Kibice na Łotwie

Jeżeli oczekiwaliście na Łotwie ciekawej sceny kibicowskiej, grup chuligańskich, kultury kibicowskiej zbliżonej do Polski, to niestety ale ten tekst powstał kilka lat za późno. Wszystko skończyło się właściwie po upadkach dwóch wielkich łotewskich klubów: Skonto Rygi i Metalurgsa Lipawa. Obecnie jest spokojnie, a rywalizacje toczą się bardziej między klubowymi włodarzami niż fanami. W tym tekście znajdziecie wszystko: jak było kiedyś, jak jest teraz, moje własne obserwacje a także informacje, których udzielił kibic z Łotwy – Rihard Vilnis.

Dwaj wielcy rywale

Skonto z Rygi, największego miasta Łotwy i Metalurgs z trzeciej pod tym względem Lipawy. To właśnie piłkarze Metalurgsa przerwali imponującą serię mistrzostw Skonto, a i sami fani ze sobą rywalizowali dość mocno. Dziś na Łotwie takiej wzajemnej nienawiści już nie uświadczymy. Kibice obydwu drużyn nie żałowali sobie obraźliwych przyśpiewek, banerów, możliwe że były między nimi nawet walki ale nie ma na to żadnych pewnych dowodów.

(Fani Metalurgsa Lipawa z banerem „Wyrzucamy gruz”. źródło: nieznane)

Dziś obydwa kluby nie istnieją, więc i fani nie są już aktywni. Główną grupą Metalurgsa byli „Metal Fans”. Liczyli około 30 osób, poza przepychankami ze Skonto ultrasowali, prowadzili doping, odpalali pirotechnikę etc. Grupą, która rozpadła się wcześniej była „RBS” (Red blue support). Działali jednak w liczbie o połowę mniejszej niż Metal Fans. Z kolei głównymi kibicami Skonto pozostają ci z grupy „H-Side”, którzy na stadionie Skonto zasiadali właśnie na sektorze H. Co ciekawe do dziś doping tam prowadzą fani Rigi FC, czy kibice na reprezentacji. H-Side również skupiała ok. 30 jednostek, wcześniej był też twór „Skonto Ghosts” ale osoby z tej frakcji można policzyć na palcach jednej ręki. Oficjalna spółka Skonto upadła i została postawiona w stan likwidacji, ale żadnych zaległości i problemów nie miała drużyna młodzieżowa i akademia klubu. Wykorzystano to łącząc się z akademicką drużyną RTU. W sezonie 2017 akademia łotewskiej legendy i RTU połączyły siły, a pierwszoligowy klub przybrał nazwę RTU/Skonto Academy. Drużyna z drugiego poziomu rozgrywkowego wykorzystuje logotyp, stroje i barwy dawnego Skonto. Kibice z H-Side ponoć wspierają ten zespół, chociaż jeśli można mówić o ich obecnej aktywności to bardziej w kontekście turniejów kibicowskich z udziałem drużyn z Litwy i Łotwy.

(Fani z H-Side trzymają transparent z napisem „Dziękujemy!” fot: skontofc.com)

Innym klubem z którym Skonto miało na pieńku to FK Ventspils, najprężniejsza dziś ekipa na Łotwie. Między fanami Skonto a Ventspilsu dochodziło do starć, mimo że nigdy nawzajem siebie nie obrażali jak Skonto z Metalurgsem. Ventspils zawsze wykazywał się kreatywnością jeśli chodzi o flagi i oprawy. Dziś kibice z Windawy ograniczają się do umiłowania pirotechniki na meczach. Mają swoich kibiców w Rydze, ich grupa nazywa się „Lads from Riga” (Chłopcy z Rygi) i ta zbiorowość skupia koło 40 członków. Mają flagi z prostym przekazem, np. „Ventspils ultras”, „Lads from Riga”, „Yellow Blue Boys”, lecz niektóre z nich są także w języku rosyjskim. Dziwne może to być na pierwszy rzut oka, bo jednak kierownictwo klubu, większość piłkarzy i fanów mówi po rosyjsku. Jest w tym jednak mały paradoks, bowiem Kurlandia to region, który ma największy procentowy udział Łotyszy.

