Wyjątkowo ciekawy i interesujący weekend ligowy miał miejsce zarówno na Litwie jak i na Łotwie. Nie zabrakło sensacyjnych rezultatów, których nie spodziewał się nikt. Bardzo miło zaskakują w tym sezonie drużyny Stumbrasu Kowno i Valmiery Glass, które regularnie ucierają nosa faworytom.
Na Litwie skończyła się passa meczów bez porażki Żalgirisu Wilno. Ostatecznie licznik zatrzymał się na 5 spotkaniach, gdyż w 6. kolejce podopiecznych Marka Zuba powstrzymał zespół Stumbrasu Kowno. Ten sam Stumbras, który 2 kolejki temu pokonał broniącą tytułu Sūduvę Mariampol. W pierwszej części gry przeważał Żalgiris, który przebywał na połowie Stumbrasu, lecz stracił inicjatywę w drugiej połowie. W 62. minucie bramkę zdobył Lucas Villela i jego zespół złapał wiatr w żagle. Gospodarze grali otwarty futbol i Żalgiris przed stratą kolejnych bramek ratował bramkarz Armantas Vitkauskas, który zapewne znajdzie się w jedenastce kolejki. Po tym zwycięstwie Stumbras objął prowadzenie w tabeli. Zrównał się punktami z Żalgirisem, lecz za sprawą lepszego bilansu spotkań bezpośrednich przewodzi teraz stawce.
W spotkaniu dwóch najsłabszych drużyn ligi, po wyrównanym meczu Atlantas Kłajpeda pokonał FK Panevėžys 2-1. Obydwie drużyny stworzyły sobie sporo sytuacji i innego dnia to spotkanie mogłoby zakończyć się całkowicie innym wynikiem, ponieważ w wielu sytuacjach brakowało wykończenia lub brakowało zwyczajnie szczęścia. Po tym meczu skomplikowała się sytuacja przyjezdnych, którzy dalej nie zdołali wygrać i z dorobkiem 1 punku zamykają stawkę. Na osłodę pozostaje im piękny gol po strzale w okienko, który był jedyną odpowiedzią na 2 bramki Atlantasu. Jednego z nich zdobył Darvydas Šernas.
Na zwycięski szlak powróciła Sūduva, która bez problemów wygrała 3-0 z FK Palangą. W kolejnym meczu na mistrzów Litwy czeka FK Panevėžys. W ostatnim meczu szóstej serii gier Żalgiris Kowno wygrał 3-1 z FK Riteriai. Trzecia drużyna Litwy w zeszłym sezonie, w bieżącej edycji kompletnie nie potrafi się odnaleźć i utknęła na piątym miejscu. Strata bramki kosztowała jednak Żalgiris spadek z podium w ligowej tabeli, ponieważ Sūduva poprawiła swój bilans bramkowy.
Przenosimy się na Łotwę, gdzie dalej zaskakuje Valmiera Glass. Podopieczni Tamaza Pertii nie załamali się po porażce z RFS-em Ryga i pokonali 1-0 FK Liepāję. Jedynego gola zdobył zawodnik, który nazywa się identycznie jak legenda azjatyckiej piłki – Japończyk Shunshuke Nakamura. Po tym meczu Valmiera zajmuje trzecie miejsce w tabeli stając się czarnym koniem bieżącej edycji.
Pierwsze punkty w tym sezonie zdobyła FS Metta/LU, która pewnie pokonała Spartaks Jurmała 3-0. Spartaks po dwóch z rzędu mistrzostwach w sezonach 2016 i 2017 popadł w przeciętność i stał się ligowym średniakiem. Po dzisiejszym meczu spadł na dno ligowej tabeli, gdyż Metta awansowała na ósmą pozycję. Obydwie drużyny mają jedynie 3 punkty na koncie. Dla Metty to ważne „oczka”, gdyż jak dotąd nie była w stanie wywalczyć choćby nawet jednego punktu, nawet z rywalami spoza ligowego topu. W spotkaniu czołowych ekip Ventspils uległ 0-2 Ridze FC, która po tym meczu traci 3 punkty do lidera RFS. Klub z Windawy zadomowił się na czwartym miejscu w tabeli, za plecami RFS-u, Rigi FC i Valmiery.
Jutro o szóste zwycięstwo z rzędu powalczy RFS z beniaminkiem BFC Daugavpils. Piłkarze z Rygi są w gazie, w poprzednim sezonie również szybko zadomowili się na pierwszym miejscu w tabeli, ale stracili siły w drugiej części sezonu, co kosztowało RFS stratę pozycji lidera, a potem i wicelidera. Teraz wszystko wskazuje na to, że walka o tytuł rozwiąże się między właśnie RFS-em a Rigą FC, chyba że plany postanowi pokrzyżować im Valmiera. Daugavpils ma z kolei 4 punkty na koncie i nawet 1 punkt ugrany z liderem tabeli będzie sensacją. W tej kolejce pauzowała Jelgava.







