Smutne wieści nadeszły dziś z Łotwy, ale były one niestety kwestią czasu. FK Ventspils, najdłużej istniejący klub Virslīgi wycofał się oficjalnie z rozgrywek. Przyczyną jest niemożność dalszego finansowania i utrzymywania drużyny.
Ze względu na to, że Ventspils nie rozegrał 50% ligowych spotkań w sezonie, to dotychczasowe rezultaty z udziałem drużyny zostały anulowane. Łotewski dziennikarz serwisu Sportacentrs, Agris Suveizda, przygotował zestawienie jak prezentuje się tabela obecnie (po lewej), oraz jak po wykluczeniu FK Ventspils (po prawej).
Antyzachęta dla inwestorów
Na Bałtyckim futbolu mieliście ostatnio okazję przeczytać tekst informujący o wyrzuceniu FK Ventspils z europejskich pucharów na najbliższe 7 lat. Był to efekt zaangażowania właściciela klubu w ustawianie meczów na poziomie europejskim. Z krajowego podwórka nie ma żadnych danych, aczkolwiek nie jest wykluczone, że nieprawidłowości zachodziły również w lidze łotewskiej, w zasadzie jest to wysoce prawdopodobne. Właściciel Adłan Szyszchanow już od jakiegoś czasu próbował sprzedać klub, swojej części w dwóch etapach przetargu próbował wcześniej pozbyć się mniejszościowy udziałowiec czyli miasto Ventspils (pol. Windawa), ale chętnych nie było w żadnym z tych wypadków. Szyszchanow w obliczu dożywotniej dyskwalifikacji z jakiejkolwiek piłki pod egidą UEFA nie mógł już dalej sprawować swojej roli, chętnych na zakup nie znalazł, efekt mógł być tylko jeden – gasimy światło. Klub nie dogra zatem sezonu, gracze mogą szukać nowych pracodawców, na Łotwie akurat otworzyło się okienko. Czy Ventspils dało się uratować? Na pewno już nie na obecnym etapie. Fakt, stosunkowo długa historia jak na warunki łotewskie (FKV istnieje od 1997 roku), status legendy na krajowym podwórku, historyczny występ w fazie grupowej Ligi Europy, grupa oddanych fanów, mogą razem tworzyć zbiór solidnych argumentów, ale bagno w którym ugrzęzł zespół skutecznie odstraszyło każdego. Zakaz gry w Europie, zamieszanie w skandal korupcyjny, ok. 25-30 tysięcy euro długów i potencjalna zapłata za odkupienie udziałów – to na pewno wystarczająco skutecznie odstraszyło potencjalnych inwestorów.
Jeden Adłan – tysiąc Žigajevsów
W obliczu wycofania się Ventspils na Łotwie dość często przytaczane są pewne słowa autorstwa Krišjānisa Kļaviņša. To łotewski działacz sportowy, który ma na koncie udział w skandalu korupcyjnym, niegdyś kandydował także na prezydenta federacji. W jednej z twitterowych konwersacji wdał się w dyskusję z Jurijsem Žigajevsem, który jako piłkarz rozegrał w barwach Ventspils ponad 160 spotkań, więc jest z nim mocno związany emocjonalnie. Jurijs wypowiedział się niepochlebnie o Szyszchanowie, prezydencie klubu. W odpowiedzi otrzymał następujące zdanie:

Znaczy ono mniej więcej tyle co treść nagłówka: „Jeden Adłan jest wart tysiąc Žigajevsów”. Samo zestawienie jest bardzo kontrowersyjne. Žigajevs, który jako piłkarz świętował z klubem duże sukcesy, w tym historyczny awans do fazy grupowej LE, jest umniejszony względem człowieka, który zniszczył legendę Ventspils, oraz sprawił, że od klubu odwrócili się jego własni kibice.
Ostatni z wielkiej trójki
Nieznane są dalsze losy Ventspils. Wróci od nowego sezonu i odbuduje się w niższych ligach? A może spółka ogłosi upadłość i pojawi się nowy klub z lekko zmodyfikowaną nazwą? Nikt na pewno nie wyobraża sobie całkowitego zaniku piłki w mieście. Póki co upadł ostatni z wielkich łotewskich klubów z tradycjami. Najpierw w 2013 roku żywot zakończył Metalurgs Lipawa, w 2016 ducha wyzionęło Skonto, teraz jedną nogą w grobie jest FK Ventspils, który ma na koncie prawie 700 rozegranych spotkań w Virslīdze. Aktualnie najdłuższy stażem po wycofaniu się Ventspils jest Spartaks Jūrmala, który ma na koncie niecałe 300 spotkań. Ogromna różnica, można rzec – przepaść. Niewykluczone jest jednak to, że liczba drużyn w łotewskiej lidze jeszcze bardziej się pomniejszy. Na początku lipca decyzję w sprawie Noah Jūrmala ma wydać UEFA, która prześwietla kontrowersyjny klub pod kątem prawidłowości przebiegu ich spotkań. Również tam mówi się, że wszystkim zarządza dobry znajomy Szyszchanowa – Oļegs Gavrilovs. To król łotewskiej korupcji w piłce nożnej, dożywotnio zdyskwalifikowany przez federację. Przyłożył rękę do upadku bądź karnych dyskwalifikacji wielu klubów: FC Dinaburg, Daugava Daugavpils, FB Gulbene, FK Jēkabpils, Ilūkstes NSS, czy teraz właśnie FK Ventspils. Czas biegnie do przodu, ale za największe problemy łotewskiej piłki w głównej mierze nadal odpowiadają ci sami ludzie, co kilkanaście lat temu…
obrazek wyróżniający: fot. FK Ventspils