Obecna sytuacja

W obecnych latach dzieje się niewiele, dominuje „nowoczesny model kibicowania”. Ekipy ultras można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki (Ventspils, Metta, no można jeszcze podciągnąć Jelgavę), większe zażyłości toczą się miedzy kierownictwami klubów (Metta – Riga FC, RFS – Riga FC). Zazwyczaj doping (jeżeli w ogóle jest) wygląda tak, że zbiera się grupa kilkunastu osób z podstawowymi akcesoriami kibica typu: koszulka, szalik, bęben, niewielkie flagi, a gdzieś po trybunach przechadza się klubowa maskotka. Doping to głównie okrzyki czy proste przyśpiewki, powtarzane po kilka razy, na próżno doszukiwać się jakichś popisów wokalnych. Po dawnej rywalizacji na linii Ryga – Lipawa nie pozostał ślad. Najlepszym dowodem niech będzie to, że podczas meczu Rigi FC z FK Lipawą, kibice gości na stadionie w Rydze swobodnie mieszali się z kibicami gospodarzy, mieli barwy, czasem z raz czy dwa krzyknęli nawet „Liepaja!”. Nikomu to nie przeszkadzało, co więcej, dostrzec można było także osoby z emblematami innych łotewskich klubów.

O ekipie Ventspilsu już było, warto pochylić się nad ultrasami Metty i Jelgavy. Popisy fanów Metty miałem okazję widzieć na żywo i szczerze mówiąc ten klub zostawił we mnie bardzo pozytywne odczucia. O tym jednak szerzej będzie w moich osobistych przemyśleniach. Fani Metty to także kilkanaście osób zaangażowanych w organizację dopingu, jeżdżenie na wyjazdy, czy jakieś elementy opraw.

(kibice Metty na wyjazdowym meczu z Valmierą, fot. fragment z transmisji meczu w telewizji best4sport TV)

Na rewanżowym meczu w barażach o Virsligę w sezonie 2017, po wygraniu dwumeczu z Progressem/AFA Olaine, kibice Metty odpalili race, wcześniej rzucili serpentyny na boisko. Widać jednak było, że akcja z pirotechniką była z kimś wcześniej uzgodniona, obok rządków siedzeń czekały już wiadra z wodą aby żaden element szkolnego stadionu nie uległ zniszczeniu. Co ciekawe goście z Olaine wcale nie byli zaciekawieni przygotowanym prowizorycznie sektorem gości, lecz siedzieli wymieszani z mniej zaangażowanymi kibicami Metty. U przyjezdnych w dialogach dominował rosyjski.
Jelgava również ma swoje niewielkie delegacje na wyjazdach, kiedyś mieli/mają grupę „Mītavas Patrioti”. Ich działalność głownie przypadała na lata 2008-2011.

(„Mītavas Patrioti” w 2011 roku. fot. sportacentrs.com)

Kilkunastoosobowa grupa zapaleńców, która nie stroniła od opraw meczowych, w tym z użyciem pirotechniki. Ciężko jednak mi powiedzieć coś więcej o obecnej sytuacji tej społeczności.

RFS Ryga i Riga FC prezentują wspomniany już wcześniej nowoczesny styl kibicowania. Okrzyki, wyjazdy, bęben, kilkunastoosobowy klub kibica i nic ponad to. Starań odmówić nie wolno, bo właśnie tacy ludzie utrzymują piłkę przy życiu, ale patrząc na to co było kiedyś, wygląda to zupełnie inaczej. Przede wszystkim spokojniej. W ten styl wpisuje się także „Amber City  fan club”, czyli kibice FK Liepaji. Bęben, okrzyki, flagi, flagi na kiju (nawet takich większych rozmiarów), delegacje wyjazdowe, ale to nie to samo co dawny Metalurgs.

(kibice FK Liepaji. fot. https://www.facebook.com/AmberCityFC)

Niższe ligi

W zasadzie nie ma zbyt wiele do pisania, bo od 1. do 2. Ligi ludzie przychodzą oglądać mecz i nic więcej. Właściwie jedyny wyjątek stanowić może 2. ligowa Riga United, która miała swój klub kibica, który nawet częstował pozostałych widzów na meczach herbatą a jego skład podobnie jak piłkarze klubu był międzynarodowy.

Liczby

Nie wygląda to oczywiście najlepiej, frekwencja przeważnie wynosi mniej niż 1000 osób. Zatem mecze Virsligi ogląda średnio 100-600 widzów, oczywiście z różnymi wyjątkami w obydwie strony. W 2015 roku FK Liepaja kiedy zdobyła mistrzostwo, na swój stadion przyciągnęła średnio 1498 osób, co na łotewskie warunki jest fantastycznym wynikiem. W 2017 roku na jednym ze spotkań udało się Liepaji zgromadzić 2084 kibiców, co jest obecnie wręcz ewenementem w porównaniu do pozostałych drużyn. W tamtym roku nieźle liczbowo stała także Jelgava zbliżając się w niektórych spotkaniach do 1000 osób. Cieszyć może również to, że nie znajdziemy liczb rzędu 50 widzów jak to czasami ma miejsce na Litwie.

(Zestawienie ligowych frekwencji Virsligi z części roku 2017. źródło: sportacentrs.com)

W niższych ligach ta frekwencja jest oczywiście odpowiednio niższa, zaś dane te pochodzą z całkiem niedalekiego okresu i można je przyjąć za w miarę realnie oddające aktualny stan.

Reprezentacja

Jak już wspominałem, na stadionie Skonto doping na meczach reprezentacji prowadzony jest z sektora H. Na stadionie Daugava dla ultrasów przygotowana została specjalna, oddzielna trybuna, gdzie gromadzą się tylko chętni do dopingu fani. Podyktowane jest to oczywiście względami bezpieczeństwa, ale na Łotwie rzadko dochodzi do jakichś incydentów. Na meczu reprezentacyjnym widziałem różne tradycyjne flagi zawieszane na płot, flagi na kiju, flagi rejonowe (np. Kurlandia, Łatgalia), czy flagę stowarzyszenia łotewskich kibiców. Obecnie katastrofalna forma reprezentacji traktowana jest tak jak zwykle to bywa u nas: zarówno na poważnie, jak i z przymrużeniem oka. Kibice zdają sobie sprawę z tego w jak poważnym dołku jest reprezentacja, lecz nie przeszkadza to w podśmiewaniu się z fatalnych rezultatów typu słynne 0-1 z Gibraltarem i tworzeniu potem różnych memów. Nie bardzo jednak widać jakikolwiek ratunek dla łotewskiej piłki, a fani zwyczajnie mają dosyć wstydliwych rezultatów. Zostają tylko wspomnienia po Euro 2004, do których łotewscy fani lubią wracać. Należy jednak pamiętać, że na Łotwie piłka nożna nie jest nawet w pierwszej trójce najpopularniejszych sportów. Prym wiedzie hokej na lodzie, potem koszykówka, skeleton. W Rydze w dzień meczu z Andorą na którym byłem, na próżno szukać było jakichkolwiek informacji o tym meczu. Dla porównania podczas Eurobasketu, w centralnej części Rygi stała specjalnie przygotowana na tą okazję strefa kibica, a bary sportowe miały duże zyski.

(Kibice Łotwy na wyjeździe z Estonią, wraz ze skrojoną flagą Estończyków fot: facebook H-side)

Moje osobiste przemyślenia

Na Łotwie byłem na 3 meczach. W każdym z nich był inny poziom troski ochrony na wejściu. Podczas spotkania Metta-Progress/AFA Olaine mógłbym nawet wnieść na szkolny stadion broń, bo zajrzano mi jedynie do plecaka a największym zagrożeniem dla ochroniarzy były własne napoje w butelkach. Zero dotykania po kieszeniach, rozstawiania nóg etc. Inna sprawa, że ludzie w przerwie meczu posłusznie stosowali się do zakazu palenia na terenie szkoły średniej i grzecznie wychodzili przez furtkę. Mecz Rigi z Liepają to z kolei normalna, powierzchowna kontrola. Pan ochroniarz przejechał rękami po kieszeniach, rękawach, nogawki chyba nawet oszczędził. Nic nie znalazł, grzecznie wpuścił. Jednak to co się działo na meczu Łotwa – Andora przeszło ludzkie pojęcie. Ochroniarze zaglądali i dotykali wszędzie gdzie tylko mogli. Kaptur, czapka, dziewczynie kazali rozwijać szalik, nie oberwało się chyba jedynie butom. Swoją drogą ten mecz był specyficzny z innego powodu. Udało mi się wyrwać dwa bilety po promocyjnej cenie 3 euro za sztukę na sektor specjalnie przeznaczony dla aktywnie dopingujących fanów. Chyba ze 3 razy dopytywałem gościa od którego brałem bilety, czy nikomu z łotewskich ultrasów nie będzie przeszkadzać fakt, że na ich trybunie, na ich terenie siedzieć będzie polska para, która nawet nie zaangażuje się w doping bo nie wie o co chodzi. No ale podobno nie, i że przywódcy tych fanów nawet zależy aby na sektorze zapełnić jak najwięcej miejsc, zresztą na Andorę nikt się nie będzie spinał. Tłumaczyłem mu potem, że u nas w Polsce takie coś to czysta abstrakcja.

Obecnie łotewska kultura kibicowania jest zupełnie inna niż nasza, a bardziej niż kibice, sprzeczają się zarządzający klubami. Ludzie mają inne podejście, i nikomu już nie przeszkadza, że ktoś obok krzyknie „Liepaja” podczas gdy masz na sobie szalik Rigi FC. Piłka nożna swoją szansę na rozwój popularności miała po Euro 2004 ale jak widać nie zostało to wykorzystane. W tej chwili samemu mi ciężko znaleźć w głowie rozwiązań, które pomogłyby zainteresować ludzi na Łotwie futbolem. Ciężko jednak robić to, gdy reprezentacja przegrywa z Gibraltarem czy remisuje z Andorą.

Pirotechnikę zobaczyłem raz, na meczu Metty. To fajny klub, z grupką ultrasów, z rodzinami na trybunach, których dzieci najczęściej są członkami akademii Metty, na stadionie dużo różnych banerów głoszących hasła typu „Metta jest siłą”. I takie też banery znajdywały się w sektorze fanów Metty. Ogólnie najfajniejszy mecz na jakim byłem na Łotwie. Nie zabrakło chyba żadnej grupy kibicowskiej. Było ok. 11 osób, aktywnie dopingujących po łotewsku w asyście bębna i klubowych barw, koneserka władająca głównie językiem rosyjskim, młodzieżowa loża szyderców kwitująca donośnym śmiechem nieudane zagrania piłkarzy gości, a także jednoosobowy oddział młodzieżowej januszerki z asortymentem w postaci trąbki w kolorach Łotwy.

(radość kibiców Metty po piątym z rzędu utrzymaniu się w lidze. fot: Rafał Kobza)

Kibice innych dyscyplin i ich związki z piłką

Swoją grupę kibiców ma koszykarska drużyna BK Barons, fani nazywają się „Barons Ultras” i jest ich w tej grupie około 20. Flagę Baronsa można było znaleźć na meczach Metalurgsa Lipawa:

(Flaga „Barons Ultras” z prawej strony. źródło: najprawdopodobniej ultras.lv)

I choć oficjalnej informacji o zgodzie czy układzie nie znalazłem, nietrudno się domyślić, że w takim układzie Metalurgs i Barons musiały łączyć przyjacielskie stosunki.

Kibice łotewscy i związki z Polską

Nie będzie tego zbyt wiele, bo wybrałem tylko jedno zdjęcie

(2.10.2009 FK Ventspils 1-2 Sporting Lizbona, Liga Europy. fot: fkv-lads.lv)

Fotografia pochodzi z meczu fazy grupowej Ligi Europejskiej, co jest do dziś największym osiągnięciem łotewskiego klubu w pucharach europejskich. Z opisu w języku rosyjskim wynikało, że mecz ten odbył się w Rydze, a Ventspilsu w młynie było około 60 osób. Nie zabrakło wsparcia z Polski, na tym meczu stawiło się 7 kibiców Wisły Płock z flagą „Płock”, którzy wspierali Ventspils. Kibice „Petry” łączą dobre stosunki z Ventspilsem i nie był to oczywiście jedyny raz, kiedy wspierali się na meczach.

Obrazek wyróżniający: Fani Metalurgsa Lipawa z grupy „Metal fans”. fot: ultras.lv

 

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie