Podsumowanie roku na Litwie

Rok 2025 przyniósł na Litwie nowego mistrza, szereg zawirowań oraz znaków zapytania. W poniższym tekście znajdziecie przegląd tego, co działo się przez miniony sezon u naszych północno-wschodnich sąsiadów.

Historyczne osiągnięcie

fot. Żalgiris Kowno

W sezonie 2025 w klubowej piłce nożnej na Litwie najwięcej mówiło się o dwóch Żalgirisach – z Kowna i Wilna. W przypadku tego pierwszego za sprawą zdobycia pierwszego w historii tytułu mistrzowskiego. W poprzednich latach klub zdobywał już brązowe i srebrne medale ale było jasne, że ambicje piłkarskiej sekcji koszykarskiego klubu sięgają wyżej. W tym roku drzwi do sukcesu otworzył w głównej mierze dość poważny kryzys Żalgirisu Wilno oraz nierówna forma Hegelmannu FC. Z takiego prezentu nie sposób było nie skorzystać i w Kownie zrobiono po prostu to co należało.

Nie wszystko poszło jednak idealnie. Dużą lekcję zawodnicy z Kowna otrzymali w europejskich pucharach. O ile w przeciwieństwie do poprzednich lat udało się uniknąć kompromitujących porażek, o tyle dwumecz z bułgarską Ardą Kyrdżali to coś z czego trzeba wyciągnąć wnioski na kolejny rok. Rywal nie był z tak zwanej „wyższej półki” a jednak zdołał łatwo rozprawić się z litewską drużyną, która obydwa mecze kończyła z czerwoną lub czerwonymi kartkami na koncie. W roku 2026 Żalgiris rozpocznie zmagania w Europie z najwyższego pułapu eliminacyjnego, więc walka o główną fazę Ligi Konferencji powinna być jednym z głównych wyzwań.

Drugim niewątpliwie będzie rywalizacja o obronę trofeum. Do sporych przetasowań doszło w Żalgirisie Wilno. W stolicy panują nastroje dużej determinacji aby miano najlepszego klubu w kraju wróciło do nich. Na żadne słabości w 2026 roku nie będzie już miejsca.

Uratowany sezon

fot. Żalgiris Wilno

W tym miejscu przyszedł czas na rozwinięcie wspomnianego wyżej wątku dotyczącego kryzysu Żalgirisu Wilno. Większą część sezonu 2025 fani „zielono-białych” z pewnością najchętniej wymazaliby z pamięci. Fatalna postawa w lidze, blamaż w Europie, wreszcie protest kibiców w którym zdecydowanie domagano się odejścia prezes Vilmy Venslovaitienė oraz kazachskiego trenera Władimira Czeburina. Wspomniany duet to zdaniem fanów główni winni wyraźnego spadku jakości piłkarskiej klubu. Choć początkowo obydwoje nie zamierzali ustąpić, ostatecznie w sierpniu nadeszły wyczekiwane przez trybuny wieści. Najpierw swoją rezygnację ogłosiła Venslovaitienė a pod koniec miesiąca Czeburin.

Wbrew wszelkim oczekiwaniom sezon udało się uratować. Pod wodzą byłego reprezentanta kraju, Rolandasa Džiaukštasa, Żalgiris wrócił na właściwe tory. W niespełna trzy miesiące udało przejść się drogę z piekła do nieba i ostatecznie wilnianie finiszowali na trzecim miejscu w tabeli ratując przy okazji grę w europejskich pucharach na kolejny rok. Wymierny wkład w ten sukces miał awaryjnie ściągnięty w czerwcu Liviu Antal. Jeden z najbardziej zasłużonych piłkarzy Żalgirisu myślami był już zapewne bliski piłkarskiej emerytury i chciał jeszcze przed nią dla frajdy pokopać na boiskach trzeciej ligi rumuńskiej. Nic bardziej mylnego. Musiał porzucić SCM Zalau i gasić pożar w Wilnie. Skutek był bardzo dobry, z 13 bramkami na koncie został najlepszym strzelcem drużyny w tym sezonie. Dla porównania drugi na tej liście Nemanja Mihailović zaliczył tylko 5 trafień. Nic więcej dodawać chyba nie trzeba.

Także w zarządzie klubu doszło do wielu przetasowań, póki co nastroje są optymistyczne a kibice wykupili wszystkie karnety na nadchodzący sezon.

Zalew beznadziei

fot. DFK Dainava

W czasie gdy w Kownie cieszono się z mistrzostwa a w Wilnie z uratowanego sezonu, fala goryczy zalała położoną niedaleko granicy z Polską Olitę. Tamtejsza Dainava okazała się zdecydowanie najsłabszą ekipą w stawce, odstającą całkowicie od reszty. Mowa tu wręcz o deklasacji, bo do przedostatniej lokaty straciła 8 punktów, a do gwarantującej bezpośrednie utrzymanie aż 24 oczka. Ciężko jednak o dobre nastroje gdy na 36 ligowych gier Dainava wygrała zaledwie 3, z kolei średnio na mecz traciła ponad 2 bramki. Jednym z nielicznych piłkarzy do których nie można mieć pretensji był Polak, Krystian Okoniewski. 20-latek przebywał w Olicie na wypożyczeniu z Puszczy Niepołomice i zanotował całkiem przyzwoity bilans – 19 meczów, 6 goli, 1 asysta. Niestety na przeszkodzie do bardziej efektownych liczb stanęły problemy zdrowotne. Już we wrześniu stało się jasne, że napastnik z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu. Był to duży cios dla drużyny, bo ostatnie ligowe zwycięstwo (1-0) zanotowała 10. sierpnia z Hegelmannem FC. Jedyną bramkę w tamtym meczu zdobył właśnie Okoniewski. Wszystko później piłkarze z Olity remisowali albo przegrywali. Fatalna passa spotkań bez zwycięstwa wyniosła 12. Jednym z nielicznych pozytywnych akcentów dla 20-latka jest nagroda dla najlepszego młodzieżowego piłkarza miesiąca w A Lydze. Zdobył ją w czerwcu.

fot. DFK Dainava

Nerwowa atmosfera w Dainavie sięgnęła zenitu w ostatniej kolejce, w trakcie której okazało się, że akcja protestacyjna kibiców Żalgirisu Wilno nie będzie jedyną w tym sezonie. Fani z grupy „Dzūkų Tankai” w 17. minucie meczu postanowili opuścić swój sektor rzucając na murawę race oraz zostawiając wymowny transparent „Topcie się sami w swoim wstydzie”. W mediach społecznościowym sami zainteresowani wyjaśnili także pewną symbolikę okraszając zdjęcia z protestu dopiskiem „17 punktów – 17 minut dopingu. Na te zachowanie nie zareagowała najlepiej jedna z pracownic klubowej akademii porównując sympatyków do szczurów uciekających z tonącego okrętu.

źródło: facebook

Jak można się domyślać nie zostało to najlepiej odebrane a przyszły sezon nie rozpocznie się dla Dainavy w najlepszej atmosferze.

fot. Alytaus naujienos

Polskich wątków ciąg dalszy

Krystian Okoniewski nie był jedynym Polakiem w zakończonym sezonie A Lygi. Barwy FK Riteriai oraz Dżiugasa Telsze reprezentował Jakub Wawszczyk, który w 2024 roku wywalczył wraz z „Rycerzami” awans do najwyższej klasy rozgrywek. W niej jako piłkarz Riteriai zagrał pół sezonu, zdobył debiutanckiego gola, doczekał się nawet opaski kapitańskiej a latem odszedł z powodów pozasportowych. To był ciężki czas dla klubu, piłkarze nie dostawali na czas pieniędzy, prezes próbował znaleźć chętnego na kupno, gdy ten już się znalazł to nie wysłał przelewu, jednym zdaniem nic nie szło w dobrą stronę.

fot. FK Riteriai

Na całe szczęście zdołał wyrobić sobie na Litwie dobrą opinię, sam zresztą świetnie odnalazł się w nowym kraju. W rozmowie z Przemysławem Michalakiem przyznał, że zakochał się w Litwie a gdyby nie wyjazd to najprawdopodobniej zakończyłby karierę. Tak się jednak nie stało, a za północno-wschodnią granicą został dłużej niż się zapewne spodziewał. We wrześniu Riteriai i Wilno zamienił na ligowego średniaka, Dżiugasa Telsze. Do nowego zespołu był wprowadzany ostrożnie, wchodził z ławki rezerwowych na tzw. „ogony”, następnie dostawał szanse od pierwszych minut. Na 8 możliwych meczów w barwach nowej drużyny opuścił tylko jedno, a co więcej, zdołał strzelić nawet jedną bramkę przeciwko swojemu byłemu zespołowi, FK Riteriai. Dżiugas wygrał ten mecz aż 4-1.

fot. Dżiugas Telsze

Po kolejne biało-czerwone akcenty musimy przenieść się szczebel niżej do rozgrywek Pirma Lygi. Jeden z występujących w niej zespołów, Be1 NFA Jonava prowadził w tym roku trener Mikołaj Raczyński (moją rozmowę z nim znajdziecie tutaj). Przejął drużynę w maju z misją utrzymania jej na drugim poziomie ligowym. Zadanie wydawało się trudne bo młodzi piłkarze zajmowali wówczas ostatnie miejsce w tabeli ale obyty z podobnymi misjami ratunkowymi trener Raczyński w pełni zrealizował cel. Be1 NFA sezon zakończyło na bezpiecznej, 11. lokacie w ligowej tabeli. Utrzymanie zaś było już pewne na kolejkę przed końcem.

fot. archiwum osobiste trenera

Przez pewien czas drugim polskim akcentem w tym zespole był także Tomasz Mamis. 23-latek przebywał na Litwie od czerwca do września 2025. Jego łączny bilans w I Lydze wyniósł 9 spotkań, jesienią wrócił do Polski i został zawodnikiem III-ligowej Ślęzy Wrocław.

Więcej Polaków na Litwie w sezonie 2025 nie było.

Transportowe derby

W 2026 roku do A Lygi powrócą tzw. „derby tirowców” czyli starcia klubów należących do przedsiębiorstw transportowych – Hegelmann FC oraz FK Transinvest. Sytuacje w obydwu drużynach są skrajnie różne. Pogorszenie się kondycji firmy Hegelmann spowodowało, że rozważano sprzedaż miejsca w A Lydze za kwotę około miliona euro. Zainteresowany taką ofertą był właściciel wspomnianego wyżej Be1 NFA, Andrius Markevičius. Mężczyzna pojawił się w drugiej połowie listopada w siedzibie Hegelmannu z propozycją opiewającą na zaledwie 300 tysięcy. Wcześniej Markevičius próbował na tej samej zasadzie dogadać się z Janem Nevoiną z FK Riteriai. Tam na przeszkodzie stanęły inne kwestie. Nevoina chciał całkowicie odejść z piłki nożnej, Markevičius z kolei chciał aby ten pozostał jeszcze w nowej organizacji. Finalnie panowie nie osiągnęli porozumienia.

Wszystko wskazuje na to, że również i wariant Hegelmannu nie wypali, choć z początku spekulacje podsycało m.in. odejście wieloletniego trenera Andriusa Skerli oraz kilku piłkarzy. Z biegiem czasu nie pojawiło się już jednak więcej pogłosek, zatrudniono nowego dyrektora sportowego, wykonano także kilka ruchów transferowych. Zgodnie z zapowiedziami zespół przystąpi do nowego sezonu z okrojonym budżetem a Be1 NFA najpewniej pozostanie w I Lydze. Z tej po roku wydostaje się z kolei FK Transinvest, który zapewnił sobie awans jeszcze przed zakończeniem zmagań a ceremonia medalowa odbyła się na świeżo postawionym stadionie w miejscowości Galinė. Warto dodać, że całość inwestycji zrealizowano z prywatnych środków.

fot. Rita Tamašunienė

Ambicje klubu na pewno są wyższe niż jednorazowy powrót do elity i desperacka walka o utrzymanie. Tym bardziej więc emocjonująco zapowiada się walka o zachowanie ligowego bytu w przyszłym roku. Raczej nic nie wskazuje na to aby któraś z drużyn miała odstawać w tak dużym stopniu jak Dainava Olita.

Dla podsumowania warto także dodać, że na trzecim szczeblu rozgrywek (II Lyga) triumfowały rezerwy TransINVEST-u nie przegrywając ani jednego spotkania. Rok 2025 był zatem dla całej organizacji powodem do zadowolenia.

Pucharowicze

W czasie gdy europejskie rozgrywki zaczynają dopiero wchodzić w decydujące fazy, na Litwie już od dłuższego czasu znani są uczestnicy kolejnej edycji. Po raz pierwszy reprezentantem kraju w eliminacjach do Ligi Mistrzów będzie Żalgiris Kowno. O Ligę Konferencji powalczą Hegelmann FC, Żalgiris Wilno i FK Poniewież. Ostatni z wymienionych klubów to zdobywca pucharu. Gdyby nie to, Poniewież zostałby w pustymi rękami, 6. miejsce w tabeli nie daje zupełnie nic. Wówczas powrót do pucharów zaliczyłaby 4. w tabeli Sūduva, która zanotowała pierwszy udany sezon od kilku lat. Do sukcesu zabrakło naprawdę niewiele.

źródło: Flashscore

W barażu o utrzymanie zwyciężyli piłkarze FK Riteriai, którzy okazali się lepsi od wicemistrzów I Lygi, Neptūnasa Kłajpeda. Był to dość wyrównany dwumecz. Pierwsze starcie w Kłajpedzie zakończyło się bezbramkowym remisem, z kolei w rewanżu w Wilnie „Rycerze” wygrali 2-1. Przegrany zespół mimo porażki może mieć głowę podniesioną wysoko. Podobnie jak w przypadku Żalgirisu Kowno jest to piłkarska sekcja koszykarskiego klubu i tak samo zanotowała właśnie swój najlepszy sezon w historii.

Do federacji wpłynęło już 11 wniosków o licencję na A Lygę w sezonie 2026. Co ciekawe na liście nie ma Neptūnasa. Oprócz dziewiątki z sezonu 2025 oraz TransINVEST-u swój angaż zgłosił także Tauras Taurogi, zdobywca 3. miejsca w I Lydze. Jest to opcja rezerwowa dla związku w przypadku gdyby któryś z pozostałych uczestników nie był w stanie przystąpić do rywalizacji. Najwięcej znaków zapytania w tym kontekście pojawia się obecnie przy FK Riteriai.

fot. A Lyga

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie