Pozory stabilności

Przez wiele lat sportowy system awansów i spadków na Litwie nie istniał. W danych rozgrywkach grali ci, którzy chcieli, i ci, których przede wszystkim było na to stać. Gdy wydawało się, że sytuacja unormowała się i faktycznie o wszystkim decydowało boisko, los postanowił zadrwić z litewskiej piłki.

W tym miejscu może jednak warto zastanowić się czy to na pewno sprawka losu, że w rozgrywkach TOPLYGI znalazł się zespół, który nie powinien. Ktoś dał licencję, ktoś zaufał, a rykoszetem dostali wszyscy, którzy o litewską piłkę walczą. Przeanalizujmy głośną sprawę na Litwie czyli definitywny upadek FK Riteriai.

Zmiany

Przed sezonem 2026 z przytupem zmieniono nazwę rozgrywek z A Lyga na TOPLYGA, nadano nową identyfikację, miało nadejść nowe. Zamiast nowego przyszło stare – jeden z zespołów nie dał rady dokończyć rozgrywek, mimo że się w nich znalazł. Czy w tym momencie ktokolwiek z Komisji Licencyjnej poczuwa się do odpowiedzialności? Pewnie nie. Wiem, że wygodniej zwalić sprawę na karb niesłownych inwestorów z Holandii, którzy mieli zapłacić a nie zapłacili. Dla takich ludzi tez nie powinno być miejsca w futbolu ale przerzucanie winy w całości na nich nie jest rozwiązaniem. To pójście na skróty, choć jak się przekonacie na koniec tekstu, ktoś jednak uderzył się w pierś.

Przypomnę, że Riteriai emanowało czerwonymi flagami już wcześniej, kiedy grali w I Lydze. O alarmującej sytuacji pisało Stowarzyszenie Zawodowych Piłkarzy na Litwie (PFA). Według ustaleń tej organizacji piłkarze musieli sami zapewniać sobie posiłki, zapożyczać się, przez brak ciągłości wypłat musieli zmierzyć się z wieloma życiowymi problemami. Po jakimś czasie sytuacja uspokoiła się, drużyna zapewniła sobie awans, wszystko wydawało sie być w porządku. Ostatecznie nie było.

Idzie nowe

Prezes klubu Jan Nevoina wielokrotnie próbował sprzedać Riteriai. Mimo wszelakich perypetii drużyna otrzymała licencję na TOPLYGĘ, choć w kuluarach na dość wczesnym etapie sezonu zaczęto mówić, że klub może mieć problemy z dograniem do końca roku. Być może oczy Komisji zamydliły podpisane w styczniu umowy sponsorskie z z holenderskimi podmiotami 4ThePlayers Academy BV, Team Konadu BV i Clancy Osei Konadu. Zgodnie z warunkami umowy sponsorzy zobowiązali się do przekazania Riteriai łącznej kwoty 1 250 000 EUR. Do 12 marca 2026 r. klub wnioskował o przekazanie 350 000 EUR, ale w rzeczywistości na konto „Rycerzy” wpłynęło jedynie 30 536,10 EUR. To było za mało na jakąkolwiek płynną działalność.

W kolejnych tygodniach pieniądze oczywiście nie pojawiały się. Holendrzy okazali się niesłowni. W kwietniu sytuacja była krytyczna. Klub poinformował, że rozpoczyna procedurę prawną wszczęcia postępowania upadłościowego i ostateczny upadek był kwestią czasu. Ostatecznie wszystko udało się odwlec do czerwcowego okienka reprezentacyjnego. Najpierw jednak poleciały rezerwy. Na początku czerwca stosowny organ dyscyplinarny uznał, że przedstawiciele klubu nie podali żadnego sensownego powodu na niestawienie się na dwóch meczach w ramach rozgrywek II Lygi (trzeci szczebel) i w efekcie zespół wyrzucono z ligi. To z kolei spowodowało kolejne komplikacje. Według przepisów TOPLYGI uczestnicy zobowiązani są do posiadania zespołu rezerw na drugim lub trzecim poziomie piramidy rozgrywek. Tym samym przesądził się także los pierwszego zespołu.

Formalność

Dwa walkowery oraz brak rezerw był  moim zdaniem tylko proceduralnym pretekstem do wyrzucenia niewypłacalnego klubu z rozgrywek. 12. czerwca 2026 „Rycerze” zagrali po raz ostatni w TOPLYDZE w tym sezonie. Pożegnali się z nią przegrywając 2-3 z Żalgirisem Wilno. W 17 kolejkach drużyna była w stanie zgromadzić zaledwie 3 punkty, strzelić 5 bramek i nie odnieść ani jednego zwycięstwa.

W taki właśnie przykry ale i dobrze znany sposób obkurczył się skład uczestników TOPLYGI (do 9 drużyn). Co ciekawe usunięcie Riteriai z rozgrywek miało swoje konsekwencje personalne. 16. czerwca wniosek o rezygnację ze stanowiska prezesa TOPLYGI złożył pełniący tę funkcję od 2024 roku Gintaras Staniulis. „Sytuacja, która rozwinęła się w ostatnich dniach w wileńskim klubie „Riteriai”, jest bolesną lekcją dla całego środowiska piłkarskiego. Po przeanalizowaniu przebiegu wydarzeń i ich konsekwencji, postanowiłem zrezygnować z funkcji prezesa TOPLYGI.” – przekazał w krótkim komunikacie.

I tak jeżeli nie poczuł się nikt z Komisji Licencyjnej litewskiego związku piłki nożnej, tak sam prezes dostrzegł swoją winę, że tej sytuacji nie udało się w porę zapobiec i nie podjęto stanowczych, ale koniecznych decyzji.

fot. Elvis Žaldaris

5 1 głos
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie