Kurs na Czechy!

Na przestrzeni lat łotewska piłka widziała różne trendy z udziałem swoich zawodników. Kilkanaście lat temu popularna była Polska, potem prym wiodła Szwajcaria, z kolei wśród młodzieży wciąż aktualne pozostają wyjazdy do włoskich akademii. Od niedawna kształtuje się nowa tendencja – Łotysze zaczęli wybierać Czechy.

Na poziomie Chance Ligi (najwyższa klasa rozgrywek) znajdziemy obecnie trzech Łotyszy: Raimonds Krollis (Slovan Liberec), Rihards Matrevics (Dukla Praga) oraz świeży nabytek Kristers Penkevics (FC Zlin). Lada moment do tego grona powinien dołączyć Marko Regža, którego od podpisania kontraktu z FC Hradec Kralove dzielą już tylko testy medyczne. Na drugim poziomie obecnie nie ma nikogo ale w zeszłym sezonie w barwach Varnsdorfu występował Deniss Stradiņš, który w marcu 2025 powrócił na Łotwę. Z kolei w trzeciej lidze w sezonie 23/24 pokazało się aż 5 Łotyszy. Idąc jeszcze niżej także nie brakuje przedstawicieli nadbałtyckiego państwa ale to już jest bardziej amatorskie kopanie.

Wracając na najwyższy pułap, w największym stopniu szlak przetarł Dāvis Ikaunieks, który w barwach 4 różnych klubów rozegrał łącznie 104 mecze w Chance Lidze. W Czechach najlepiej wiodło mu się w latach 2016-2018 w barwach FC Vysočina Igława. Pozostawił tam po sobie okazały bilans 57 ligowych gier i 19 goli, wiele pozytywnych wspomnień oraz kilka osiągnięć.

fot. FC Vysoczina Igława

Pewnym lokalnym odznaczeniem jest 3 miejsce na sportowca roku 2017 w regionie Vysoczina Igława, ale znacznie większy prestiż ma tytuł obcokrajowca sezonu 17/18 czeskiej ekstraklasy. Nic dziwnego, że na Ikaunieksa szybko znalazł się chętny większy klub. FK Jablonec wyłożył za napasnika okrągły milion euro a łotewska federacja uhonorowała go tytułem piłkarza roku 2018. Od tamtej pory było już tylko gorzej. Łotysz nie przebił się w nowym zespole, nie pomagały wypożyczenia do innych czeskich klubów czy na Łotwę. Próbował zawalczyć o miejsce do samego końca ale ostatecznie w styczniu 2024 zakończył czeski etap swojej kariery i podpisał kontrakt z litewskim FA Szawle próbując od nowa stanąć na nogi.

Z kolei Czechy okazały się miejscem w którym swoją karierę ratuje inny łotewski napastnik, Raimonds Krollis. 24-latek nie przebił się kompletnie w żadnym z włoskich klubów i Spezia Calcio bez specjalnego żalu pożegnała się z nim. Czeski kierunek Krollis najpierw poznał na drugim poziomie rozgrywek występując przez krótki okres sezonu 23/24 w MFK Vyškov, był tam wtedy wypożyczony. Lutego 2025 za kwotę 300 tysięcy euro został piłkarzem Slovana Liberec i to właśnie tu reprezentant Łotwy zaczął się odradzać. W obecnym sezonie Chance Ligi w 15 meczach zdobył 5 goli, zaliczył 2 asysty i zebrał wiele pozytywnych opinii. Niestety przydażyły się także drobne problemy zdrowotne, jednak obecnie Krollis jest w dobrej formie z serią dwóch meczów z rzędu ze strzeloną bramką.

fot. FC Slovan Liberec

Drugim napastnikiem, który lada moment powinien znaleźć się w czeskiej lidze jest Marko Regža. Jego wciąż obecny klub Riga FC bardzo chciał aby napastnik został w drużynie i przebił magiczną granicę 100 goli (obecnie 61). Jak wyznał 26-latek w rozmowie z dziennikarzem Edmundsem Novickisem bardziej zależało mu jednak na możliwości sprawdzenia się w innej lidze i stąd decyzja o wyjeździe. Jeśli Regža podpisze umowę to będzie to jego pierwszy zagraniczny klub w karierze.

Na pewno garścią porad może sypnąć mu były kolega z drużyny, golkiper Rihards Matrevics, który latem tego roku przeniósł się do Dukli Praga i spróbuje powalczyć z drużyną o utrzymanie w lidze. Zadanie jest ciężkie, po 19 kolejkach Dukla plasuje się na przedostatnim miejscu z 14 punktami na konice. Wysoki golkiper z Łotwy regularnie broni między słupkami bramki swojego zespołu, w 16 rozegranych meczach wpuścił 20 goli, 4 razy zaliczył czyste konto. Zanotował kilka poprawnych występów, więc istnieje szansa, że nawet w obliczu spadku Dukli znajdzie się ktoś chętny z poziomu Chance Ligi aby ściągnąć do siebie Matrevicsa.

fot. Dukla Praga

Najnowszym nabytkiem z Łotwy jest Kristers Penkevics z FS Jełgawy. 22-latek po raz pierwszy w karierze będzie występować za granicą, oficjalnie został ogłoszony już nowym piłkarzem FC Zlin. W przypadku tego transferu warto wspomnieć, że w Jełgawie znajdują się silne czeskie wpływy. W sezonie 2025 w kadrze zarejestrowanych było aż 5 czeskich piłkarzy a pieczę nad wszystkim trzyma dyrektor sportowy Miloslav Brožek. Jak na razie ta komitywa układa się bardzo dobrze – Jełgawa zajęła bardzo dobre, 6. miejsce w tabeli a golkiper Adam Dvořák okazał się jednym z najlepszych piłkarzy ligi w 2025 roku. Jeżeli Penkevics potrzebował rekomendacji to bez cienia wątpliwości miał kilka dobrych źródeł.

fot. FC Zlin

Czemu kierunek czeski stał się tak popularny na Łotwie? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, na pewno swoje zrobili agenci i kontakty na rynku transferowym ale da się znaleźć także wiele innych okoliczności. Liga stoi na dużo wyższym poziomie niż łotewska ale nie ma tak dużej presji jak w Polsce. Powierzchniowo Czechy są nieznacznie większe niż Łotwa co eliminuje długie podróże na mecze oraz może wpłynąć na aklimatyzację z którą szczególnie młodzi zawodnicy miewają problem. Nie bez znaczenia pozostają także pozytywne doświadczenia Łotyszy w Chance Lidze w ostatnim czasie. Jeżeli jednemu się wiedzie dobrze to dlaczego innemu też miałoby się nie udać?

fot. Slovan Liberec

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie