Czy Łotwa zażegna demony przeszłości?

W eliminacjach do MŚ 2022 Łotysze trafili do grupy G, gdzie jedyną pewną okazją na punkty będą mecze z Gibraltarem. Holandia, Turcja, Norwegia i nawet Czarnogóra zdają się być poza zasięgiem, choć i losowany z ostatniego koszyka Gibraltar dał o sobie znać Łotwie. Ostatni pojedynek obydwu drużyn w 2018 roku zakończył się zwycięstwem Gibraltarczyków 1-0.

Poniżej znajdziecie krótkie omówienie danego przeciwnika, historię starć z Łotwą, a tam gdzie to możliwe komentarz pasjonatów/ekspertów od futbolu w danym kraju!

Holandia/Niderlandy
fot. Getty Images

Ewidentny faworyt grupy, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Holendrzy będą dążyć do zwycięstwa w grupie i każdy inny wynik niż pierwsze miejsce powinien być traktowany jako niespodzianka. Oto jak wyniki losowania skomentował ekspert od tamtejszej piłki, Mariusz Moński:

Moim zdaniem, Holendrzy mogli trafić łatwiejszych rywali, ale nie ma też co jakoś bardzo narzekać. Turcja, z racji dużej społeczności w Holandii wydaje się ciekawym rywalem. Podobnie jak Norwegowie, których zawsze wielu grało w Holandii. Pozostałe zespoły raczej nie powinny sprawić większych problemów.

Jeżeli chodzi o bilans dotychczasowych starć Oranje z Łotwą to ten bez wątpienia oddaje doskonale wszelkie różnice między obydwiema drużynami. Łotysze wszystkie 3 starcia przegrali, a bilans bramek wynosi 0:11. Ostatnie pojedynki miały miejsce w ramach eliminacji do ME 2016, ale o wynikach 0-6 i 0-2 Łotysze nie będą zapewne chcieli zbyt długo wspominać. Pierwszy mecz Holendrów z Łotyszami to Euro 2004 i zwycięstwo 3-0 tych pierwszych.

Turcja
fot. Getty images

Turkowie to bez wątpienia najmilej wspominany przez Łotyszy przeciwnik w tej grupie, a to oczywiście za sprawą pamiętnych baraży o Euro 2004 kiedy Łotwie udało się pokonać trzecią wówczas drużynę świata! Jedyna porażka przeciwko ekipie znad Bosforu miała miejsce w 1924 roku (1:3), potem w 5 innych spotkaniach raz wygrali Łotysze i 4-krotnie padł remis. Bramki 10:9 na korzyść Turków. Patrząc jednak na obecne możliwości podopiecznych Dainisa Kazakevičsa ciężko oczekiwać podtrzymania dobrego bilansu starć, zwłaszcza że dla Turków strata punktów z Łotwą czy nawet Czarnogórą zapewne byłaby dość dużym rozczarowaniem.

Norwegia
fot. Lorraine O’ Sullivan

Komentarz o wyniku losowania z perspektywy Norwegów przygotował znawca tamtejszej piłki nożnej, Paweł Tanona.
Mogło być gorzej. Tak jednym zdaniem można podsumować losowanie norweskiej grupy kwalifikacji do Mistrzostw Świata. Nie oznacza to jednak, że będzie łatwo – do takiego stwierdzenia jest mi bardzo daleko. Rywale Norwegów będą wymagający, ale jak najbardziej w zasięgu. W starciach z Łotwą i Gibraltarem podopieczni Ståle Solbakkena muszą zdobyć komplet 12 punktów, jakiekolwiek potknięcie na tych rywalach będzie katastrofą. W dwumeczu z Czarnogórą trzeba będzie uważać na mecz wyjazdowy, szczególnie jeżeli na trybunach będą obecni kibice. Nie jest to teren, gdzie gra się łatwo, o czym dobrze przekonaliśmy się jako kibice reprezentacji Polski – w kwalifikacjach do MŚ 2014 podzieliliśmy się z Czarnogórcami punktami, a w 2017 roku wymęczyliśmy zwycięstwo 2:1 po bramce Łukasza Piszczka w końcówce meczu. Najciekawiej zapowiadającą się oczywiście starcia z Holandią i Turcją. Z tymi drugimi Norwegowie stoczą bój o drugie miejsce, które da awans do baraży. Turkowie bez większego problemu awansowali na EURO, w kwalifikacjach dwukrotnie urwali punkty Francuzom, a przegrali tylko raz – z Islandią. Ostatnio przytrafiła im się słabsza dyspozycja – zawodnicy znad Bosforu zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie Ligi Narodów i spadli do dywizji C. To może być dobrym prognostykiem dla Erlinga Haalanda i jego kolegów. Cztery punkty w dwumeczu z Turcją byłyby wynikiem naprawdę bardzo dobrym – planem minimum powinna być jednak wygrana na Ullevaal w Oslo. Holendrzy będą zdecydowanym faworytem grupy i to oni raczej awansują bezpośrednio na mundial. Ostatnio w Polsce na własnej skórze przekonaliśmy się, że Oranje mają bardzo dobrą generację piłkarzy i w niedalekiem przyszłości będzie stać ich na rzeczy wielkie. Jednocześnie wydaje mi się, że są jednocześnie jedną z tych reprezentacji losowanych z pierwszego koszyka, którym można urwać punkty. O wiele gorzej by było, gdyby los połączył Norwegów z Francuzami, Hiszpanami albo Belgami. Na koniec zatrzymam się na chwilę przy samej Norwegii. Te eliminacje będą tak naprawdę nowym rozdaniem w tej kadrze – kilka dni temu Ståle Solbakken zastąpił na stanowisku selekcjonera Larsa Lägerbacka, co oznacza, że w marcu możemy nie zaobserwować produktu, który będzie chciał stworzyć były trener FC Kopenhagi. NFF nie ukrywa też, że bardzo ważne dla nich będą eliminacje do EURO 2024, gdzie przy obecnej generacji i zawodnikach, którzy założą czerwoną koszulkę w najbliższych kilkudziesięciu miesiącach, brak awansu będzie katastrofą. Dlatego między wierszami można przeczytać, że głównym celem Solbakkena nie będzie awans do katarski mundial, a zbudowanie mocnej drużyny na niemieckie Mistrzostwa Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że Norwegowie nie trafili źle ze swoją grupą i gra w barażach jest jak najbardziej w ich zasięgu. Najważniejszy będzie komplet punktów zdobyty na Czarnogórze, Łotwie i Gibraltarze oraz zwycięstwo z Turcją u siebie i ewentualny punkt wywalczony na wyjeździe. I taki scenariusz biorę w ciemno.”

Dla formalności, bilans łotewsko-norweskich starć to 2 mecze, po jednym zwycięskim starciu dla każdej ze stron, z bramkami 4:3 na korzyść Łotwy. Mówimy jednak o dość odległych czasach, ponieważ pojedynki te odbywały się w ramach eliminacji do Euro 2000, i odbyły się jeszcze w XX wieku. W Oslo 3-1 wygrali Łotysze, w Rydze triumfowali 2-1 Norwegowie. Wiele wskazuje jednak na to, że Skandynawowie poprawią swój dorobek w pojedynkach z Łotwą.

Czarnogóra

Losowana z 4. koszyka reprezentacja Czarnogóry nie jest zaliczana do faworytów grupy G. O losowaniu z punktu widzenia tej drużyny opowiedział Jan Długokęcki z serwisu Piłkarskie Bałkany:

Losowanie dla Czarnogórców nie było najłaskawsze. Faworytami oczywiście Holendrzy i to nowe pokolenie Norwegów. Turcja również na papierze jest w tej czołówce i z Norwegią powalczy o II miejsce w grupie. Sami piłkarze i liderzy reprezentacji Czarnogóry komentując losowanie otwarcie mówili, że na awans z takiej grupy nie mają szans. Jedynie przez Ligę Narodów i play-offy byłaby taka możliwość. Z jednej strony to chyba dobrze. Są świadomi swojego miejsca w tej grupie, z drugiej niejako skazują się na porażkę. Na pewno nie zrezygnują z walki i czekają ich ciekawe spotkania. Z Łotwą grali w ostatnim czasie więc jest to rywal znajomy. Problemem może być dla tej kadry brak świeżej krwi. Trener Hadžibegić powiedział, że to iż wszyscy na starcie od razu skazali ich na porażkę może ich dodatkowo zmotywować do walki o 2 miejsce.”

Jak wspomniał mój rozmówca, niedawno bo w październiku 2020 Czarnogórcy podejmowali u siebie w Podgoricy Łotyszy w ramach towarzyskiej potyczki, i to spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1. Nie był to jedyny raz kiedy obydwie drużyny mierzyły się ze sobą. 15.08.2012 także w stolicy Czarnogóry, lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali 2-0. Tak więc pełen bilans to zwycięstwo Czarnogórców, remis, i bramki 3:1.

Gibraltar
fot. East News

Najsłabszy na papierze w grupie Gibraltar niedawno wywalczył awans do Dywizji C Ligi Narodów, osiągając tym samym największy sukces w swojej krótkiej historii na arenie międzynarodowej. Do nadchodzących spotkań bardzo optymistycznie podchodzą Jakub Baran i Wiktor Sykuła, redaktorzy portalu Gibraltar National League Polska, zajmujący się na co dzień futbolem w tym niewielkim państwie:

Jeśli mielibyśmy ocenić szanse Gibraltaru to myślimy, że mogą ugrać punkty z Łotyszami oraz powalczyć z Czarnogórą. Najbardziej wyróżnić mogą się 20-letni Tjay De Barr i Louis Annesley. Na papierze teoretycznie kadra jest słaba, ale większość gra w tej samej lidze i klubie, co daje większe zgranie. Jeśli uda się coś strzelić to spodziewamy się bramek ze stałych fragmentów gry, a w szczególności z rzutów rożnych.”

Niezbyt przyjemne wspomnienia z Gibraltarem mają Łotysze, którzy ostatni (towarzyski) pojedynek w 2018 roku przegrali 0-1, i była to sensacja na dość dużą skalę. Zwłaszcza, że jeszcze 2 lata wcześniej rozbili Gibraltarczyków aż 5-0. Teraz jest okazja do poprawienia bilansu, ale jak pokazuje ten przykład – nikogo lekceważyć nie można.

fot. F64

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie