Aleksey Molodoy, przywódca kibiców FK Ventspils ogłosił swoją decyzję na Twitterze w języku rosyjskim. Swoją decyzję fani motywują stwierdzeniem, że „ciężko jest wspierać zespół, który regularnie uczestniczy w podejrzanych meczach. Ciężko zdzierać gardło na trybunach dla tych, którzy na boisku grają w swoje gierki„. Wygląda na to, że mamy dość rzadką sytuacje gdy fani podejrzewają swój zespół o sprzedawanie spotkań i nie godzą się na to.
W swoim oświadczeniu Molodoy pisze dalej, że ciężko jest przetrwać z ludźmi którzy zniesławiają dobre imię klubu, a historię i tradycje Ventspilsu mają w głębokim poważaniu. Przywódca „Ventspils Ultras” wyraził również nadzieję, że prędzej czy później do miasta powróci uczciwy i czysty futbol.
Сложно всем сердцем, переживать за людей, которые своими действиями, порочат славное имя нашего клуба. Сложно вести диалог с теми, кому наплевать на историю и традиции ФК Вентспилс.
Надеемся, что рано или поздно, честный и чистый футбол, вернётся в наш город.
— Молодой твиттер (@aleksey_molodoy) 10 marca 2019
Postacią, która może wzbudzać dyskusje jest prezes zarządu Ventspilsu, Rosjanin Adlan Shishkhanov, z pochodzenia Ingusz (Ingusze są blisko spokrewnieni etnicznie i językowo z Czeczenami), w przeszłości pełnił funkcję prezydenta klubu w mołdawskiej Dacii Kiszyniów. Klub rozwiązano w 2017 roku gdy przewodził mu właśnie Shishkhanov. Od lutego 2018 obecny jest w Ventspilsie. Klub był zamieszany w różne skandale, a sam Rosjanin był podejrzewany i oskarżony w związku z próbą przejęcia wpływów w mołdawskim futbolu.
Nieczystą grę Ventspilsu podejrzewano już rok temu, gdy zespół przygotowywał się do sezonu 2018 w Hiszpanii. Wtedy jednak federacja nie otrzymała żadnych sygnałów od UEFA w sprawie nieprawidłowości. Teraz kontrowersje pojawiły się w przegranym 0-1 sparingowym meczu z norweskim Jerv. Norweskie media donosiły, że UEFA wszczęła śledztwo w sprawie prawidłowości wspomnianego spotkania, a podejrzanym zespołem był Ventspils. Jak się jednak okazało łotewska federacja nie otrzymała żadnych informacji od UEFA, że ta mogłaby rozpocząć dochodzenie. Ventspils kategorycznie temu zaprzeczył i nawet kontaktował się z europejską federacją aby wyjaśnić całą sprawę.
Innym punktem zapalnym jest znajomość Shishkhanov z niesławnym na Łotwie Olegiem Gavrilovem. Krążą plotki że prezes Ventspilsu to dobry przyjaciel Gavrilova, człowieka którego LFF wykluczyła dożywotnio ze struktur łotewskiego futbolu za korupcję z czasów Daugavy Daugavpils. Gavrilov przebywał nawet w związku z tym w więzieniu ale wyszedł za kaucją. Tak czy owak postępowanie trwa dalej. Widoku Gavrilova i Shishkhanova razem nie zaprzeczył sam prezydent łotewskiej federacji, Kaspars Gorkšs.
Na inaugurację sezonu Ventspils pokonał Spartaksa Jurmałę 2-1. Gol dla Spartaksa padł po fatalnym błędzie golkipera żółto-niebieskich, Ivansa Baturinsa. Wspomnianą sytuację możecie obejrzeć na filmiku poniżej. O tym, czy ten błąd był zwykłą wpadką czy może rzucać cień podejrzenia pozostawiam już do indywidualnej oceny każdego z czytelników. (początek akcji od ok. 4:50)
Klub zdecydowanie zaprzeczył jakoby miał coś wspólnego ze sprzedawaniem meczów, a całe oświadczenie kibiców skwitował stwierdzeniem „psy szczekają, a karawana jedzie dalej”.
fot. Ventspils Ultras na meczu przeciwko Ridze FC 01.11.2018, autor: Romāns Kokšarovs, Sporta Avīze







