Sławomir Słowik: „W klubie są zadowoleni z Černiauskasa”.

Wątków bałtycko-bułgarskich zbyt dużo w futbolu nie ma. Nie oznacza to jednak, że nie da się przeprowadzić ciekawej rozmowy związanej z piłką nożną nad dwoma morzami – Bałtyckim i Czarnym. Sławomir Słowik to miłośnik bułgarskiego futbolu, który miał okazję być na meczach tamtejszej ligi, a w rozmowie z „Bałtyckim futbolem” podzielił się nieco swoją wiedzą.

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Jaką renomą Twoim zdaniem cieszy się bułgarska piłka w Polsce? Myślę, że Bułgarię bardziej kojarzymy z wakacjami. Pamiętam, jak tata opowiadał mi, że w młodości jeździło się do Bułgarii, do Rumunii. Teraz mam wrażenie, że od kilku lat powraca taka moda na Bułgarię. Tylko turystycznie, czy może z piłką również obserwujesz jakiś ruch?

Sławomir Słowik: Zgadza się, jest u nas takie przeświadczenie, że Bułgaria to popularny turystycznie kierunek i tak jak wspomniałeś – w tych czasach dawniejszych – jak i teraz tendencja wzrasta. Jeśli chodzi o piłkę to jest to kierunek trochę niszowy. Kiedyś, jeszcze z parę lat temu, tych Bułgarów u nas w polskiej lidze było trochę więcej. W obecnym sezonie, jeśli nic się nie zmieni, to będzie ich dwóch. Była taka moda i ona się już niestety chyba kończy, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nasza Ekstraklasa zaczyna się coraz bardziej rozwijać i widać coraz bardziej różnicę między ligami. Da się oczywiście stamtąd wyciągnąć jakichś fajnych zawodników do Polski, ale obecnie kluby chyba nie są aż tak bardzo zainteresowane tym rynkiem. Chociaż ostatnio Górnik Zabrze wziął jako wolnego zawodnika piłkarza, któremu skończył się okres wypożyczenia do Etyru ze szkółki Barcelony, i to może być fajny transfer. Ogólnie sądzę, że jest to ciekawy kierunek, warty do przejrzenia.

W sprawach Litwy i Łotwy tych wątków jest zdecydowanie mniej. Natomiast nie wiem czy wiesz, bardzo duże znaczenie dla mistrza Litwy miał ostateczny wynik ligi bułgarskiej w tym sezonie. Gdyby triumfowała CSKA Sofia, Sūduva byłaby rozstawiona, i uniknęłaby trudnych meczów z Crveną Zvezdą. Jednak ponownie Ludogorets.

O, nawet nie wiedziałem do końca o tym rozstawieniu. Niestety Crvena okazała się za mocną drużyną na Sūduvę, pomimo dobrego pierwszego meczu u siebie, jednak w rewanżu Serbowie weszli już na swój właściwy poziom. Domyślam się, że wiele osób trzymało kciuki w ostatniej kolejce za CSKA.

Ogólnie mam wrażenie, że Ludogorets jest bardzo niewygodnym klubem dla litewskich zespołów. W tym roku pokrzyżował szyki akurat niebezpośrednio. Natomiast w ostatnich latach mieliśmy dwa pojedynki w europejskich pucharach na korzyść Bułgarów.

Zgadza się. Jeśli dobrze pamiętam to na pewno grali z Żalgirisem a drugim klubem była Suduva. Ludogorets jeśli chce to może być niewygodnym przeciwnikiem nawet dla klubów z lig trochę silniejszych niż Bułgaria, Litwa, czy nawet Polska. Różnie im jednak wychodzi, np. ostatni mecz eliminacyjny z Ferencvarosem, przegrali 1-2 na wyjeździe, dziś mają szansę na odrobienie strat (rozmowa została przeprowadzona 17.07 – przyp. Aut.). Jednak jest to uznana marka na arenie europejskiej, występowali w Lidze Mistrzów, w Lidze Europy, to silny zespół z ambicjami na coroczne dobre występy w pucharach.

Z kolei CSKA Sofia, czyli ten zespół, który do końca walczył o mistrzostwo, rok temu miał przygodę z bałtyckim klubem w pucharach, dokładniej w Lidze Europy. Była to Riga FC, aktualny mistrz Łotwy. Wtedy padło zwycięstwo w karnych, nie pamiętam dokładnie ile. Wiesz może jak w Bułgarii odbierano ten wynik? Wprawdzie to było rok temu, ale być może coś rzuciło Ci się w oczy? Mimo wszystko wydaje mi się, że bułgarski futbol stoi dużo lepiej niż litewski czy łotewski, zwłaszcza klubowy.

