Gediminas Kruša: „Fish&chips w moim stanie robi się z mięsa rekinów”

Niewielu litewskich zawodników zapuszczało się aż do Australii, aby grać tam w piłkę, dokładniej dwóch. Darvydasa Šernasa w Perth Glory pokonały upały, i nie był w stanie przystosować się do nowego otoczenia. Sztuka ta doskonale udała się za to innemu byłemu piłkarzowi Wigier Suwałki, Gediminasowi Kruša. 31-latek na Antypodach osiadł na stałe i założył tam rodzinę. Kulisy swojej kariery i życia w Australii zdradził w wywiadzie dla Bałtyckiego futbolu! Obecnie Gediminas jest piłkarzem Launceston CFC, który występuje w rozgrywkach NPL, w stanie Tasmania.

Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): W jednym z wywiadów mówiłeś, że wyjechałeś z Litwy bo nie chciałeś już grać przeciwko tym samym drużynom, piłkarzom, szukałeś nowych wyzwań. Czy znalazłeś je w Australii?

Gediminas Kruša (Launceston City FC): Bez wątpienia w Australii zdobyłem nowe doświadczenia, wejście w nietypowe środowisko, sprawdzenie się i poznanie nowej kultury, ludzi, stylu piłkarskiego było interesujące. Jeśli chodzi o różnorodność drużyn, w mojej lidze na Tasmanii przez 3 sezony z rzędu grało te same 8 drużyn, ale Australia jest duża. W zeszłym roku, gdy grałem w innym stanie (Queensland), miałem okazję zobaczyć zarówno nowe drużyny, jak i inną Australię (tropiki), a poziom piłkarski był wyższy niż w Tasmanii.

Czym różni się piłka nożna w niższych ligach australijskich od litewskiej A-Lygi?

Australia ma swoją A-League (11 drużyn z Australii i 1 drużyna z Nowej Zelandii), która jest lepsza od litewskiej A Lygi we wszystkich kategoriach, a także ma NPL, która jest rozgrywana w poszczególnych stanach, a ponieważ Australia jest bardzo duża, drużyny grają tylko w swoich stanach. NPL w moim stanie to bardzo fizyczny futbol, duża intensywność, wysoki pressing, mało finezji taktycznej i piłkarskiego myślenia. Są drużyny, które reprezentują najniższy poziom litewskiej A Lygi, ale są też takie, które znalazłyby się w środku/dolnej połowie I Lygi (drugi poziom rozgrywek – aut.).

Jak przystosowałeś się do nowego środowiska? Inna pogoda, inna strefa czasowa. Pamiętam, że Darvydas Šernas grał w Perth Glory i nie mógł się przyzwyczaić do tak wysokich temperatur, jakie tam panowały.

Z początku w pierwszym roku było to bardzo trudne, ponieważ nawet angielski w Australii bardzo różni się od wariantu amerykańskiego czy z innych krajów anglojęzycznych. Musiałam więc nauczyć się zarówno akcentu, jak i slangu. W Tasmanii klimat jest dość podobny do litewskiego, więc nie był to dla mnie duży szok, ale kiedy grałem w Queensland, po raz pierwszy w życiu musiałem zmierzyć się z taką wilgotnością i temperaturzą. Nawet grając o 20 przy włączonych światłach było za gorąco, i trzeba było kilku tygodni, aby się do tego przyzwyczaić.

Ile pająków spotkałeś już w toalecie? (śmiech)

Australia jest znana z tego, że tętni życiem, więc dużo się tu dzieje. Pająki to codzienność, jest ich mnóstwo na zewnątrz na tarasie, i od czasu do czasu wewnątrz domu. Ludzie często spryskują swoje domy specjalnymi urządzeniami (są też firmy prywatne zajmujące się tym), aby mieć pewność, że pająków w domu już nie będzie. Bardziej boję się rekinów, płaszczek, meduz i innych morskich stworzeń, ponieważ lubię pływać w morzu, a ono jest ich pełne. W moim stanie danie fish&chips zawsze przygotowuje się z rekinów, ponieważ jest ich tu od groma. W sklepach można też znaleźć mięso kangura, a mięso rekina jest dostępne wszędzie.

Jak wygląda Twoje codzienne życie? Czy piłka nożna jest Twoją jedyną pracą? Czy grając na Twoim poziomie można utrzymać rodzinę?

Utrzymanie rodziny grając w NPL jest prawie niemożliwe, ponieważ w Australii nie jest ona uznawana za ligę zawodową. Są wprawdzie kluby, które płacą więcej niż dostają zawodnicy grający w litewskiej A Lydze, ale poziom i standard życia w Australii jest wysoki, więc te pieniądze nie wystarczą na utrzymanie rodziny, tylko po to by grać. Ja nie wykonywałem w Australii żadnej innej pracy niezwiązanej z piłką nożną. Od dwóch lat prowadzę własną, indywidualną działalność trenerską w Tassieroos, gdzie prywatnie szkolę dzieci. Kiedy zaczynałem, trenowałem je w każdy dzień roboczy. Od tego roku jestem też młodzieżowym dyrektorem technicznym w klubie, w którym gram, więc trenuję 3 dni w klubie, a pozostałe 2 w Tassieroos, a ostatnio zacząłem szkolić też w prywatnym college’u. Wszystkie poranki spędzam więc z rodziną, wychowując dziecko i chodząc na siłownię, a gdy dzieci kończą szkołę (około 15), wtedy trenuję je. W klubie prowadzę 2 sesje treningowe pod rząd dla drużyn U14 i U16, a następnie trenuję siebie i przeprowadzam trening fizyczny dla mojej drużyny w Tassieroos.

fot. Solstice Photography

Czy często dzwonią do Ciebie lub piszą dziennikarze z Litwy? Jesteś chyba jedynym Litwinem, który gra w piłkę nożną tak daleko od domu.

W ciągu 4 lat mojego pobytu w Australii to już chyba piąty raz, kiedy piszą do mnie litewscy dziennikarze. (Oczywiście ja nie jestem z Litwy 🙂 – aut.)

Co najbardziej zaskoczyło Cię w Australii?

W Australii wszystko jest inne niż na Litwie: mentalność ludzi, sposób, w jaki się witają i rozmawiają, czasami zaskakujące ceny – często bywa tak, że myślisz sobie, jak to możliwe, że w Australii coś jest tańsze niż na Litwie, ale też nierzadko zdarza się, że coś jest kilka razy droższe niż na Litwie. Bardzo trudno jest przyzwyczaić się do prowadzenia samochodu. Tutaj, na Tasmanii, w porównaniu z Europą, Ameryką czy Azją, wygląda to jak w filmie fabularnym . W naszym kraju mieszka wiele seniorów, dlatego często można spotkać osoby w wieku 80 lat i starsze prowadzące pojazdy. Nikt się nie spieszy, więc codziennie ludzie jeżdżą tak jak w Wilnie zimą, kiedy spadnie dużo śniegu.

Grałeś w różnych klubach australijskich. Jak ludzie odbierają tam piłkę nożną?

Po pierwsze, piłka nożna w Australii jest stosunkowo nowym sportem i nie należy do najpopularniejszych. W wielu stanach futbol powoli staje się najpopularniejszą dyscypliną, wypierając krykiet, futbol amerykański i rugby.W Australii społeczność jest bardzo ważna, dlatego wielu rodziców i członków rodzin angażuje się w działalność klubów i pomaga im jako wolontariusze. Wiele dziewcząt/kobiet gra w piłkę nożną, dla wielu futbol zaś jest wciąż nowym, nieodkrytym sportem, ale generalnie ludzie kochają go, oglądają i wspierają.

Czego najbardziej brakuje Ci z Litwy?

Najbardziej brakuje mi mojej rodziny, przyjaciół i ciemnego chleba!

Dlaczego w 2019 roku wróciłeś na Litwę? Wówczas zostałeś piłkarzem Bangi Gorżdy.

Na Litwę wróciłem ponieważ moja australijska wiza wygasła, a chciałem rozpocząć kursy do uzyskania licencji trenerskiej UEFA B. Grałem więc przez cały sezon w Bandze, dotarliśmy wtedy do finału Pucharu Litwy, gdzie przegraliśmy z Sūduvą. Pod koniec 2019 wróciłem do Australii, a w 2020 zaczął się już covid.

fot. FK Banga

Jestem Polakiem, więc muszę zapytać o Wigry Suwałki. Jak wspominasz ten etap swojej kariery?

Mimo że to było 11 lat temu, to wciąż pamiętam Suwałki jako miasto i Wigry jako klub. Pamiętam, że w tym czasie klub remontował stadion, więc całą drugą połowę sezonu graliśmy na wyjazdach. Były też bardzo długie podróże, jak do Krakowa czy Lublina, więc w mojej karierze było to miejsce najdłuższych wyjazdów na mecze, bo jeździliśmy autobusem jeszcze wieczorem poprzedniego dnia. Ogólnie pamiętam, że piłka nożna była bardzo fajna, kibice bardzo wspierali i wymagali, zarówno od zawodników, jak i trenerów. Suwałki zaś to małe, zwarte miasto, moje wspomnienia są dobre.

Kiedyś w Wigrach grało wielu Litwinów, ale teraz od kilku lat nie ma już ani jednego. Dlaczego?

Trudno powiedzieć dlaczego, ponieważ Suwałki leżą tuż przy granicy z Litwą. Naprawdę ciężko stwierdzić, bo z tego co wiem trener Donatas Vencevičius nadal pracuje w klubie, ale odpowiedzi dlaczego nie ma Litwinów – nie mam.

Znalazłem bardzo ciekawy fakt z Twojej kariery – grałeś w 4 drużynach Kłajpedy, żadna z nich już nie istnieje (śmiech). Jak myślisz, dlaczego w tym mieście jest problem ze stabilną działalnością klubów piłkarskich? Szczególnie Atlantas – to klub z historią.

Myślę, że problem leży nie tyle w Kłajpedzie, co w całej Litwie. Prawie wszystkie kluby, w których grałem w A Lydze, zbankrutowały. Zespoły takie jak FK Vėtra, FC Vilnius, Atlantas, które brały udział w rozgrywkach Pucharu Europy, stale walczyły o czołowe miejsca w A Lydze. Jeśli chodzi o Kłajpedę, mam wiele gorzkich wspomnień, ponieważ duża część właścicieli klubów zajmowała się piłką nożną nie dla wyników sportowych, lecz dla innych rzeczy, szukając możliwości finansowych, by się wzbogacić. Moim zdaniem sytuacja byłaby lepsza, gdyby w mieście znalazł się klub z wizją na co najmniej 5 lat do przodu.

W Twoim piłkarskim CV jest także Šilutė. Czy jest to najgorszy stadion, na jakim grałeś?

Nie wiem, jak wygląda obecnie sytuacja w Šilutė, ale ten stadion można by zaliczyć do najgorszych. Sama murawa nie była bardzo zła, ale infrastruktura, szatnie, trybuny były żałosnej jakości.

fot. silutesnaujienos.lt

Rozegrałeś 15 meczów w reprezentacji Litwy U19. Dlaczego nie było więcej meczów, na przykład w drużynie U21?

Nie lubię szukać wymówek, ale kiedy miałem 19 lat i zacząłem regularnie grać w A Lydze, doznałem bardzo poważnej kontuzji, z którą grałem przez 2 sezony, m.in. w Wigrach i Sillamae Kalev w Estonii. Przeszedłem wiele badań w trzech krajach, grałem i trenowałem przez dwa lata stosując środki przeciwbólowe, aż w końcu przeszedłem operację przepukliny pachwinowej w klinice w Kownie. Sama operacja nie była trudna, a rekonwalescencja nie trwała długo, ale moim zdaniem te dwa lata, które grałem z kontuzją, miały duży wpływ na moją przyszłą karierę. Wielu zawodników na podobnym poziomie w mojej grupie wiekowej osiągnęło później znacznie więcej.

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Dalej w Australii?

Miesiąc temu otrzymałem zgodę na pobyt stały, który w Australii jest ostatnim krokiem przed uzyskaniem obywatelstwa. Ponieważ założyłem rodzinę, moja druga połowa jest Australijką, wychowujemy razem córeczkę, nie mam wątpliwości, że przynajmniej najbliższe 5-10 lat spędzę w Australii. Tęsknię za Litwą i Europą. Planujemy wrócić tam pod koniec roku, jeśli nie będzie napięć związanych z wojną. Plany na przyszłość to grać i cieszyć się piłką nożną tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie, otrzymać licencję trenerską UEFA A i zacząć trenować drużynę seniorską.

fot. Devonport City Strikers

Czy śledzisz to, co dzieje się w litewskiej piłce nożnej?

Kiedy miałem więcej wolnego czasu, oglądałem transmisje meczów A Lygi i I Lygi, w których grali moi koledzy. Obecnie od czasu do czasu oglądam skróty A Lygi na Youtube i w miarę możliwości śledzę poczynania reprezentacji narodowych Litwy. Z niecierpliwością czekam na ukończenie budowy stadionu w Kownie, a co za tym idzie, koniec z rozgrywaniem meczów A Lygi na stadionie akademii LFF. Mam też nadzieję, że pewnego dnia Wilno będzie miało stadion z prawdziwego zdarzenia, a drużyna narodowa nie będzie już musiała grać na sztucznej trawie i robić sobie wstydu na oczach całej Europy.

fot. archiwum osobiste

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie