Kamil Biliński: „Ridze FC ciężej będzie obronić tytuł”

Przez prawie półtora roku był ambasadorem polskiej piłki na Łotwie, choć początkowo nie planował tego kierunku. Kamil Biliński Rygę opuszcza z dobrymi wspomnieniami, ale jednocześnie niedosytem, bo szans na boisku chciałby dostać więcej. Oto rozmowa z piłkarzem, który w piłkarskiej historii zapisał się jako Polak z największą liczbą bramek w Virslīdze!

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Wróciłes już z Rygi, jesteś w Polsce. Jak Twoje samopoczucie?

Kamil Biliński: Wszystko w porządku, w tej chwili odpoczywam z rodziną.

W kraju jesteś od niedawna, kontrakt skończył Ci się 30. listopada 2019. Jak wspominasz okres swojej kariery na Łotwie, był on udany, coś chciałbyś poprawić?

Na pewno będę miał miłe wspomnienia ponieważ przez te niecałe półtora roku, czas który spędziłem w Rydze, z pewnością był to udany okres w mojej przygodzie z piłką. Nie ma co ukrywać, zespołowo zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze, dwukrotnie wygrywając mistrzostwo kraju, zdobyliśmy puchar, super zaprezentowaliśmy się w rozgrywkach europejskich. Pod tym względem był to udany okres. Indywidualnie dużo było do poprawy, bo na pewno gdzieś przez swoje ambicje chciałbym grać więcej i dać więcej zespołowi, ale jeżeli spojrzymy na moje statystyki i minuty rozegrane dla klubu to są to statystki na pewno na poziomie dobrym.

Właśnie Łotwę opuściłeś jako najlepszy polski strzelec w historii Virslīgi. Powiedz które wydarzenie zapadło Ci najbardziej w pamięć? Któreś z mistrzostw czy może wyeliminowanie Piasta Gliwice z eliminacji Ligi Europy?

Kilka było takich momentów, bo prawdę mówiąc przychodząc do klubu byliśmy na miejscu bodajże drugim czy trzecim z 9-punktową stratą do RFS-u w pierwszym sezonie. Ciężka do wykonania misja żeby można było świętować sukces, ale jakby patrząc przez pryzmat wszystkich wyników, tego jak zespół się prezentował na boisku, udało nam się ten RFS wyprzedzić z różnicą chyba 4-5 punktów i 2 nad drugim Ventspils. To był fajny okres. Do tego też finał pucharu gdzie przegrywaliśmy już w karnych, gdzie tak naprawdę Ventspils miał decydującą jedenastkę i mogli strzelić. Myśmy się z tego podnieśli, Robert (Roberts Ozols, bramkarz Rigi FC – przyp.aut.) troszkę nam tyłek uratował, także i to udało się osiągnąć. Powiedzmy, że ta bramka z Piastem mocno scaliła nas jako zespół w tamtym momencie, bo potrzebowaliśmy takiego sukcesu, dawki adrenaliny, dawki pozytywnych emocji, do tego żeby dalej móc się jeszcze fajnie zaprezentować w tym sezonie.

Czy Riga FC Twoim zdaniem jest takim klubem, który mógłby zdominować ligę jak kiedyś Skonto?

Myślę, że nie bo na pewno przeciwnicy będą robić wszystko żeby przeciwstawić się mocno Ridze. Wiemy o tym, że teraz zmienia się limit obcokrajowców, więc na pewno zespoły typu RFS, Ventspils, Liepāja, na pewno będą próbowały się wzmocnić i zrobić dużo lepszy niż w poprzednim sezonie. Ta liga, mam nadzieję, będzie mocniejsza niż w minionym sezonie i Ridze na pewno ciężej  będzie obronić tytuł.

Uważasz, że luźniejsze podejście do tego limitu obcokrajowców to dobry ruch?

Prawda jest taka, że ja przychodząc do klubu dopiero po podpisaniu umowy dowiedziałem się, że jest jakikolwiek limit w lidze. Sam nigdy tego nie analizowałem, nikt mi też wcześniej nie powiedział. Potem dopiero okazało się, że przy dużej liczbie obcokrajowców zaczyna się robić problem z graniem, bo każdy z takich piłkarzy w klubie prezentuje ciekawy poziom, więc jest to duży problem – rotowanie i dawanie grać każdemu po kolei. Teraz się to zmieni, i myślę, że napływ obcokrajowców będzie jeszcze większy i trochę na pewno, moim zdaniem, ucierpi na tym łotewski futbol w kwestii reprezentacji, tak mi się wydaje.

Ale być może przyciągnie też trochę więcej widzów na trybuny. Generalnie frekwencja na meczach ligowych była niska, myślę że sam miałeś okazję przekonać się, że tam gra się czasami dla praktycznie pustych trybun. Natomiast mecze jak Derby Rygi z RFS-em, czy spotkania w europejskich pucharach kiedy przychodziło po kilka tysięcy ludzi i atmosfera była lepsza, pozwoliły Ci poczuć chociaż namiastkę tego co mamy na co dzień w Polsce?