W zeszłym roku media najwięcej uwagi poświęcały blamażowi Lewskiego, ponieważ odpadł on w I rundzie eliminacyjnej z FC Vaduz. Była to gorzka pigułka nie do przełknięcia dla Bułgarów. Jeśli chodzi o ten mecz, który wspomniałeś, z Rigą, to mimo średniego stylu liczył się awans. Także media mogły ponarzekać, ale nie miały czego zarzucić, bo oprócz Ludogorca bułgarskie kluby już dawno nie grały w fazie grupowej. Trzeba się zatem cieszyć z każdego zwycięstwa, tak jak i u nas w Polsce, każda wygrana przybliżająca polski klub do awansu w pucharach jest na wagę złota.

W CSKA Sofia broni litewski bramkarz Vytautas Černiauskas. Grał w Polsce i podejrzewam, że w Polsce mało kto go kojarzy. Natomiast w Bułgarii pokazał się z naprawdę świetnej strony. On tam gra od 2017 roku, i jeżeli dobrze pamiętam, na Twoim Twitterze widziałem, że został wybrany bramkarzem sezonu w bułgarskiej lidze, prawda?

Tak, zgadza się. Otrzymał tytuł najlepszego bramkarza sezonu, ponieważ zanotował, jak mi się wydaje, sezon życia w swojej karierze. W całym sezonie zaliczył 20 czystych kont, i to na ponad 30 spotkań. Był bardzo chwalony w Bułgarii. Ta dobra dyspozycja pozwoliła rywalizować CSKA do samego końca z Razgradem o tytuł mistrza. W klubie są zadowoleni z postawy Černiauskasa, chociaż w pierwszym meczu sezonu puścił dwie bramki. Były to jednak też po części błędy obrony, nie tylko jego. Wiadomo, na razie CSKA skupia się na pucharach, liga zostaje gdzieś w tyle. Byłem pozytywnie zaskoczony, gdy tak jak wspomniałeś napisałem o jego wyróżnieniu dla najlepszego bramkarza ligi, bo dostałem sporo wiadomości od kibiców Korony (Černiauskas grał w tym klubie – przyp. Aut.), którzy pytali mnie o jego umiejętności. Jak na razie jeśli chodzi o jego występy w lidze bułgarskiej to nie można mu zbyt wiele zarzucić. Póki co dobrze się spisuje.

Černiauskas po podpisaniu kontraktu z CSKA. fot. cska.bg

W ostatnich latach bałtyckich piłkarzy w Bułgarii nie pojawiało się zbyt wielu. W 2012 roku był inny bramkarz, Ernestas Šetkus. On zagrał 11 meczów ligowych dla Botewu Płowdiw, w 2015 roku obrońca Valdemar Borovskij, dosłownie epizod w Beroe Stara Zagora, raptem 2 lub 3 spotkania. Wydaje mi się zatem, że to Černiauskas zrobił najlepszą reklamę dla bałtyckiej piłki, nie kojarzę aby inny zawodnik prezentował się tam na takim poziomie.

Zgadza się, jego występy są naprawdę solidne. Inni zawodnicy czy to z Litwy, Łotwy czy Estonii mają na koncie po maksymalnie paręnaście, czy tam może do 20 spotkań, jeżeli w ogóle zadebiutowali w lidze. No i tak jak wspomniałeś nie było ich za dużo. Zresztą zawodników z Bułgarii w ligach nadbałtyckich również było mało i nie mogą się pochwalić sukcesami. Jakoś to nie są popularne kierunki dla piłkarzy, czy to litewskich, czy dla bułgarskich.

Właśnie w Żalgirisie Wilno gra prawy obrońca, Venelin Filipov. 1. lipca ubiegłego roku przyszedł z Etaru, ale dotychczas rozegrał tylko 3 spotkania, więc nie mam nawet pojęcia czy wiadomo cokolwiek więcej o tym zawodniku.

Przed naszą rozmową przeglądałem sobie trochę Transfermarktu, i te wszystkie występy zawodników bułgarskich w ligach nadbałtyckich, nie ma co ukrywać, nie porywają. Nawet ciężko jest mi się jakkolwiek do tego odnieść, bo zazwyczaj mają oni kilka, maksymalnie kilkanaście występów w lidze, czy pucharze w ciągu 1 albo 2 sezonów. Były to pewnie ruchy na zasadzie łatania składu, lub zawodnik nie spełnił oczekiwań i rzeczywistość ich zweryfikowała.

Z kolei zaintrygował mnie jeden gracz, był w kadrze Suduvy w 2017 roku. Nie jest Bułgarem, to Brazylijczyk z bułgarskim obywatelstwem – Choco. Wydaje mi się, że był taki trend, że w reprezentacji Bułgarii pojawiali się naturalizowani Brazylijczycy. Nie wiem czy akurat Choco zdążył zadebiutować, czy nie było mu to dane. Ma jednak na koncie 81 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w Bułgarii.

Chyba akurat on nie grał w kadrze, ale masz rację, był taki trend w pewnym momencie. Wszystko przez to, że w chwili gdy Ludogorets Razgrad awansował do najwyższej ligi, to miał bardzo dobrą sieć scoutingu. Pościągano wielu dobrych zawodników czy to z Ameryki Południowej, czy krajów afrykańskich. Bodajże po 3-4 latach, nie pamiętam dokładnie, można uzyskać bułgarski paszport. Ci zawodnicy chętnie z tego korzystali, gdyż dzięki temu pomniejszali także liczbę zawodników spoza Unii dla klubu z Razgradu, co pozwalało ściągać kolejne talenty. Część z nich miała szansę zadebiutować w kadrze. Bułgarzy nie mają zbyt silnej reprezentacji i chętnie sięgają po naturalizowanych zawodników, tak samo zresztą jak my parę lat temu eksperymentowaliśmy z zawodnikami mającymi polskie korzenie.

Jeszcze na chwilę chciałem powrócić do wątku europejskich pucharów. Dotychczas jak rozmawialiśmy to te starcia bułgarsko-litewskie, bułgarsko-łotewskie były na zdecydowaną korzyść Bułgarii. Natomiast jeden dwumecz, który zakończył się dość nieoczekiwanie. Chodzi o sezon 15/16 w Lidze Europy. FK Jelgava, która straciła już teraz na znaczeniu w lidze łotewskiej, mierzyła się z Litexem Łowecz w I rundzie eliminacji. Tam padły dwa remisowe wyniki: 1-1 i 2-2. Jelgava wygrała dzięki lepszemu bilansowi bramek na wyjeździe. Z tego co słyszałem Litex miał jakieś problemy. Czy to był okres, w którym klub zaczął podupadać, czy Jelgava po prostu miała szczęście?

Tak, Litex miał problemy finansowe i z racji tego, że w pewnym momencie wycofał się z rozgrywek, został zdegradowany do niższej ligi. Na bazie Litexu powstało nowe CSKA, ponieważ ten klub też miał kłopoty z pieniędzmi, jeszcze wcześniej niż Litex. Obecny właściciel CSKA zdecydował się na zakup licencji Litexu aby przyśpieszyć powrót klubu do najwyższej klasy rozgrywkowej. To był taki okres kiedy Litex bardziej starał się dograć sezon, niż myślał o jakichś większych celach. Na pewno nie można wykluczyć tego, że był tutaj jakiś element przypadku, gorsza sytuacja Litexu, a łotewski klub zaliczył jeden z lepszych dwumeczy. Tu mogło się złożyć na to wiele rzeczy.

Teraz reprezentacja – Bułgaria z obydwoma krajami nie miała okazji mierzyć się zbyt często. Łącznie 4 razy – 3 z Łotwą i raz z Litwą. Domyślasz się zapewne jaki jest bilans?

No, pozytywny dla (śmiech) Bułgarii raczej.

Zdecydowanie tak. Może wyniku 3-0 z 1939 roku w meczu Bułgarii z Łotwą nawet nie warto przytaczać, bo były to zupełnie inne realia i inne czasy. Natomiast dwa „świeże wyniki” – „świeże” – 2007 i 2009 rok: 2-0 i 1-0 dla Bułgarii w spotkaniach z Łotwą. Z Litwinami raz w 2003 roku: 3-0. Myślę, że teraz moglibyśmy spodziewać się podobnych wyników patrząc na to, co prezentują obydwie nadbałtyckie reprezentacje. Szczerze mówiąc nie jestem zorientowany jak przędzie bułgarska reprezentacja, ale wydaje mi się, ze nie mieliby żadnych problemów z wygraniem.

Tak jeszcze w ramach ciekawostki powiem, że trochę się przygotowałem przed tą rozmową. Bułgaria mierzyła się też z Estonią w eliminacjach do Euro 2004. Raz padł remis w Estonii, raz wygrali Bułgarzy u siebie. A wracając do Twojego pytania – sytuacja bułgarskiej kadry nie jest ostatnio też zbyt ciekawa ponieważ było trochę zawieruszeń z trenerem. Po bardzo dobrych wynikach w Lidze Narodów Hubczew dostał ofertę z Lewskiego Sofia. Przez długi czas traktowano to jako plotki, lecz ostatecznie okazało się to prawdą. Kadrę w ostatnich 2 spotkaniach prowadzi już nowy selekcjoner. Obecne spotkania w eliminacjach do najbliższego Euro nie wyglądają zbyt ciekawie dla Bułgarii: 2 remisy na 4 spotkania, więc nie ma za bardzo się czym chwalić. Co więcej, te dwa punkty wywalczył jeszcze Hubczew. Jest ciężko. Trudno mi z tej strony powiedzieć, bowiem ja również nie za bardzo się orientuję jak stoją nadbałtyckie kadry. Z tego co się orientuję, to może Litwa byłaby w stanie stworzyć jakieś zagrożenie dla Bułgarii, szczególnie u siebie. Patrząc jednak na wyniki Łotwy czy Estonii z przestrzeni ostatnich paru lat, to pomimo jakichś problemów, Bułgarzy powinni być w stanie pokonać te reprezentacje. Kto wie, futbol to jednak gra otwarta, wszystko się może wydarzyć.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie