W wyniku pozaboiskowych problemów Valmiery FC, które były na łamach „Bałtyckiego futbolu” opisywane bardzo szeroko, doszło do pewnych roszad. Miejsce w Virslīdze utrzymała FS Jełgawa, z kolei w Dyneburgu miejscowy klub BFC jest pierwszy w kolejce do występów w Europie.
Ten rok dla BFC będzie przełomowy. Z racji tego, że Valmiera FC rok 2024 zakończyła na miejscu premiowanym awansem do Europy a następnie straciła możliwość ubiegania się o licencje na grę na arenie międzynarodowej, zespół z Dyneburga jest o krok od występów w eliminacjach do Ligi Konferencji. Przedstawiciele federacji wypowiadali się, że jeśli dany klub został dopuszczony do Virslīgi to nie powinien mieć kłopotów z uzyskaniem pozwolenia na europejskie puchary bo kryteria są dość podobne. Wiele wskazuje na to, że BFC po raz pierwszy w swojej historii zagra na arenie międzynarodowej.
Niestety mieszkańcom Dyneburga nie będzie dane uświadczyć tych występów w swoim mieście. Wszystko przez infrastrukturę. Nauris Mackevičs, dyrektor generalny klubu na tradycyjnej konferencji prasowej przed sezonem przyznał, że konieczne będzie przeniesienie się na inny stadion. „W całej Łatgalii nie ma stadionu, który mógłby gościć mecze eliminacyjne europejskich pucharów. W Lidze Konferencji będziemy gościć przeciwników w Rydze, Jurmale lub Jełgawie”. – powiedział.
Nie jest to w zasadzie niczym nietypowym bo podobne sytuacje zdarzały się już w przeszłości ale daje to wiele do myślenia w kwestiach infrastruktury. Mimo wielu zmian i rozwoju w tym aspekcie na Łotwie wciąż brakuje obiektów gotowych na zmagania na najwyższym poziomie. Zwłaszcza, że Dyneburg to drugie co do wielkości miasto na Łotwie.
fot. Valmiera FC







