Już w czwartek odbędzie się spotkanie reprezetacji Łotwy z Polską. O dobrych nastrojach w łotewskiej kadrze mówić nie można, jednak Vladislavs Gutkovskis wierzy w szanse na sprawienie niespodzianki. W lidze zaś cel jest jeden – Termalica mierzy w awans. Rozmawiał Szymon Góralski. Wywiad przeprowadzony został w piątek 4. października 2019.
Szymon Góralski: Zawsze mnie interesuje u piłkarza, jak rozpoczęła się jego przygoda z piłką? Czy w związku z tym, że hokej to sport nr 1 na Łotwie to czy miałeś styczność z tą dyscypliną sportu?
Vladislavs Gutkovskis (Bruk-Bet Termalica Nieciecza): Kiedyś trochę chodziłem z kolegami pograć sobie na jeziorze w hokeja, ale nigdy nie trenowałem tej dyscypliny sportu. Jeśli chodzi o moje początki z piłką nożną to w wieku 9 lat babcia z dziadkiem zawieźli mnie na pierwszy trening Skonto Ryga i od tego momentu zacząłem trenować codziennie i profesjonalnie. Bardzo mi się to spodobało.
Twój pierwszy udany sezon to rok 2014 kiedy zdobyłeś dla Skonto 28 bramek, i zostałeś królem strzelców Virslīgi. Jak wspominasz tamten sezon, i czy często się zdarza, że młody zawodnik – przeważnie napastnik – zostaje królem strzelców lub jest w czołówce klasyfikacji ligi łotewskiej?
Kiedy zacząłem strzelać pierwsze bramki to nie pamiętam żeby młody zawodnik regularnie strzelał gole. W tamtym sezonie Jānis Ikaunieks do pewnego momentu zdobywał ich dużo, chyba 14 bramek, i szliśmy łeb w łeb w klasyfikacji najlepszego strzelca ligi. Później jego licznik zaciął się, a ja ciągle dokładałem bramki i zostałem królem strzelców. Na pewno miło wspominam ten sezon.
Byłeś na obozie Evertonu U-21. Jaka to była dla Ciebie lekcja?
Byłem wtedy jeszcze za młody, wystraszony i ciężko było mi się tam odnaleźć. Do tego ciężko było mi z językiem, bo jeszcze go nie znałem. Dużo zawodników z uznanymi nazwiskami. Trenowałem tam z drużyną U-21 a raz byłem na treningu pierwszej drużyny. Ogólnie uważam, że to była dla mnie dobra lekcja. Fajnie było trafić do takiej wielkiej drużyny można powiedzieć. Mają bazę treningową z prawdziwego zdarzenia. To najwyższa półka.
Dlaczego nie doszło do transferu do Rangers?
To było chyba po sezonie kiedy zdobyłem koronę króla strzelców w łotewskiej lidze. Trenowałem zarówno z U-21 jak i pierwszą drużyną, byłem również jako widz na meczu. Bogatszy o doświadczenia z pobytu w Evertonie czułem się trochę lepiej, choć jeszcze nie znałem języka. Ale treningi na wysokim poziomie, do tego baza treningowa odpowiednia. Do transferu nie doszło jednak ze względu na brak porozumienia w kwocie odstępnego.
Jak to się stało, że trafiłeś w 2016 roku do Polski?
Pamiętam, że kończyła mi się umowa w Skonto, klub miał zaległości finansowe. Istniało spore zagrożenie, że Ryżanie nie przystąpią do rozgrywek w kolejnym sezonie. Przyjeżdżali mnie oglądać dyrektor sportowy i drugi trener Termaliki Nieciecza. Oglądali dużo moich występów na wideo, moje bramki, to jak gram. Na 3 dni przed końcem okienka transferowego zadzwonił do menedżer i powiedział, mi o drużynie w Polsce, która była mną zainteresowana. Przyjechałem do Niecieczy w ostatni dzień okienka transferowego i pierwsze co, to od razu podpisałem umowę a dopiero potem zacząłem trenować.
Początek miałeś bardzo dobry.
Tak, zdecydowanie. W pierwszym meczu z Arką strzeliłem bramkę i zaliczyłem asystę. Miałem dobrą serię w pierwszych kilku kolejkach i potem złapałem kontuzję.
Która z bramek dla Termaliki była dla Ciebie najistotniejsza lub najładniejsza?
Z Lechią Gdańsk. Wygraliśmy wtedy 2:1. Przebiegłem przez prawie całe boisko z piłką i zakończyłem akcję skutecznym strzałem.
Kiedy spadliście do 1. Ligi i gdy już emocje opadły czy wy – piłkarze oraz władze klubu mieliście za cel awans do Ekstraklasy?
Po spadku z Ekstraklasy cel był jeden – jak najszybszy powrót do niej. Mieliśmy w zeszłym sezonie mocną drużynę ale coś nam nie poszło. Nie wiem, może za dużo sobie narzuciliśmy niepotrzebnej presji i, jakby to powiedzieć, to nas trochę osłabiło.
Byłem na meczu w Chojnicach. Jak ocenisz waszą postawę? Byliście lepsi a przegraliście.
Takie są mecze w pierwszej lidze, że nie ważne czy grasz piłką czy z kontry, czy masz zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, to jeśli stracisz głupią bramkę wtedy ciężko jest to odrobić. Bo w naszym przypadku dużo zależy od tego kto strzeli pierwszą bramkę. Jeśli my, to przeważnie wygrywamy, a jak rywal to schodzimy z boiska pokonani.
Nawiązując jeszcze do spotkania w Chojnicach, to byłeś po meczu bardzo zdenerwowany. Wynikało to z tego, że dużo wybiegałeś na pozycje i nie otrzymywałeś podań?
No teraz to można dużo różnych rzeczy powiedzieć. Oczywiście, że nie zawsze będę dostawał piłki, ale mieliśmy tam sporo sytuacji, rywal siedział w 16stce i ciężko było nam się przedrzeć przez ich szyki obronne. A jeśli już były strzały to niecelne, w słupek lub bronił Janukiewicz. Jednak przy takiej obronie było za mało prób strzałów z dystansu.
W tym sezonie pewnie celem jest awans i to z miejsca 1 lub 2. Zgadza się?
Tak. Chcielibyśmy awansować bezpośrednio.
Przed sezonem pojawił się temat Twojego przejścia do Lechii Gdańsk. Ile było w tym prawdy?
Miałem rzeczywiście telefon i rozmawialiśmy, ale nic się nie udało. Na koniec poprzedniego sezonu dostałem wolną rękę w poszukiwaniu klubu z Ekstraklasy. Jednak w momencie gdy w klubie pojawił się trener Mandrysz to od razu do mnie zadzwonił, i powiedział, że chce mnie mieć w zespole i liczy na mnie, że razem powalczymy o awans do Ekstraklasy. Na początku nie zgadzałem się ale jak byliśmy na obozie we Wronkach, to oznajmiłem trenerowi, że zostanę.
W Niecieczy mamy do czynienia z klubem kibica, który swoim dopingiem was wspiera. Ale czy nie marzy się Tobie gra przy publiczności, która ma jeszcze bardziej zorganizowany doping i jest bardziej liczna, choćby mowa o wspomnianej Lechii Gdańsk?
Oczywiście, że chciałbym. Każdy piłkarz chce grać przy dużej liczbie kibiców i żywiołowym dopingu od 1 do 90 minuty. Fajnie jest gdy strzelasz bramki i dajesz radość kibicom, a oni Ciebie wspierają, ale też trzeba być przygotowanym, że przydarzy się gorszy okres i wtedy presja jest duża. Myślę, że każdy z piłkarzy w sercu ma to, aby zagrać przy dużej frekwencji na trybunach.
Czy faktycznie interesował się Tobą RFS?
Tak. Dzwonili do mnie raz i pytali jaka jest moja sytuacja, jak u mnie to wszystko wygląda, i na tym się skończyło.
Jakie masz zdanie na temat limitu obcokrajowców w Virslīdze?
Ja myślę, że pięciu Łotyszy to za mało. Chodzi o to aby wpuszczać ich na boisko aby się rozwijali. Coś w tym stylu. Na ten moment uważam, że powinno być ich więcej.
Generalnie słyszałem odmienne zdania. Większość uważa, że obecny limit powoduje, że gra się z przymusu a nie dzięki umiejętnościom. Jakby było więcej obcokrajowców, to liga rozwijałaby się szybciej, a łotewscy piłkarzy zaczęli dorównywać najlepszym w lidze.
To też jest prawda z drugiej strony, ale ja uważam, że to szansa na to aby młodzi zawodnicy zaczynali grać w lidze, szybciej rozwijali się. Chcemy doczekać się zawodników na dobrym poziomie aby mogli potem wyjechać za granicę, co będzie z korzyścią dla reprezentacji.
Kogo z Łotyszy widziałbyś w polskiej lidze?
(westchnięcie) Myślę, że każdy z piłkarzy z kadry poradziłby sobie w Polsce. Oczywiście uzależnione jest to od aklimatyzacji, od poznania waszego języka.
To może Jānis Ikaunieks? Osobiście podoba mi się jego gra.
No tak. Bardzo dobry zawodnik. Trafił do Francji i tam nauczył się innego grania. Nie był to przypadek, lecz zasługa jego ciężkiej pracy. Naprawdę sporo pracował i pracuje nad tym aby być lepszym piłkarzem. Nie wiem akurat czemu mu się w Metz nie udało ale Janis to zawodnik, który może grać na wysokim poziomie.
Czy Riga FC może zostać drugim Skonto Ryga? W sensie czy może tak zdominować ligę na wiele lat jak Skonto?
Tak. Organizacyjnie są w lidze najlepsi. Mają największy budżet i są w stanie płacić całkiem niezłe pieniądze, a co za tym idzie ściągać dobrych zawodników. I to też przekłada się na tabelę.
Twój piłkarski idol to?
(westchnięcie). Może być taki z Realu Guti, nr 14.
Jakbyś podsumował dotychczasowe mecze reprezentacji Łotwy w eliminacjach do Euro 2020?
Ciężko. Nie wiem co dokładnie powiedzieć. Można to rozłożyć na dużo części. Na pewno minus jest taki, że nie strzelamy bramek, za dużo tracimy. Potrzebujemy, nie wiem, jakiegoś spokoju w naszej grze. Ciężko to w kilku zdaniach opisać. Mógłbym o tym mówić pół godziny.
To może skupmy się na meczach, w których gra wyglądała dobrze. Mam na myśli wasze spotkanie w Warszawie i ostatnie z Macedonią Północną.
Przed czerwcowymi potyczkamu dużo rozmawialiśmy o meczu z Polską. Pokazaliśmy w tym spotkaniu, że byliśmy drużyną, walczyliśmy na boisku jeden za drugiego, i co najważniejsze – że umiemy grać w piłkę. Mieliśmy okazje w tym meczu, dobrze broniliśmy się. Teraz potrzebujemy takiego spotkania aby odbić się od ziemi.
Czy dla Ciebie i Twoich kolegów, którzy grają lub grali w Polsce mecz przeciwko podopiecznym Jerzego Brzęczka jest meczem szczególnym?
Nie ukrywam, że to jest dla mnie bardzo ważny mecz bo gram w Polsce, jestem tutaj już dłuższy czas i chciałbym pokazać się z dobrej strony. A także przypomnieć się niektórym kibicom w Polsce, że potrafię grać i stać mnie na grę w Ekstraklasie. Oczywiście marzeniem byłoby strzelić bramkę. Najważniejsze aby dobrze zagrać i być drużyną w tym meczu.
Czy znowu postawicie się Polsce i czy jest szansa na urwanie punktów?
Tak.
Co możesz powiedzieć o meczu z Austrią? Jak wytłumaczyć stratę pierwszego gola?
Rozmawialiśmy o tym aby na pewno przez pierwsze 20 minut nie próbować za wszelką cenę rozgrywać piłki, aby poczuć trochę pewności siebie, dobrze wejść w mecz. Trudno wytłumaczyć stratę gola. Taką zawodnicy podjęli decyzję na boisku. Nie ma już co do tego wracać i o tym rozmawiać.
Jeśli możesz odpowiedzieć, to z czego wynika brak Twoim zdaniem powołania do reprezentacji Valērijsa Šabali?
Na pewno ten okres nie jest dla niego udany. Na razie nie strzelił jeszcze ani jednej bramki ale wierzę, że przyjdzie ten mecz gdzie się odblokuje i zacznie regularnie strzelać bramki. Bo naprawdę on umie to robić. Nie ukrywam, że jest mi bardzo przykro, iż nie ma go teraz w kadrze, bo jest moim bardzo dobrym kolegą. Jego brak wynika z tego, że ostatnio za dużo nie gra.
Obecnie Miedź gra mecz z Puszczą Niepołomice i „Szabi” jest w pierwszym składzie. Jest 14 minuta i 0:0. (Przypomnienie autora: wywiad przeprowadzany był w piątek 04.10)
A to teraz oni grają?
Tak.
No to cieszę się, że wyszedł w pierwszym składzie. Może uda mu się strzelić gola.
Jakim sportem poza piłką nożną się interesujesz?
Chyba tylko piłką nożną.. Lubię sobie pograć rekreacyjnie w siatkówkę plażową jak jest dobra pogoda i gdzieś nad morzem lub nad jeziorem sobie spędzać czas w ten sposób.
Słyszałeś o awansie łotewskich szczypiornistów na Euro?
Tak, słyszałem.
Polecam obejrzeć, bo piłka ręczna to też ciekawy sport.
Jak będę mógł, to na pewno zerknę.
Dziękuję za rozmowę i powodzenia w najbliższych meczach z GKS Tychy oraz reprezentacją Polski i Izraela.
Dziękuję bardzo.
fot. Michał Gąciarz







