Vitālijs Ziļs: „Podróże trwały po 7 godzin”

32-letni Vitālijs Ziļs, znakomicie rozpoczął sezon 2020, strzelając gole dla swojego zespołu. W rozmowie z Bałtyckim futbolem wspomniał o swoich niektórych  poprzednich klubach i opowiedział o obecnej pracy w Krimuldzie.

Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): Na początku wywiadu porozmawiajmy o pierwszych etapach Twojej kariery. Jak i dlaczego zostałeś piłkarzem?

Vitālijs Ziļs (SK Krimulda): Zawsze lubiłem piłkę nożną, cały czas grałem na ulicy z chłopakami. A kiedy mój pierwszy trener przyszedł na zajęcia w szkole i zapytał, kto chce grać w piłkę, od razu się zgodziłem i zacząłem grać w piłkę poważniej!

Jak wspominasz swój pierwszy klub – JFK Olimps?

Olimps został założony jako klub farmerski dla Skonto i wszyscy młodzi piłkarze, którzy mieli kontrakty ze Skonto, zaczynali grać dla Olimpsu, najpierw w 1. līdze, a następnie w Virslīdze! To był zgrany zespół, bo wszyscy byli prawie w tym samym wieku, więc znajdywaliśmy wspólny język.

Łotwę opuściłeś dość szybko – Twoim kolejnym klubem były Wigry Suwałki. Jak trafiłeś do Polski?

Kończył mi się kontrakt ze Skonto i zacząłem szukać nowego klubu. Pojechałem na testy na Ukrainę do jednego z klubu tamtejszej Wyższej Ligi, ale doznałem kontuzji i nie mogłem tam zostać. Potem przyjechałem na Łotwę, wyleczyłem kontuzję i przez agenta pojawiła się okazja do wyjazdu do Suwałk. I tam już zostałem. 

Jak oceniasz poziom piłki nożnej w Suwałkach w tamtym czasie?

Był niższy niż na Łotwie, ale chciałem spróbować swoich sił za granicą, dobrze zagrać i przejść gdzieś dalej. 

Jakie są Twoje wspomnienia z Suwałk?

Tylko pozytywne, była dobra drużyna, dobre warunki do treningów, meczów. Jedynym minusem były podróże na spotkania wyjazdowe, prawie każda z nich trwała po 7 godzin!

Grałeś także w Estonii. Jakie są różnice między tamtejszą piłką nożną a łotewską?

W Estonii gra jest bardziej otwarta, drużyna na ostatnim miejscu w tabeli nie będzie w stanie obronić się 11 piłkarzami na swojej połowie! Oczywiście były duże problemy z infrastrukturą, boiska w niektórych miejscach były wręcz tragiczne. Ale mam tylko pozytywne wspomnienia z Estonii. Na Łotwie było wtedy lepiej, ale słyszałem, że teraz w Estonii wszystko zmienia się tylko na lepsze. 

Który okres w swojej karierze uważasz za najlepszy?

Myślę o swoim pierwszym roku w Estonii, kiedy mieliśmy dobry zespół, fajnego trenera, który był bardzo dobry jako trener i jako osoba. Chodzenie na trening było przyjemnością, a co najważniejsze gra w piłkę także!

Jak czujesz się w zespole SK Krimuldy?

Muszę wyjaśnić, że jestem trenerem od ponad 3 lat i w piłkę gram tylko dla przyjemności. I uważam Krimuldę za pierwszy krok w mojej karierze trenerskiej. Ale wszystko jest w porządku! Jest dobry kolektyw, to moim zdaniem jeden z głównych aspektów futbolu, szczególnie na poziomie amatorskim, na którym gramy!

Na początku sezonu regularnie zdobywasz bramki. Czy sądzisz, że możesz zostać królem strzelców łotewskiej 2. līgi?

Dlaczego nie… Każdy napastnik chce być królem strzelców, a w każdym meczu zdobywać bramki! Jeśli ktoś powie ci inaczej, to musi iść na obrońcę (śmiech). Jeśli od napastnika będą bramki, drużyna również będzie miała punkty. Nie zawsze oczywiście, ale większe szanse.

Jak już może wiesz, Twój klub od niedawna nawiązał współpracę z Bałtyckim futbolem. Czy chciałbyś coś powiedzieć obserwatorom łotewskiego futbolu w Polsce? Wbrew pozorom jest nas trochę.

Przede wszystkim chciałbym podziękować za pisanie o łotewskiej piłce nożnej, że teraz można śledzić ją nie tylko na Łotwie, ale także w Polsce! Chciałbym jednak życzyć sobie, żeby nadszedł czas, abyśmy byli dumni z tego, jaki mamy futbol i jak po wyjściu z zapaści staniemy się konkurencyjnym krajem piłkarskim!

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie