Do niepokojących scen doszło we wczorajszym meczu Pucharu Łotwy zakończonego wygraną Valmiery FC z Dinamem Rīga aż 5-0. W końcówce meczu nerwy puściły grającemu dla Valmiery Gruzinowi Luce Gadraniemu, który niczym Zinedine Zidane uderzył rywala głową w klatkę piersiową, a po zakończeniu meczu zaczaił się na niego w tunelu.
Gadrani tym samym niemal na pewno narobił sobie ogromnych kłopotów. Za uderzenie Andrejsa Kiriļinsa „z byka” sędzia ukarał go czerwoną kartką i wyrzucił z boiska. Gdyby jeszcze na tym się skończyło – pół biedy. Sęk w tym, że Gruzin czekał na swojego oponenta w korytarzu prowadzącym do szatni. Tam spotkał się z nim, uderzył go, a w konsekwencji doprowadził do złamania nosa rywala. Klub Gadraniego stanowczo potępił takie zachowanie, przeprosił Kiriļinsa, Dinamo, oraz całą łotewską społeczność piłkarską nazywając sytuację „niedopuszczalną”. Każdy kij ma jednak dwa końce, na co zwróciła uwagę Valmiera.
Gadrani rīcību nosodot, nosodam arī pretinieku komandas provokācijas, kuras labi dzirdamas šajā video. https://t.co/lpTPye6nZY pic.twitter.com/Reac5nMux9
— Valmiera FC (@valmierafc) August 23, 2021
Z powyższego materiału wideo wynika, że całą sytuację sprowokował Kiriļins. On jako pierwszy sfaulował rywala trafiając go w okolice twarzy. Następnie sprowokował jeszcze Gruzina krzycząc po gwizdku arbitra. Ciężko dokładnie ustalić jakie dokładnie słowa padły, ale jednym z możliwych wariantów jest „Ko bļeģ?”, i oznacza to mniej więcej „co k*rwa?”. Po tym wydarzeniu Gadrani uderzył rywala głową w klatkę, żółtą kartkę dostał także gracz Dinama. To co stało się w tunelu jest już jednak sprawą grubszego kalibru, która na pewno będzie miała poważne konsekwencje. To, że 24-latek odpocznie sobie w najbliższym czasie od futbolu jest niemalże pewne. Większą zagadką pozostaje postawa klubu, który na razie potępił zachowanie swojego zawodnika, ale niewykluczone że sięgnie po bardziej drastyczne środki jak nawet rozwiązanie umowy z winy piłkarza.
Innym gruzińskim piłkarzem, który również ma bardzo bogatą kartotekę na Łotwie jest Zurab Menteszaszwili. Najpierw w 2004 roku w Rydze w klubie nocnym Essential zranił 21-letniego mężczyznę nożem. Ostatecznie obydwie strony zawarły ugodę i piłkarz zapłacił poszkodowanemu 500 łatów zadośćuczynienia. 4 lata później jako piłkarz FK Ventspils podczas meczu z Metalurgsem Liepāja wielokrotnie faulował piłkarza rywali, Maksimsa Rafaļskisa. Po zakończeniu meczu złapał piłkarza Metalurgsa za włosy, chwycił za szyję i groził, że go dźgnie (!!!). Ówczesna wysokość kary oburzyła środowisko piłkarskie na Łotwie, Gruzin musiał zapłacić 200 łatów i nie został zdyskwalifikowany nawet na jeden mecz. W międzyczasie rok wcześniej w meczu Ligi Bałtyckiej za szyję złapał z kolei Aleksandrsa Cauņę, ówczesnego piłkarza Skonto Ryga. Dziś czasy jednak się zmieniły, i Gadraniemu na pewno jego wybryk na sucho nie ujdzie.
fot. Pa Pāris Kausiem







