BFC Daugavpils został z piątką graczy w polu, absurdalny mecz przerwany

O tym spotkaniu było głośno już przed jego rozpoczęciem. BFC Daugavpils osłabiony brakami kadrowymi przez koronawirusa i regulowanym przez krajowe obostrzenia zakazem gry niepełnoletnich zawodników pojechał do Valmiery na mecz ligowy z ośmioma piłkarzami, bez zmian i bez trenera! Spotkania jednak nie udało się dokończyć.

Goście z Daugavpils wyszli do boju z bramkarzem i siódemką w polu, i do 11. minuty dzielnie bronili się przed stratą gola. Robili co mogli, a mogli niewiele. Przez 90% czasu gry piłka znajdowała się na połowie BFC, a gdy tylko była taka możliwość wybijano ją na część Valmiery. Naturalne było więc, że to gospodarze dominowali, ich bramkarz był bezrobotny, ale podeszli dosyć fair do rywala. Valmiera nie miała ciśnienia na jak największy pogrom, spokojnie rozgrywała piłkę i kreowała akcje. Do momentu przerwania gry na murawie utrzymywał się wynik 3-0, co nie jest jakimś dużym wymiarem kary.

Pełne ręce roboty miał oczywiście golkiper BFC Daugavpils, Ivans Dubodelovs. Już w 9. minucie świetną interwencją zapobiegł utracie pierwszego gola. Skapitulował łącznie 3 razy, ale zachowanie przez niego czystego konta urosłoby do rangi cudu. Pierwszą bramkę w 11. minucie zdobył Gruzin Luka Silagadze, który jednak nie okazał żadnej radości, a nawet zdawał się nieco przepraszać rywali. Dwa kolejne trafienia odpowiednio w 35. i 54. minucie zdobył Senegalczyk Djibril Gueye. W 58. minucie sędzia musiał przerwać spotkanie. Właśnie wtedy urazu doznał 38-letni Valērijs Afanasjevs, a ponadto już wcześniej podobne problemy zgłaszał Vladislavs Timofejevs. Zgodnie z przepisami piłki nożnej Daugavpils nie mógł kontynuować meczu nawet z 7 zawodników, a co dopiero z 6. Bramkarz i piątka w polu, brzmi bardziej jak rozgrywki na orliku niż profesjonalne granie.

Spotkanie tak czy owak zakończy się wynikiem 3-0, bo w zaistniałej sytuacji nie ma innego rozwiązania niż walkower. Wygrana dała Valmierze pierwsze w historii klubu medale, gdyż piłkarze tego klubu zapewnili sobie 3. miejsce. Wszyscy na pewno woleliby świętować inaczej, zwłaszcza że BFC ma teraz ogromne problemy przed meczem ostatniej kolejki przeciwko Spartaksowi Jurmała. Potyczka zaplanowana jest za 3 dni, 29. listopada w najbliższą niedzielę. Szefostwo klubu z Daugavpils jest pełne obaw czy w ogóle uda się skompletować 8 graczy do składu, nie wiadomo jak poważne są urazy Afanasjevsa i Timofjevsa. Każdy na pewno chciałby uniknąć drugiego walkowera, ale na takie sytuacje nie ma się wpływu.

Większość zespołów ligi opowiedziała się za zakończeniem sezonu ligi łotewskiej bez rozgrywania dwóch ostatnich kolejek, zwłaszcza że Riga FC zapewniła sobie tytuł z wyprzedzeniem. Federacja postanowiła jednak kontynuować rozgrywki. Jak widać – z marnym skutkiem.

 

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie