W ostatnich dniach rozgrywano kolejne spotkania w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów i Conference League. Duże powody do zadowolenia mogą mieć Łotysze, którzy po stracie kilku cennych punktów w spotkaniach I rundy, w II uzyskali satysfakcjonujące rezultaty.
Sūduva Mariampol 0-0 Raków Częstochowa (Conference League)
Z takiego wyniku powody do zadowolenia mogą mieć jedynie gospodarze, którzy swój jedyny strzał (kilka metrów nad bramką) oddali dopiero… w 93. minucie gry! Nie wiadomo też z czego wynika bardzo ostrożne wprowadzanie do zespołu Alexandrosa Gargalatzidisa, który na boisku pojawił się na kilka ostatnich minut podczas gdy pozostali napastnicy Litwinów nie pokazywali absolutnie niczego. Raków przez cały mecz był stroną przeważającą, ale podopieczni Marka Papszuna nie potrafili w żaden sposób tej dominacji podkreślić golem. Częstochowianie mieli w zasadzie tylko jedną naprawdę dobrą sytuację, lecz Makis Giannikoglou poradził sobie ze strzałem Marcina Cebuli. Obydwu zespołom na pewno nie pomagał też fatalny stan murawy na Hikvision Arenie, która wyglądała jakby kilka godzin wcześniej odbywały się na niej wyścigi konne. Marek Papszun do samego końca przeprowadzał zmiany w formacji ofensywnej chcąc wywieźć z Litwy chociaż jedną bramkę, ale nie udało się tego założenia zrealizować. Wicemistrzowie Litwy obronili się doświadczeniem, ale sam styl gry był bardzo toporny, ostry, i poczynania obydwu drużyn oglądało się bardzo ciężko.
FK Panevėžys 0-1 Vojvodina Novi Sad (Conference League)
Debiutujący w Europie piłkarze z Poniewieża zaprezentowali się bardzo przyzwoicie i postawili u siebie twarde warunki bardziej doświadczonym Serbom. Początek meczu był dość nudny, przez 24 minuty nie padł ani jeden strzał. Niedługo potem to Litwini mogli wyjść na prowadzenie, ale Vojvodinę po strzale z rzutu wolnego uratował słupek. Na dobrą sprawę do przerwy obydwa zespoły mogły zejść z bramką na koncie, bo Serbowie również mieli swoje okazje. Mecz był dość wyrównany, żadna z drużyn nie potrafiła przejąć inicjatywy i zdominować rywala. W rewanżu sprawa awansu cały czas jest otwarta. W Poniewieżu o jedną bramkę okazała się być lepsza Vojvodina, którą w 70. minucie zdobył kapitan gości Nemanja Čović, ale ta strata wciąż może zostać przez Litwinów odrobiona.
Żalgiris Wilno 0-2 Ferencváros (Liga Mistrzów)
Węgrzy byli ekipą lepszą i co do tego nie ma wątpliwości. Zdobyli 2 gole w pierwszej połowie, potem jeszcze pod koniec meczu nie wykorzystali rzutu karnego, ale nie powinno mieć to większego wpływu na przebieg rywalizacji w rewanżu. Widać było, że mistrzowie Litwy niezbyt dobrze radzą sobie z szybkimi piłkarzami Węgrów, ale generalnie dużych powodów do wstydu nie ma. Szanse na odwrócenie losów dwumeczu są bardzo małe, ale potem pozostaje jeszcze rywalizacja w eliminacjach do Ligi Europy.
Żalgiris Kowno 0-5 The New Saints (Conference League)
Kompromitująca porażka, brak jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla takiego wyniku, blamaż. Ciężko znaleźć jedno słowo, które opisałoby fakt zejścia do szatni przy wyniku 0-4. Żalgiris w zasadzie może zapomnieć o dalszym udziale w europejskich pucharach, a bardzo niepokojącym sygnałem był już kiepski mecz z gibraltarską Europą (0-0). Nie ma się tu co rozpisywać, to mecz o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć.
Riga FC 2-0 Shkendija
Mistrzowie Łotwy wykonali 50% celu i pokonali ekipę z Macedonii. Dzięki bardzo korzystnemu losowaniu w następnej rundzie zwycięzca tej pary zmierzy się z wygranym dwumeczu Folgore Falciano/Hibernians co daje jeszcze większe nadzieje na awans do fazy grupowej Conference League. Łotysze u siebie zagrali bardzo dobrze i są naprawdę blisko awansu, ale należy pamiętać że na rewanż udają się na bardzo trudny i gorący teren. Dwubramkowa zaliczka to oczywiście przewaga, ale nie należy jeszcze spoczywać na laurach. Przed Rigą FC duża szansa, którą należy umiejętnie wykorzystać.
RFS Ryga 3-0 Puskas Akademia
Nawet jeżeli ktoś spodziewał się zwycięstwa wicemistrzów Łotwy, to raczej mało kto aż tak wysokiego, mając na względzie fakt, że RFS w poprzedniej rundzie wyszarpał awans po dogrywce z KI Klaksvik. Wicemistrzowie Węgier po uporaniu się w poprzedniej rundzie z fińskim Interem Turku (2-0, 1-1) przystępowali do tego spotkania w roli lekkiego faworyta, ale absolutnie się z niej nie wywiązali. RFS wszystkie 3 bramki wbił jeszcze w pierwszej połowie i Łotysze w zasadzie są już jedną nogą w kolejnej rundzie. W rewanżu odrobienie przez Akademię starty 3 bramek wydaje się być mało prawdopodobne.
CSKA Sofia 0-0 FK Liepāja
Obydwie drużyny miały swoje sytuacje, ale ostatecznie żadna z nich nie przyniosła bramki. Po zakończeniu meczu wściekli fani z Bułgarii zgromadzili się pod stadionem aby dać wyraz głębokiego niezadowolenia z postawy swoich ulubieńców. Groźniejsze sytuacje kreowali gospodarze, ale również i Łotysze mieli swoje momenty, a ich liczba była większa niż można było spodziewać się przed spotkaniem. Remis wywieziony z trudnego terenu cieszy, ale w rewanżu to nadal CSKA będzie faworytem.
O, jā, pamatīgs „tusiņš” pie Sofijas CSKA ģērbtuvēm. Ļoti nikni viņi ir par savas komandas sniegumu pret Liepāju.
P.S. Jābūt uzmanīgiem ar ultru filmēšanu, var arī norauties, tāpēc tik īsi. https://t.co/v6l4fqwsrw pic.twitter.com/FfpsPZxiO9
— LV_futbols (@LV_futbols) July 22, 2021
fot. FK Sūduva








Jest o pucharach to nie może zabraknąć mojego wpisu 🙂 ! Suduva jak i Raków mnie rozczarowały bardzo słabe widowisko i narzekanie na stan murawy nie bez uzasadnienia Uefa powina pilnować takich rzeczy. Raków jednak jest faworytem i u siebie powinien pewnie pokonać Suduve przynajmniej tak pokazuje obraz pierwszego spotkania raczej gorzej Raków już nie zagra na dodatek atut własnego boiska no dobra Bielsko Biała, ale to jak u siebie. Nad resztą nie bede sie tak rozpisywał zaskoczył mnie negatywnie Zalgiris Kowno przegrac z Walijskim Tnsem aż 0-5 to wstyd. Po Poniewiezu tez nie nalezalo sie spodziewac cudów bo mieli… Czytaj więcej »