Podpisując umowę z Sūduvą Mariampol Keisuke Honda wskazał 2 powody, dla których przyjął ofertę. Po pierwsze, sezon na Litwie trwa do końca roku, i dzięki dobrej grze tutaj może zapracować sobie na lepszy kontrakt w innym miejscu. Po drugie, Sūduva walczy o mistrzostwo Litwy, i Japończyk chce pomóc zrealizować ten cel. Czy na tym jednak kończą się motywy 35-latka?
Trzecim przypuszczalnym wariantem jest chęć zdobycia przez Hondę uprawnień trenerskich, o które mógłby zacząć starać się na Litwie. Moi rozmówcy – redaktor Kamil Gala oraz redaktor naczelny Adam Błoński ze strony azjagola.com uważają jednak, że prawdziwy powód leży zdecydowanie gdzie indziej, i nie chodzi o powrót do formy, która by Hondę do czegokolwiek zbliżyła, albo o ruch marketingowy dla klubu. Cała sprawa jest bardzo złożona i świetnie przemyślana.
Dwa zegarki
Kim właściwie Honda jest? Bardziej piłkarzem czy już biznesemenem? „Bardziej przedsiębiorca-influencer” – odpowiada mi Adam Błoński. Kamil Gala z kolei nazywa go „jednym z najbardziej zajętych ludzi na świecie” i wylicza jego wszystkie pozaboiskowe aktywności. „Poza graniem w piłkę Japończyk prowadzi m.in. wielką organizację SOLTILO (Honda Estilo), która ma udziały w klubach piłkarskich takich jak austriacki SV Horn, albo grający w amerykańskiej lidze USL Orange County. Firma zajmuje się otwieraniem i prowadzeniem akademii piłkarskich, czy szkółek sportowych w Japonii i na całym świecie. Poza tym Honda jest oficjalnym właścicielem klubu ONE Tokyo. Mówię oficjalnym, bo ich hasło brzmi „klub piłkarski będący własnością kibiców”. Poza tym organizuje eventy w USA w ramach Surf Cup Sports, jest selekcjonerem reprezentacji Kambodży, prowadzi firmy inwestycyjne takie jak KSK Angel Fund i Dreamers VC, której jest współwłaścicielem razem z Willem Smithem. Jest też właścicielem klubów piłkarskich w Kambodży, czy w Ugandzie”.
Adam Błoński nie ma wątpliwości, że motywacją Hondy jest przede wszystkim rozwój własnych działalności i fundacji, z których pierwsze z nich miały początek już w 2007 roku. Zdaniem mojego rozmówcy koniec „Hondy-piłkarza”, a początek „Hondy-przedsiębiorcy” nastąpił wraz z przyjściem do AC Milanu Vincenzo Montelli w sezonie 2016/17. Włoch zaczął stawiać na młodzież, a Japończyka odesłał na trybuny. Swoje kolejne kluby zaczął wybierać już stricte pod kątem interesów. 35-latek już od dzieciństwa był swego rodzaju oryginałem, zwłaszcza w kwestiach mody. Jednym z tego przykładów jest fakt, że Honda często pojawia się z zegarkami na obydwu nadgarstkach. Na konferencji prasowej w Wilnie póki co pojawił się jednak bez żadnych akcesoriów na rękach. Z kolei na wieczornych meczach reprezentacji Kambodży potrafił pojawić się… w okularach przeciwsłonecznych.
Chęci i ambicja
Temat sportowej przydatności Hondy na „Bałtyckim futbolu” poruszony został już wczoraj w tekście z udziałem Klemensa Przybyła. Również Gala i Błoński są zdania, że w optymalnej formie powinien sprawić dużo radości fanom Sūduvy, gdyż nadal jest klasowym piłkarzem. Do końca sezonu na Litwie nie zostało już jednak zbyt wiele spotkań, wicemistrzowie mają do rozegrania 10 gier w lidze i co najmniej jeszcze jeden mecz pucharowy. Będzie to bez wątpienia test dla ambicji Hondy, który zapowiadał, że przyjeżdża pomóc Sūduvie w walce o mistrzostwo. Kamil Gala przekonuje, że Honda gdziekolwiek jest, zawsze stara się dać z siebie 100%. Tu już kluczową kwestią pozostaje fakt czy biznesowe obowiązki Japończyka pozwolą mu na pełną realizację planów. Świat często obiegają obrazki jak po zakończonym meczu wsiada do odrzutowca i leci na drugi świata, żeby zająć się kolejną sprawą. Póki co 35-latek ma za sobą pierwszą sesję treningową w nowym zespole.

Dlaczego Litwa?
Patrząc pod względem czysto sportowym przejście do ligi litewskiej dla większości obserwatorów piłki nożnej jest bardzo nietypowym ruchem. Jak przekonuje Gala, patrząc już czysto przez pryzmat samego Hondy – taka decyzja nie dziwi. „Japończyk słynie już z przeprowadzek do bardzo nieoczywistych klubów w różnych krajach, a jego motywacja wykracza daleko poza aspekty sportowe” – dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się Adam Błoński: „Hondę nie interesują wielkie aglomeracje jak Los Angeles, Mediolan czy nawet np. Warszawa. On widzi szansę w rozwoju Soltilo w miejscach, gdzie nie ma w pobliżu wielkich klubów i dzieciaki nie mają tam dostępu do szkółek piłkarskich z prawdziwego zdarzenia. Tam idea Hondy świetnie się sprawdza i Japończyk objawia się jako zbawca dzieciaków bez nadziei na sportową karierę”. Mowa tutaj przecież o globalnej firmie z gatunku sports management, która uruchomiła dla 4 tysięcy członków już ponad 70 programów na całym świecie, obejmujących 64 lokacji, mających na celu pomóc młodzieży z biedniejszych regionów i rodzin w osiągnięciu marzenia, jakim jest profesjonalna piłka. Firma służy mu również do zarządzania swoimi swoimi inwestycjami, a są nimi już 4 kluby piłkarskie takie jak Amerykański Orange County S.C., Austriacki SV Horn, Kambodżański Soltilo Angkor oraz Bright Stars FC. z Ugandy.
Nowy kierunek Japończyka oczywiście będziemy rozpatrywać w zupełnie innych kategoriach niż Ugandę, Kambodżę, czy choćby Brazylię. Mimo to zdaniem Błońskiego Litwa Hondzie jawi się jako świetny poligon do swojej działalności. Z pewnością zyska know-how od topowych litewskich trenerów, ale i sam zacznie zapuszczać korzenie Soltilo w miejscu gdzie młodzież piłki widzi tylko na lekcjach wychowania fizycznego w szkole.
Adam Błoński zwraca uwagę na jeszcze jeden problem – „Na Litwie działa podchodzący prawie pod nielegalny biznes menadżerski japońskich agentów, którzy oszukują rodzimych studentów, Honda będzie mógł pomóc również swoim rodakom”. Na czym mają polegać oszustwa pośredników? „Wielu piłkarzy w Japonii z poziomu uniwersyteckiego trafia do menadżerów pracujących na Litwie, Łotwie czy Estonii i przenosi się tam za kwoty, które zbiera ich cała rodzina (często parę tysięcy euro), by później zostać oszukanym i grać na darmowym kontrakcie. Honda może chcieć pomóc wielu takim „straceńcom” i nie tylko wystraszyć z terenu zdradliwych menadżerów, ale i zaadoptować do swojej organizacji Japończyków, którzy poprzez Litwę nauczyli się poruszać po europejskich realiach” – dodaje Błoński.
Podsumowanie
Sumując wszystkie wiadomości w całość nie można jednoznacznie stwierdzić, że Litwa będzie nowym miejscem biznesu Hondy. Na pewno jednak dla Japończyka jest to świetna okazja do poznania nowego rynku, zdobycia kolejnego bagażu wiedzy i doświadczenia. Pozna trenowanie od praktycznej strony na Litwie, prowadzenie drużyny, szkolenia młodzieży. „U Hondy to są często warunki podpisania kontraktu – ja daję swoje usługi jako zawodnik, jednak to co wchłaniam poprzez codzienną współpracę z wami, mogę wykorzystać do programu Soltilo” – tłumaczy perspektywę 35-latka Adam Błoński.
W tej sytuacji obydwie strony są wygrane. Sūduva dzięki całej tej sytuacji zyskuje wizerunkowo i marketingowo – w mediach społecznościowych klub zanotował przyrost nowych fanów, a wysyłkę kosztujących 35 euro koszulek z możliwością personalizacji Sūduva uruchomiła już na cały świat. Przede wszystkim jednak zyskać może cały region i kraj, jeżeli Honda zdecyduje się na uruchomienie jednego ze swoich programów w ramach Soltilo. Kamil Gala podkreśla, że tym ruchem klub nie ryzykuje absolutnie niczego: „Nawet finansowo, bo sam Honda stwierdził na konferencji, że będzie zarabiał mniej niż nam się wydaje”.
Na sam koniec zapytałem jeszcze Kamila jak podchodzą do tego ruchu kibice w ojczyźnie Hondy. Zdaniem mojego rozmówcy sytuację można porównać do opinii o Adrianie Mierzejewskim w Polsce. „Jedni chwalą Hondę za to, że zwiedza świat i będzie miał okazje poznać kolejny kraj, albo za to, że wykorzystuje końcówkę swojej kariery do rozwijania działalności na nowe rynki, bo wie dokładnie czego chce i to realizuje. Ci bardziej zagorzali kibice piłkarscy są już w stosunku do zawodnika bardziej krytyczni. Zarzucają mu, że ucieka na Litwę, bo boi się, że nie poradzi już sobie w J.League, albo, że przechodzi do Sūduvy pełnić wyłącznie rolę maskotki klubu (w Japonii nazywa się takiego piłkarza „Pandą”). Przeważa jednak atmosfera wsparcia i zapowiedź kibicowania mu w nowej przygodzie, co jest bardzo typowe dla japońskich kibiców”.
Pierwsza okazja do debiutu już w piątek w A Lydze przeciwko Dainavie Alytus. Ciężko jednak ocenić na ile prawdopodobne jest to, że Japończyk pojawi się na boisku. Na konferencji prasowej sam podkreślał, że ma pewne braki i potrzebuje jeszcze trochę czasu. Jednym z najbardziej możliwych wariantów jest to, że 35-latka może zabraknąć w kadrze meczowej, a jeżeli już to pojawi się na murawie z ławki. Patrząc jednak na ambicje Hondy – niewykluczone, że zawalczy o wyjściowy skład najszybciej jak to jest tylko możliwe.
fot. Mantas Krasnickas








