Zespół Ethnikos Achna mógł napisać bardzo ciekawą historię – spaść na drugi poziom rozgrywek i zagrać w europejskich pucharach. W finale krajowego pucharu zabrakło jednak szczęścia.
Finałowe starcie przeciwko Omonii Nikozja zaczęło się dla drużyny Łotysza fantastycznie. Już w 5. minucie rywale otrzymali czerwoną kartkę, i przez lwią część potyczki grali w osłabieniu. Na tabeli wyników po upływie 90. minut wciąż jednak widniał rezultat 0-0. Ethnikos naturalnie stworzył sobie więcej sytuacji pod bramką przeciwników, ale nie udało się tego zamienić na gole. Zwycięzcę musiała wyłonić dogrywka lub rzuty karne.
Po 120 minutach żadna z drużyn nie zdołała przełamać strzeleckiej niemocy. Doszło więc do rzutów karnych, a te wykonywali lepiej piłkarze Omonii, choć i oni nie wystrzegli się pomyłek. Tak czy owak wygrali serię jedenastek 5-4. Jeśli chodzi o Igorsa Tarasovsa to ten wykorzystał swoją jedenastkę, rozegrał także całe spotkanie od pierwszej minuty.
Fot. Ethnikos Achna







