Mimo inwestowania dużych środków sukces sportowy nie nadszedł od razu. Rzeczywistość wystawiła cierpliwość kierownictwa Rigi FC na dużą próbę ale po latach starań w czwartkowy wieczór udało spełnić się jedno z największych marzeń wszystkich osób związanych z klubem – mistrzowie Łotwy przebrnęli przez eliminacyjne sito i pierwszy raz w historii zagrają w głównej fazie europejskich pucharów.
Przepływ
Na przestrzeni minionych lat w Ridze FC zmieniało się wiele rzeczy – przychodziły i odchodziły wielkie nazwiska na ławce trenerskiej, krzesło jednak zawsze było gorące. Trenerzy mieli mały margines błędu i dopiero od niedawna ta tendencja uległa zmianie. To samo można powiedzieć o kadrze piłkarskiej, która była w dużym stopniu zmieniana praktycznie co sezon. Duże pieniądze pompowane w klub nie przyniosły wymiernych sukcesów. Wydawało się wprawdzie, że po trzech z rzędu mistrzostwach w latach 2018-2020 Riga może rozpocząć dominację, ale kolejne sezony sprowadziły działaczy na ziemię. Najpierw w nieprawdopodobnych okolicznościach klub stracił awans do Ligi Konferencji na rzecz Lincoln Red Imps z Gibraltaru, a potem na mistrzostwo czekał bardzo długo – aż do 2025 roku.
Samo mistrzostwo to było jednak za mało. Od samego początku Riga nie ukrywała, że jej ambicją oprócz bycia najlepszą drużną Łotwy jest także awans do fazy grupowej, obecnie ligowej, europejskich pucharów. Te pragnienia na pewno potęgowały też osiągnięcia rywali z RFS-u, którzy dostali się do głównego turnieju zarówno Ligi Konferencji jak i Ligi Europy.’
Szczęśliwy finał
Na bieżącą kampanię w europejskich pucharach cieniem kładzie się przegrany dwumecz (0-2, 2-1) w eliminacjach do Ligi Mistrzów z Araratem-Armenia. Przegrany głównie przez błędy bramkarzy i na własne życzenie. Biorąc pod uwagę jaką ścieżką poszli dalej Ormianie, i że wywalczyli awans do Ligi Europy, w Rydze na pewno mają czego żałować. W każdym razie po pełnym emocji pojedynku z Wardarem Skopje, rozprawieniu się z mistrzami Węgier, Gyori ETO, oraz na samym końcu z KI Klaksvik, udało się przebrnąć przez rundy kwalifikacyjne.
Nie brakowało przy tym nerwów. W meczu z Wardarem gol na wagę dogrywki padł dopiero w 87. minucie a Łotysze grając w przewadze zawodnika dali sobie wbić gola. Z kolei dodatkowego czasu gry na Węgrzech pozwoliło uniknąć trafienie z 88. minuty. Wreszcie z KI Klaksvik gol na wagę awansu padł także w 88. minucie, w trakcie gdy Riga grała w dziesiątkę. Nie było jednak złudzeń, że to Riga była drużyną lepszą. Farerzy strzelając gola oddali jedyny strzał na bramkę w tym meczu i nie zdołali więcej zagrozić rywalom.
Trzeci klub
Awans Rigi FC do fazy ligowej to czwarty taki przypadek z udziałem łotewskiej drużyny. Pierwszy, historyczny awans wywalczył FK Ventspils w sezonie 2009/2010 kwalifikując się do Ligi Europy. Jako drugi w kolejności przepustkę do wielkiej piłki wywalczył wspomniany wyżej RFS, który w sezonie 22/23 grał w Lidze Konferencji, a w edycji 24/25 zakwalifikował się do Ligi Europy. Riga FC to zatem trzeci łotewski przedstawiciel (i jedyny w sezonie 26/27), który wywalczył przepustkę do głównego turnieju.
„Zrobiliśmy to!” – zwięźle ale wymownie swój sukces opisał sam klub w mediach społecznościowych.
fot. Riga FC







