Kamil Wojciechowski i jego epizod w Audzie Ķekava

Łotewska Virslīga nie jest zbyt popularnym kierunkiem dla polskich piłkarzy, a co dopiero jej zaplecze. Nic dziwnego, że na drugim poziomie rozgrywek na Łotwie znalazł się tylko jeden piłkarz z kraju nad Wisłą, bo o grze w przypadku Kamila Wojciechowskiego nie można było mówić.

Jedyny ślad

Jest 6. kwietnia 2019 roku. Miasto Smiltene, położone ok. 120 kilometrów na północny wschód od Rygi. 1. līga inauguruje rozgrywki w sezonie 2019, a do miejscowej drużyny przyjeżdża Auda Ķekava z Kamilem Wojciechowskim w składzie. 25-latek to syn 4-krotnego reprezentanta Polski, Sławomira Wojciechowskiego. Kamil póki co tak dużej kariery nie zrobił, na Łotwę przyjechał po występach w III lidze słoweńskiej. Na inaugurację ligi na niedawno rozbudowywanym stadionie w Smiltene zbiera się duża jak na ten poziom rozgrywek liczba widzów – 350. Spotkanie kończy się wynikiem 2-2, Wojciechowski przesiedział je na ławce rezerwowych. Protokół meczowy ze starcia z FK Smiltene to jedyny dokument, w którym Polak widnieje w kadrze meczowej Audy. Mało kto o tym wie, ale Łotwę opuścił jeszcze w tym samym miesiącu. Według Transfermarktu Kamil jest dalej piłkarzem łotewskiego 1. ligowca, mimo że w klubie nie ma go już od 7 miesięcy.

Wywiad z Weszło

We wrześniu tego roku Wojciechowski udzielił wywiadu dla Weszło. Rozmowa skupiła się przede wszystkim na piłkarskich realiach w Słowenii, ale znalazło się w niej jedno zdanie o Audzie, o łotewskim klubie wspomniał sam zawodnik. Oto co powiedział:

Tak naprawdę w Brunsviku grałem do końca sezonu 2017/18. Dopiero potem, po kilku miesiącach, znalazłem się w drugiej lidze łotewskiej w Auda Ryga, ale tam już warunki były znacznie gorsze niż te znane ze Słowenii, więc współpraca szybko się zakończyła. Jestem teraz wolnym zawodnikiem i niewykluczone, że niedługo coś fajnego się w moim temacie wydarzy.

Warto uzupełnić tę wypowiedź o dwie informacje – Wojciechowski do Audy trafił w okresie przygotowawczym, czyli gdzieś w okolicach marca. Jak wspomniałem w poprzednim akapicie – odszedł jeszcze w kwietniu. Tu powinna zapalić się lampka – jak koszmarne warunki musiały być w Audzie, że zawodnik opuszcza klub po około miesiącu? Abstrachując już od wyglądu bazy treningowej, zakwaterowania i innych tego typu rzeczy, Auda to klub, który grał kiedyś w najwyższej klasie rozgrywkowej na Łotwie, a od kilku lat stabilnie egzystuje w 1. līdze. Właścicielem nie jest pierwszy lepszy człowiek, bowiem mówimy o Jurisie Gorkšsie, ojcu znanego Kasparsa. Stadion? Obiekt zlokalizowany w miejscowości Ķekava może do najpiękniejszych nie należy, ale na potrzeby drużyny w pełni wystarcza. Oceńcie zresztą sami:

fot. fkauda.lv

O co zatem chodzi? Czy opisane wyżej warunki w Audzie są aż tak tragiczne aby jeszcze prawie tego samego miesiąca opuścić klub? Otóż nie do końca, prawda jest nieco inna.

Pech przed sezonem

Kilka miesięcy temu postanowiłem wyjaśnić tę sprawę sam. Pierwsze nieoficjalne informacje jakie uzyskałem mówiły o urazie Wojciechowskiego, którego leczenie zmusiło piłkarza do powrotu do Polski. We wrześniu skontaktowałem się z klubem, który przedstawił mi swoje oficjalne stanowisko na ten temat:

„Tak, Kamil został odsunięty na początku sezonu, ponieważ doznał kontuzji w okresie przedsezonowym, w wyniku czego nie mógł potem przez dłuższy czas się zregenerować, a my nie widzieliśmy poziomu, którego oczekiwaliśmy. Jedno z trzech miejsc dla obcokrajowców chcieliśmy zapełnić lepszym graczem.”

W tym miejscu kluczowe stają się zatem 2 sprawy: kontuzja i limit obcokrajowców. Regulamin rozgrywek 1. līgi dopuszcza posiadania przez każdy z klubów maksimum 3 zagranicznych piłkarzy. Nie wiadomo o jaki uraz Kamila chodziło, i jak poważny się okazał. Wyszło jednak na to, że na powrót do formy potrzebne było co najmniej kilka kolejnych tygodni. Wobec takiej sytuacji klub zwyczajnie nie chciał czekać, a Wojciechowski wyjechał. Nie wiadomo nic o obecnym pracodawcy 25-letniego pomocnika.

Polska przeszłość

Jeżeli chodzi o Polaków to nikogo poza Kamilem Wojciechowskim na poziomie 1. līgi nie znajdziemy. Nie brakuje tam jednak piłkarzy z przeszłością w naszym kraju, a tych można znaleźć choćby we wspominanej Audzie. Grają tam m.in. Japończycy Kensuke Enjo oraz Seiya Kitano, byli gracze odpowiednio Stomilu Olsztyn oraz rezerw Pogoni Szczecin. Barwy karnie zdegradowanego FC New Project reprezentował 32-letni napastnik Vitālijs Ziļs, który w latach 2009-2010 był piłkarzem Wigier Suwałki. Mówimy oczywiście o niedawno zakończonym sezonie. W przeszłości na początku swoich karier w tych rozgrywkach występowali  także np. Eduards Višņakovs czy Māris Smirnovs.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie