Burza emocji BFC

Piłkarze BFC Daugavpils w swoim debiucie w europejskich pucharach okazali się drużyną gorszą niż reprezentująca Albanię KF Vllaznia Szkodra. Po przegranym dwumeczu Łotyszom puściły wszystkie emocje, pojawiły się łzy.

Przypomnijmy, że w Albanii dość niespodziewanie triumfowali debiutanci z Dyneburga, którzy okazali się o jedną bramkę lepsi. Zwycięskiego gola strzałem głową zdobył Valērijs Lizunovs i zapewnił tym samym niewielką ale bardzo cenną zaliczkę przed rewanżem. Vllaznia to zespół bardzo doświadczony w Europie ale ostatni raz dwumecz na arenie międzynarodowej wygrali 4 lata temu, w sezonie 21/22. Było więc wiadome, że na Łotwę przyjadą bardzo zmotywowani i żądni rewanżu.

Spotkanie odbyło się na obiekcie LNK Parks w Rydze ponieważ żaden obiekt w Dyneburgu nie spełnia wymagań UEFA, wobec czego trzeba było zagrać gdzie indziej. Po pierwszych 45 minutach padł wynik 2-2 a BFC zdołało podnieść się po fakcie, że to Albańczycy zdobyli pierwszego gola. Do 45. minuty Łotysze prowadzili 2-1 ale w pierwszej minucie doliczonego czasu gry Vllaznia wyrównała. Niewiele brakowało aby skończyło się prowadzeniem 3-2 dla Vllazni, ale przyjezdni nie wykorzystali dobrej okazji. W drugiej połowie szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili goście, strzelając decydującą bramkę w 87. minucie ustalając wynik na 4-2. Dramaturgii całej sytuacji dodaje fakt, że BFC chwilowo grało w osłabieniu ponieważ z powodu kontuzji poza boiskiem przebywał Aleksejs Kudeļkins i akurat wtedy rywal trafił do siatki. Sam klub po zakończeniu meczu w emocjonalnym komunikacie dla fanów oprócz wyrazów podziękowania przekazał swoje rozżalenie z powodu niektórych decyzji arbitra.

W każdym razie jak napisał dziennikarz Sportacentrs Agris Suveizda, piłkarze BFC boisko opuszczali ze łzami w oczach, łzy były w szatni i na konferencji prasowej a przy tym wszystkim w tle cieszyli się Albańczycy. Bagaż przeżyć towarzyszył kapitanowi zespołu, Edgarsowi Ivanovsowi, który na gorąco po meczu udzielał wywiadu temu samemu dziennikarzowi, co chwila pocierając twarz i głowę. Niektóre emocje widać po prostu od razu.

W największym stopniu piętno odcisnęła sytuacja z samej końcówki o czym w powyższej rozmowie opowiadał Ivanovs. BFC w samej końcówce strzeliło upragnioną bramkę ale po faulu na bramkarzu. Sędzia początkowo uznał gola na skutek złej komunikacji gestowej. Ku rozpaczy zawodników łotewskiej drużyny mimo pierwotnego pokazania na środek boiska arbiter odgwizdał przewinienie. „Ostatnia sytuacja po prostu nas powaliła. Sędzia niby już pokazał, że gol został uznany, ale… Daliśmy z siebie wszystko, żeby wywalczyć chociaż dogrywkę. Jest pustka. Po prostu pustka…” – powiedział Ivanovs w rozmowie ze Sportacentrs.

 Bolesne doświadczenie to też doświadczenie, a piłkarze BFC wyjdą na pewno z tej lekcji bogatsi o dużą wiedzę. Debiuty nigdy nie są łatwe, tu przez spory czas tliła się nadzieja bo Vllaznia na prowadzenie w dwumeczu wyszła jeden, jedyny raz – dziś w 87. minucie. To wystarczyło. Niemniej towarzyszyła temu bardzo twarda walka, ogrom dramaturgii (raz obrońca BFC wybijał piłkę z linii bramkowej!) czy wreszcie wspomniane emocje.

Obecnie BFC może w pełni skupić się na lidze. W najbliższym spotkaniu rywalem będzie inny pucharowicz, który także zakończył swoje zmagania w eliminacjach do Ligi Konferencji – Auda.

fot. Sanita Ieva Sparāne

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie