Za szybko, za łatwo

Choć europejskie puchary dopiero się rozpoczynają, Litwa i Łotwa notują już pierwsze straty. Z Ligą Mistrzów bardzo szybko pożegnał się Żalgiris Wilno, z kolei reprezentująca Łotwę FK Auda została pierwszym w tym sezonie klubem, który zakończył udział w zmaganiach i może skoncentrować się z powrotem na lidze.

Żalgiris Wilno jechał na Maltę z dwubramkową zaliczką z pierwszego, wygranego 2-0 meczu u siebie. Jechał ze świadomością, że rewanż będzie bardzo trudny, więc sam fakt porażki nie musi być szczególnie rażący po oczach. Niestety mało kto spodziewał się, że przez 120 minut mistrzowie Litwy nie zdołają oddać ani jednego celnego strzału na bramkę Hamrun Spartans, przez 90 minut nie wywalczą nawet jednego rzutu rożnego i że ogólnie będą jedynie tłem dla rywala. Maltańczycy swoją wygraną odebrali zasłużenie i mogą mieć pretensje do siebie oraz do sędziego, że trzeba było do tego rzutów karnych. Czemu do arbitra? Prowadzący mecz Matteo Marcenaro z aptekarską precyzją zakończył dogrywkę dokładnie po upływie 3 doliczonych minut gry mimo, że w ostatnich sekundach piłkarze Hamrun wywalczyli rzut rożny. Włoch nie pozwolił jednak na jego wykonanie o co pretensje mieli nie tylko piłkarze ale i cały sztab szkoleniowy Maltańczyków.

Rzuty karne to z kolei niesamowita historia – potrzeba było dokładnie 28 jedenastek aby wyłonić zwycięzcę. Jak podaje UEFA była to najdłuższa seria rzutów karnych w historii Ligi Mistrzów łącznie z eliminacjami. Niebywałego wyczynu dokonał także zawodnik drużyny z Wilna, Szwed Dino Salčinović, który zmarnował swoje obydwa rzuty karne. Pierwszą z prób obronił bramkarz, w drugiej pomocnik w ogóle nie trafił w bramkę. Na jego szczęście mylili się także Maltańczycy i dopiero w 14. serii jedenastek doszło do rozstrzygnięcia.

Piłkarze z Wilna mają szczęście, że grali w rozgrywkach najwyższego szczebla i dzięki temu mieli jeszcze gdzie spaść. W Lidze Konferencji czekać będzie ekipa Linfield FC z Irlandii Północnej i na papierze powinno oznaczać to łatwiejszą przeprawę. W praktyce Żalgiris rozgrywa fatalny sezon, który może mieć poważne konsekwencje finansowe. Jeżeli mistrzowie Litwy nie przejdą Linfield oraz nie zakwalifikują się do europejskich pucharów w sezonie 26/27 to Excel będzie bić w oczy na czerwono.

Na niepowodzenie drużyny zareagowali kibice, którzy odnieśli się do rozgrywek „Sekmadienio futbolo lyga” (dosłownie „Niedzielna liga piłkarska”). To amatorskie rozgrywki na terenie Wilna, które stanowią piąty i niższe szczeble w litewskiej piramidzie ligowej. Na specjalnie przygotowanym transparencie napisano „W niedzielnej lidze piłkarskiej możemy sami zagrać”. Na Malcie Żalgiris wspierało ok. 30 fanów.

fot. Żalgiris Wilno

Auda nie musiała się mierzyć z presją fanów ale niemniej odpadnięcie już na pierwszym etapie przeciwko Larne FC jest na pewno rozczarowaniem biorąc pod uwagę ubiegłoroczne występy – na 6 spotkań w eliminacjach do Ligi Konferencji 24/25 Auda wygrała 5 spotkań i przegrała zaledwie 1. Oczywiście można zganić to na pech bo w rewanżowym meczu w Rydze Auda mogła prowadzić jeszcze w pierwszej części gry 2-0 ale rywali uratował słupek. Cóż zresztą z tego, skoro łotewski zespół wypuszczał dwukrotnie prowadzenie z rąk a kartę słupka można łatwo odwrócić – w dogrywce Larne obiło poprzeczkę bramki Audy. Następnie goście lepiej wykonali rzuty karne – byli bezbłędni podczas gdy Auda myliła się dwukrotnie.

Oczywiście problemem Audy jako klubu farmerskiego jest uzależnienie od ruchów kadrowych względem Rigi FC, która korzysta z różnego rodzaju rotacji. Niemniej Larne nie pokazało też niczego wyjątkowego co pozwoliłoby stwierdzić, że Łotysze odpadli z rywalem wyższego kalibru. Auda oddała w tym meczu więcej strzałów, stwarzała większe zagrożenie ale finalnie nie wynikła z tego większa korzyść. Jedynym pocieszeniem pozostaje to, że w kontekście współczynników spotkanie zostało rozliczone jako remis, więc finalnie wkład Audy wynosi 0.250 pkt. Trochę blado w porównaniu z 1.250 w zeszłym roku.

Jesteśmy Polakami, wiemy jak podobny wynik zostałby odebrany u nas. I tu właśnie przydałoby się otwarcie mówić o rozczarowaniu – nie dlatego aby krytykować Audę dla samej sztuki, nie żeby komuś robić na złość, ale żeby wykształcić pewną świadomość, która może mieć potem efekty w przyszłości. Przykładowo od debiutującego w Europie BFC Daugavpils, który wygranym spotkaniem z Vllanzią Szkodra już i tak przekroczył oczekiwania, ciężko wymagać aby awansował do kolejnych rund. W przypadku Audy, która już miała przetarcie i umiała pokazać się z dobrej strony, takie wymagania można mieć, zwłaszcza że Larne nie było poza zasięgiem. Kwestię ewentualnego rozgoryczenia lub nie pozostawiam jednak w rękach Łotyszy. Moje rozważania to tylko teoria.

fot. FK Auda

foto główne: Żalgiris Wilno.

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie