Wciąż odwleka się w czasie wyjaśnienie przez Rigę FC kwestii obrony tytułu mistrza Łotwy. Stołeczny zespół mógł to uczynić już wcześniej, ale zaczął gubić punkty, a główny rywal RFS Ryga nie przegrał od ośmiu spotkań. Kolejna okazja już dziś, od 14:00 polskiego czasu.
Tylko zwycięstwo
Aktualnie drugi w tabeli RFS rozegrał 30 spotkań i ma na koncie 55 punktów. Riga FC ma 5 oczek więcej i 28 meczów za sobą. Oznacza to, że Kamil Biliński i spółka są o krok od udanej obrony tytułu. Wprawdzie dziś gwarancję tego da jedynie wygrana z Jelgavą, jednak w następnej kolejce Riga i RFS zagrają ze sobą bezpośrednio. Wówczas wtedy już każdy inny wynik niż triumf RFS-u wyjaśni sprawę.
Popsuć szyki faworytom
Jelgava nie zamierza jednak odpuścić Ridze. W mediach społecznościowych zespół Olega Kubareva sam określa się mianem „Party breakers”, co dowodzi tego, że zamierza odwlec w czasie ewentualne świętowanie Rigi. Szanse na to są niemałe, bo Białorusin Kubarev to były trener mistrza Łotwy, więc doskonale zna drużynę, którą prowadził jeszcze w tym roku. W poprzedniej kolejce „Łosie” dość niespodziewanie rozbiły Spartaks Jūrmalę aż 5-2. Jelgava może też napsuć krwi RFS-owi, z którym zmierzy się już w sobotę w finale Pucharu Łotwy.
Co musi się stać aby to RFS zdobył tytuł?
Cud. Przed RFS-em jest jeszcze wspomniany wyżej mecz pucharowy, i dwa bardzo trudne starcia w lidze – z Rigą FC i trzecim FK Ventspils. RFS zagwarantował sobie już wprawdzie co najmniej tytuł wicemistrza, ale jeśli chce wygrać ligę to musi pokonać obydwu rywali, i liczyć że Riga FC zdobędzie maksymalnie 1 punkt w 4 meczach. Piłka nożna widziała w swojej historii już wiele nieprawdopodobnych rozstrzygnięć, lecz w tym wypadku musiałby zdarzyć się nieprawdopodobny kataklizm w szeregach Rigi, jak np. plaga zatruć i kontuzji, aby zaprzepaścić tytuł. Faktem jednak jest, że na podopiecznych Mihailsa Koņevsa czekają niewygodni rywale: prócz wspomnianych Jelgavy i RFS-u są to FK Liepāja i Spartaks Jūrmala.
Polak odsunięty w cień
Ewidentnie nie iskrzy pomiędzy trenerem Koņevsem a Kamilem Bilińskim, który ostatni raz na boisku pojawił się 18. sierpnia w wygranym 1-0 meczu z Liepāją. Od tamtego czasu 3 kolejki przesiedział na ławce rezerwowych, a w 3 był poza kadrą. Dziś Polaka również zabraknie w wyjściowej jedenastce. Nie pomogły dobre występy w europejskich pucharach, nie pomogło to, że jeszcze latem Biliński był najlepszym strzelcem zespołu w lidze, Pucharze Łotwy, i w Europie. Jak wcześniej już wspominałem, na 99% jest to ostatni sezon Kamila w Rydze.







