„W sobotnią noc (02.02.2019) na granicy łotewsko-białoruskiej został zatrzymany autokar z młodzieżową drużyną BFC Daugavpils, która wracała z towarzyskiego turnieju na Białorusi. Powodem całej akcji był… przemyt papierosów.” Tego rodzaju informacje obiegły łotewski piłkarski świat. Jak tłumaczy klub, zatrzymano autokar z seniorskim składem, a w kontrabandę nie był zaangażowany nikt z drużyny ani sztabu trenerskiego, lecz kierowca prowadzący pojazd, który nie miał żadnych powiązań z klubem. Tak czy siak sprawa została już rozdmuchana, a niektóre artykuły jak twierdzi sam klub, miały sugerować że w przemyt zaangażowani zostali młodzi piłkarze drużyny.
Seniorska drużyna BFC przebywała na przedsezonowym zgrupowaniu na Białorusi, a także drużyna rocznika 2005, która rozgrywała mecze turnieju towarzyskiego o nazwie „Minsk Cup 2019”. W łotewskich źródłach ani razu nie został wymieniony wiek dzieci, zaś na stronie klubu na Facebooku można znaleźć informację tylko o drużynie rocznika 2005, w kontekście gier na Białorusi. Pozwala to ustalić, że w nieprawdziwych zdaniem klubu informacjach, opisywana była drużyna dzieci w wieku 13-14 lat.
Klub nie ociągał się długo z reakcją. Po tym jak na portalu grani.lv opisano sytuację z granicy łotewsko-białoruskiej, a piłkarski świat zaczęła obiegać informacja o zatrzymaniu, BFC Daugavpils za pośrednictwem Facebooka zaczął prostować wszelkie plotki. Oto treść oświadczenia klubu:
Wczoraj (w niedzielę 03.02.2019 – przyp. red.) wiele lokalnych i krajowych mediów donosiło o naszych dzieciach (!!) biorących udział w kontrabandzie. Niestety po raz kolejny musimy upewniać się, że wielcy „pisarze” piszą to, co chcieli by sami dla siebie napisać. BFC Daugavpils nigdy nie miał i nie będzie miał nic wspólnego z przemytem na terytorium Łotwy ani jakiegokolwiek innego kraju!! Na granicy łotewsko-białoruskiej został zatrzymany autokar drużyny z Virsligi, zamiast dziecięcej, a przemytu na własne potrzeby dokonał kierowca autokaru, nikt z zawodników ani trenerów. Żaden z przedstawicieli naszego klubu nie miał najmniejszego pojęcia o jego zamiarach. To bardzo przykre, że nieprawdziwe informacje w mediach są przedstawiane w tak zniekształcony sposób. Jesteśmy także zaskoczeni działaniami naszych celników, którzy rozpowszechniali tego typu informacje w środkach masowego przekazu, ponieważ zgodnie z ich kontraktem, udzielanie takich informacji nie jest dozwolone. W dodatku zachowanie służby celnej było bardzo agresywne i prowokacyjne, co składnia do myślenia…

Prawdopodobnie zdjęcie przedmiotu zamieszania, czyli przemycane papierosy (co ciekawe z ostrzeżeniami po litewsku). fot. Valsts Robežsardze/LETA
Na ten moment nie wiadomo zatem, którego autokaru dotyczy całe zamieszanie. Portal grani.lv pisał o autokarze z dziećmi. W podobnym tonie wypowiadał się gorod.lv, jasno wskazując na to, że został zatrzymany „autokar z dziećmi”. Pojazd miał być trzymany na granicy kilka godzin, ale wszystkie dzieci z powodzeniem przeszły kontrolę celną. Te informacje zdementował sam klub, twierdząc, że kontrolowany autobus przewoził seniorski zespół. Tak czy siak pewnym jest, że w kabinie pojazdu odnaleziono przemycane papierosy, a sprawcą zamieszania jest kierowca, który dokonał kontrabandy ponoć na własny użytek. Głos w całej sprawie na Twitterze zabrał prezydent łotewskiego ZPN-u Kaspars Gorkšs:
#Dpils #cigarešu_kontrabanda
Lai arī kurš būtu iesaistīts, aicinu tiesībsargājošās iestādes izvērtēt un ar bardzību vērsties, jo nav pieļaujams, ka futbols tiek saistīts ar kontrabandu un netīriem darījumiem.— Kaspars Gorkss (@KasparsGorkss) 4 lutego 2019
„Niezależnie od tego kto byłby zamieszany w tą sprawę, wzywam organy ścigania do oceny i ostrożnego podejścia, gdyż niedopuszczalne jest aby futbol był powiązany z przemytem i nieczystymi transakcjami”.
Do sprawy z mocnym dystansem podchodzi łotewski internet, który raczej humorystycznie komentuje całą sytuację, nie skupiając się na tym czy faktycznie zatrzymano autokar z dziećmi czy nie. Dużo informacji jest niepewnych, jak zwrócił uwagę jeden z komentujących tekst na gorod.lv, tekst nie ma nawet autora wymienionego z imienia czy nazwiska, a podawane wiadomości nie mają nawet żadnego źródła. Niezależnie jednak od tego kto został zatrzymany – cały klub przygody na Białorusi miło wspominać nie będzie.







