Bieżący sezon litewskiej A Lygi jest rozczarowujący przede wszystkim dla stolicy kraju – Wilna. Żalgiris gra słabo, temat stadionu narodowego po raz kolejny oddala się. Przeciwne nastroje panują w Kownie.
Według zestawienia przygotowanego przez „Futbolo Kambarys” najlepszą średnią frekwencją na meczach ligowych może pochwalić się Żalgiris Kowno – 2234 widzów. To deklasacja względem drugiego w klasyfikacji imiennika z Wilna, który przeciętnie na swoich meczach gromadzi 749 widzów. Podium zamyka FA Szawle z 667 fanami na spotkanie.

Oczywiście należy mieć na względzie, że tak dobry wynik klubu z Kowna „podbiły” mecze z Żalgirisem Wilno oraz Sūduvą Mariampol. Dla przykładu na domowym pojedynku z pierwszym z wymienionych klubów było niecałe 6 tysięcy a z drugim pojawiło się ponad 6,5 tysięcy fanów. To absolutny rekord w ostatnich latach ale jednocześnie nie jest regułą. Z drugiej strony należy zauważyć, że Żalgiris Kowno w tym roku zanotował zdecydowany wzrost pod kątem frekwencji na swoich meczach. Nawet jeśli od puli odejmiemy dwa rekordowe spotkania to z pozostałych 6 gier wychodzi średnio 696 kibiców na trybunach. Biorąc pod uwagę poprzednie lata – to wciąż progres, zakładając że tendencja nie ulegnie pogorszeniu do końca sezonu.

Co wpływa na taką poprawę zainteresowania piłką nożną w Kownie? Przede wszystkim Żalgiris swoje mecze rozgrywa na obiekcie z prawdziwego zdarzenia – stadionie Dariusa i Girėnasa, największej arenie piłkarskiej w kraju a nie na kameralnych boiskach federacji. Od 2023 roku drużyna może liczyć na zorganizowany doping bo mniej więcej wtedy na trybunach zaczęła formować się grupa „Green White Boys”, która rozszerzyła swoją działalność ze spotkań koszykarskich także na piłkę kopaną. Wreszcie, jak zauważył wspomniany profil „Futbolo Kambarys”, klub wykonuje dużą pracę w zakresie komunikacji z fanami i przynosi ona efekty.
W parze z dobrą frekwencją idą naturalnie rezultaty sportowe bo obecność fanów jest zawsze jednym z efektów dobrych wyników. Żalgiris plasuje się na pierwszym miejscu w tabeli ligi litewskiej i w obliczu kryzysu swoich imienników z Wilna ma w tym roku spore szanse na pierwszy w historii klubu tytuł mistrzowski. Głównym rywalem na ten moment jest inny klub z regionu Kowna – Hegelmann FC.
fot. Green White Ultras