No na pewno pod tym względem jest to problem gdyż niejednokrotnie przekonaliśmy się, że na meczach było mało publiczności. Taką jakby ciekawostką jest to czego my doświadczyliśmy, ponieważ w momencie kiedy graliśmy w europejskich pucharach, i w danym miesiącu mieliśmy 9 spotkań doliczając jeszcze ligę i puchar Łotwy, mecze były co trzy dni. Zdarzyło się tak, że na spotkaniu z Piastem było z 5,5 tysiąca, z Kopenhagą 6 tysięcy, a trzy dni później na meczu ligowym 300 osób. Zatem ciężko nam było w tamtym momencie się tak w stu procentach zmobilizować i móc jakby wykrzesać z siebie wszystkie siły na spotkanie, mimo że wtedy byliśmy w bardzo dobrej dyspozycji. Te wyniki, które w tamtym momencie osiągnęliśmy dały nam końcowy sukces.

Właśnie w tamtym okresie o którym wspominasz, z tego co analizowałem, w pewnym momencie byłeś najlepszym strzelcem swojego klubu w trzech rozgrywkach: w europejskich pucharach, w pucharze krajowym, i w lidze. Potem mimo swojej dobrej gry i formy nie wchodziłeś od pierwszych minut i dużo osób się mnie pytało czy Ty masz jakiś konflikt z trenerem. Ustaliliśmy jakiś czas temu, że żadnych zatargów nie było, zatem co stało na przeszkodzie, że nie grałeś?

Moje relacje z trenerem nie były jakieś konfliktowe, więc nie mogę powiedzieć że miałem jakiś zatarg czy że nie do końca żeśmy się dogadywali. Każdy w klubie, zespole wiedział czego można ode mnie oczekiwać, i co mogę od siebie dać. Taka była taktyka w tym momencie, preferowany był inny profil gracza na mojej pozycji, zaś bardziej bym powiedział że mój problem sięgał gdzieś tam wyższych partii klubowych, niż sztabu trenerskiego.

Czyli można powiedzieć, że było tam coś w stylu Józefa Wojciechowskiego w Polonii Warszawa, że to góra a nie trener decydował o wyborze składu?

Pomidor (śmiech). Klub jest w rękach prywatnego udziałowca, czasami zdarzają się rzeczy, które nie są w stu procentach logiczne jak w normalnych klubach. No ale póki jest wynik, póki jest sukces to nie można powiedzieć, że się to nie sprawdza.

A właściciel częściej był z wami, czy wolał wizytować Cypr? Dodam informację dla tych czytelników, którzy mogą się nie do końca orientować, że właściciel Rigi jest jednocześnie właścicielem Pafos FC na Cyprze.

I jeszcze zespół Rodina Moskwa z drugiej ligi rosyjskiej. Także ma 3 kluby i w nich się obraca. Tak, na pewno więcej czasu spędzał w Pafos, choć sam do końca nie wiem gdzie on stacjonuje i czym się zajmuje, nie byliśmy na ten temat poinformowani. W Rydze przebywał rzadko i zdarzało się, że widzieliśmy go raz na ruski rok.

Przemknęła Ci kiedyś w głowie taka myśl, że w każdej chwili któryś z was, niczym Deniss Rakels, mógłby być rundę w Rydze, rundę na Cyprze i tak dalej? Czy byli to raczej konkretni zawodnicy upatrzeni na wymianę między klubami?

Taka była jakby umowa z Denissem, więc nie chcę w jego sprawy wnikać. I on, i Karašausks tak funkcjonowali, chociaż Abdisalam Ibrahim też był z nami tak naprawdę krótko i wrócił do Pafos, tam dalej grał, lecz potem złapał kontuzję. Jednak jeżeli tak na chłodno przeanalizuje się sytuację klubową, to można zobaczyć jaki zespół zaczynał sezon poprzedni, jaki kończył, jacy zawodnicy byli, jacy odchodzili, w jakich momentach ktoś tracił pozycję w zespole… Dość dużo rzeczy było dziwnych, nielogicznych, dużo zawirowań. Tak jak powiedziałem wcześniej klub mimo wszystko osiągnął założone cele, wygrał to co chciał, no nie udało się zgarnąć pucharu, ale przede wszystkim najważniejszą rzeczą była obrona tytułu mistrzowskiego. Do tego dołożyliśmy jeszcze super wyniki w europejskich pucharach, nie można niczego zarzucić ludziom z góry, którzy decydują o kształcie i funkcjonowaniu klubu, bo wynik sportowy został osiągnięty.

Popatrzmy na skład Rigi. Trochę wyobrażenia o jego sile polskim kibicom dało to wyeliminowanie Piasta, natomiast sportowo uważasz że jest to dobra drużyna, czy jest coś do poprawy?

Oczywiście w każdym zespole jest coś do poprawy bo można i rozmawiać na temat FC Barcelony i Realu Madryt, że oni też mają jakieś rzeczy do poprawy i nigdy nie ma drużyny, która funkcjonuje idealnie. Zaś na temat mojego zespołu mogę powiedzieć tyle, że mieliśmy w minionym sezonie naprawdę dobry skład pod względem jakości, charakteru, i nieprzypadkowo osiągnęliśmy tak fajne wyniki. Zespół piłkarsko i jakościowo był na dobrym poziomie, ale nigdy nie wychodzę z takiego założenia, że oceniam drużynę przez to, że w europejskich pucharach udało nam się wyeliminować Piasta Gliwice, bo to by oznaczało, że grając w polskiej Ekstraklasie zdobylibyśmy mistrzostwo Polski. To nigdy tak nie funkcjonuje. Jak to się mówi – puchary zawsze rządzą się swoimi prawami, i to jest tylko dwumecz. W przekroju całego sezonu trzeba by było ocenić zespół na tle innych, gdyż można powiedzieć, że bylibyśmy mistrzem Polski, Finlandii i wicemistrzem Danii, bo jeden mecz z Kopenhagą wygraliśmy, więc na pewno nie wolno tak tego oceniać. Jak wspomniałem wcześniej zespół był na dobrym poziomie.

Jaka rzecz w Rydze najbardziej Cię zaskoczyła, zdziwiła?

W zespole czy w mieście?

I w zespole, i w mieście.

W zespole na pewno to, że jeżeli nie było żadnych problemów to mieliśmy naprawdę bardzo dobre warunki, bo w ciągu roku 4-5 razy byliśmy na zgrupowaniach w Pafos, byliśmy w Abu Dhabi, w wielu przypadkach były szastane pieniądze. Kiedy prezes miał gest i chciał nam, nie wiem, może zaimponować, to pokazywało to, że mamy świetne warunki i możliwości na to aby zbudować fajny klub, więc to było pozytywne. Jeżeli chodzi o miasto to to, że tak naprawdę wszędzie gdzie by się nie poszło, to ludzie w Rydze, na Łotwie, posługują się językiem rosyjskim, to mnie bardzo zaskoczyło.

Domyślam się, że spodziewałeś się tego pytania, ale myślę że jest ciekawe na swój sposób. Teraz jak mówiłeś odpoczywasz w domu z rodziną, lecz może kształtują się już jakieś plany na przyszłość? To znaczy nowy klub, nowy kierunek?

Ja i mój menadżer odbieramy telefony od różnych osób, klubów lub agentów, którzy chcą nam pomóc i proponują pracę, więc zaczyna się coś kręcić. Tak naprawdę jednak na dzień dzisiejszy nie jestem jeszcze zdecydowany, nic nie jest podjęte. Cieszy to, że są jakieś opcje. Czy wrócę do kraju, czy pojadę gdzieś indziej – to się w najbliższej przyszłości wyklaruje. Obecnie jeszcze tej decyzji nie ma, i mam nadzieję że na spokojnie sobie z rodziną wszystko ustalę gdzie będziemy w najbliższym czasie.

Wiem, że jest dopiero początek grudnia, ale czego można Ci życzyć w nowym roku? To taki czas życzeń, serdeczności, co byś zatem chciał aby Ci się w 2020 przydarzyło?

Przede wszystkim cały czas chciałbym być zdrowy, móc normalnie trenować w stu procentach i nie mieć problemów ze zdrowiem. Podpisać fajny kontrakt w fajnym klubie gdzie mógłbym się realizować w futbolu, i tego sobie życzę, aby najbliższy czas był owocny dla mojego przyszłego zespołu, i dla mnie.

To ja oczywiście życzę Ci tego z całego serca. Na koniec ostatnie pytanie – czy jest coś takiego co chciałbyś przekazać moim czytelnikom, przekazać jakieś swoje opinie i uwagi, zmienić wyobrażenie o łotewskiej piłce w Polsce?

Dziękuję. Hmm… Na pewno jest tam dużo rzeczy do poprawy, ta liga i futbol będą się rozwijać, ale dużo czasu musi jeszcze upłynąć aby wszystko się ustabilizowało i poszło do przodu. Widać, że jest pomysł w klubach, bo chcą inwestować w futbol i ściągać ludzi na stadiony, oby to przyciągnęło więcej zainteresowania. I żebyś Ty jako jeden z tych nielicznych ludzi mógł mieć więcej ciekawostek i fajnych artykułów z tamtej części świata.

Na pewno Ty mi kilku dostarczyłeś, choćby nasze wcześniejsze rozmowy, za co też ze swojej strony dziękuję.

Nie ma problemu.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie