicy między pracą z graczami na wyższym poziomie. Muszę tylko podjąć wyzwanie, wymagać maksimum, sprawdzić, jak moje pomysły i rozumienie piłki nożnej działają tutaj.

Jakie są różnice w pracy trenerskiej między Chorwacją a Łotwą?

Myślę, że na większą część odpowiedziałem w poprzednim pytaniu. Nie ma dużej różnicy w procesie szkolenia. Największa jest poza boiskiem piłkarskim. Oczywiście, z całym szacunkiem dla graczy na Łotwie ale poziom piłki nożnej w Chorwacji jest wyższy, przeciwnicy silniejsi, gra trudniejsza, intensywniejsza. Ale naturalnym wyzwaniem jest to, że każdy trener chce pracować na jak najwyższym poziomie. Po prostu fajnie jest się z tym oswoić i spróbować zastosować swoje pomysły w zupełnie innym miejscu.

Fot. HNK Gorica

W 2019 roku otrzymał Pan propozycję zostania trenerem reprezentacji Litwy. Dlaczego wtedy zdecydował się Pan zostać na Łotwie?

Praca trenera reprezentacji bardzo różni się od tej w klubie. Od trenera klubowego wymaga się stałego zaangażowania, codziennie musi podejmować ważne decyzje, planować, przygotowywać, codziennie monitorować najnowsze trendy, regulować procesy treningowe. W drużynie narodowej natomiast trener pracuje z zawodnikami, na których przygotowanie nie ma wpływu. Myślę, że reprezentację mogą prowadzić tylko ci trenerzy, którzy mają duże doświadczenie. Ja potrzebuję działania, codziennej komunikacji z zawodnikami, chcę widzieć, jak rosną, rozwijają się, jak odbierają moje metody, jak one działają w drużynie, i w końcu jak sam zespół rośnie w siłę, ewoluuje. Ten proces jest znacznie bardziej widoczny w klubie i można go kontrolować. Każdy trener chce trzymać nad tym pieczę. W reprezentacji odbywa się to w minimalnym stopniu, więc jak wspomniałem z narodowymi kadrami pracują trenerzy, którzy wiedzą jak zarządzać drużyną przy minimalnej kontroli gracza. Na tym etapie kariery rozwój osobisty był dla mnie ważniejszy niż zapisanie w CV, że jestem trenerem reprezentacji.

Jak podoba się Panu Gorica? Czy to dobre miejsce do życia?

W Goricy podoba mi się wszystko. Lubię klub, lubię miasto, lubię ludzi, którzy w klubie pracują, oraz samą Chorwację. Myślę, że to bardzo piękny kraj z piękną przyrodą, fantastycznym morzem i powietrzem. Cieszę się, że mogę wykonywać swoją ukochaną pracę i doświadczać życia w innym kraju, poznawać nowych ludzi, rozumieć ich kulturę.

Jak pomocna jest obecność w klubie innych Litwinów, Mindaugasa Nikoličiusa i Pauliusa Golubickasa?

Mindaugas Nikoličius jest człowiekiem myślącym podobnie jak ja, z którym miałem okazję współpracować w Żalgirise Wilno. Myślę, że bardzo dobrze się uzupełniamy, ponieważ mówi się, że rozumiemy się bez słów. Do szpiku kości przesiąknięty futbolem, w swojej pracy jest całkowitym profesjonalistą a przy okazji widzę go jako najbardziej pracowitego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Praca z nim to wielki zaszczyt.

Paulius Golubickas to młody, ale bardzo utalentowany zawodnik, którego z pewnością czeka wspaniała przyszłość. Oczywiście z pewnymi zastrzeżeniami: zależy ile pracy będzie chciał włożyć i czy będzie w stanie unikać kontuzji i znaleźć się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Wszystko zależy od niego. Ze swojej strony dołożę wszelkich starań, aby pomóc mu w pełni rozwinąć i wykorzystać jego potencjał.

Fot. HNK Gorica

Jeszcze o Golubickasie – Gorica wykupiła go z Dainavy Alytus. Czy to na obecną chwilę największy litewski talent piłkarski?

Paulius jest obecnie jednym z najbardziej obiecujących litewskich graczy. Został już mistrzem Litwy, ma doświadczenie w europejskich pucharach i reprezentacji. W ostatnich latach kilku młodym litewskim graczom udało się rozwinąć. Niektórym przeszkadzały problemy zdrowotne, inni zagubili się po pobycie w zagranicznych akademiach klubowych i nie wytrzymali rywalizacji. Myślę, że Litwa zawsze ma ciekawych, młodych, obiecujących zawodników, ale stoją oni przed wciąż nierozwiązanym problemem dobrego przejścia do seniorskiej piłki nożnej. Patrzę też na innych młodych litewskich piłkarzy, naprawdę są zawodnicy, którzy wierzę, że w najbliższej przyszłości zabłysną i będą mogli próbować ścigać Pauliusa, co niesie ze sobą tylko korzyści dla litewskiej piłki nożnej.

Jako Polak muszę zapytać o Michała Masłowskiego – jakim jest piłkarzem? Jak Wam się współpracowało w Goricy?

O Michale mogę powiedzieć tylko same najlepsze słowa. Krótko mówiąc, jest to zawodnik niebywale profesjonalny, w pełni oddany swojej profesji. Jest osobowością, która interesuje się nie tylko piłką nożną, ale także innymi dziedzinami życia, dlatego warto z nim rozmawiać. Bardzo dobry kolega z drużyny, któremu zawsze można zaufać, był bardzo ważną osobowością w szatni zespołu. To także świetny zawodnik, który bardzo dobrze rozumie piłkę nożną, czyta grę, daje z siebie 100% w każdym momencie na boisku.

Jakie macie cele w nowym sezonie?

Klub Gorica jest bardzo młody, gra w najwyższej lidze tylko przez dwa sezony. Występując w Prvej Lidze klub ugruntował swoją pozycję osiągając dla wielu bardzo dobre i nieoczekiwane wyniki. Gorica zdobyła szacunek. W nowym sezonie chciałbym zrobić krok naprzód. Rozumiem, że nie będzie łatwo, że w Chorwacji jest dobrze ugruntowana hierarchia klubów, wiem że budżet Goricy jest znacznie mniejszy niż klubów ponad nami… Kierownictwo klubu, Mindaugas Nikoličius, oraz ja sam mamy duże ambicje i chęci, aby Gorica stawała się lepsza. Awans do europejskich pucharów byłoby pośrednią realizacją tych zamiarów.

Był Pan kiedyś w Polsce? Co wie Pan o naszym futbolu?

Wiem bardzo dużo o polskiej piłce nożnej. Znam historię polskiego futbolu, osiągnięcia na mistrzostwach świata, legendarnych zawodników. Nieustannie śledzę rozgrywki Ekstraklasy, niejednokrotnie grałem jako trener przeciw polskim klubom w meczach towarzyskich, byłem jednym z trenerów meczu z reprezentacją Polski U-20 w Suwałkach. Byłem w Polsce nie raz, to bardzo piękny kraj z imponującą historią, wierzę, że jeszcze nie raz go odwiedzę.

fot. HNK Gorica

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie