Jaroslav Harušťák: „Nie uciekam z BFC Daugavpils!”

Łotwa nie jest dość oczywistym wyborem dla czeskich piłkarzy, a w szczególności na pierwszy w karierze wyjazd za granicę. Jaroslav Harušťák grający dla BFC Daugavpils jest jednak przykładem na to, że z Virslīgi też można się wybić, i wcale nie trzeba grać w najlepszych drużynach. W wywiadzie z „Bałtyckim futbolem” opowiedział o swojej dobrej dyspozycji za sprawą której zwrócił na siebie uwagę lepszych klubów, oraz o wrażeniach z gry na Łotwie.

Rafał Kobza („Bałtycki futbol): Łotwa nie jest typowym kierunkiem dla zawodników z Czech. Jak znalazłeś się w BFC Daugavpils?

Jaroslav Harušťák (BFC Daugavpils): To był przypadek… W moim poprzednim klubie w Czechach (Chrudim, Jaroslav jest stamtąd wypożyczony – aut.) byłem totalnie niedopasowany do trenera. Przed sezonem bardzo chciał mnie w swoim zespole, a po 5 meczach byłem zawodnikiem, który nie pasował do jego prostego stylu gry, grając w niskim bloku, długimi piłkami bez żadnego ryzyka… Ale wciąż chciałem mu udowodnić, że zasługuję na grę, więc zostałem do zimowego okienka transferowego, pracowałem nad sobą i walczyłem w okresie przygotowawczym o swoje miejsce. Na tydzień przed zamknięciem okienka transferowego w Czechach powiedział mi jednak, że nie będę grał w jego zespole bez względu na wszystko. Tydzień to za mało czasu, żeby zacząć szukać klubu w Czechach, więc okazja pojawiła się znikąd, moi agenci skontaktowali się z BFC z powodu transferu innego zawodnika do Czech, Łotysze powiedzieli, że szukają lewego obrońcy. Pojechałem więc do Daugavpils na testy i po 5 dniach zaproponowali mi kontrakt.

W sumie możesz być wdzięczny temu trenerowi. Gdyby nie słowa, które wypowiedział, prawdopodobnie nie miałbyś takiej okazji do wypromowania się.

Tak, z jednej strony to prawda, ale też nie było łatwo poradzić sobie z taką sytuacją. Wierzę jednak, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, więc była to dla mnie kolejna lekcja.

To twój pierwszy zagraniczny klub w karierze. Czy miałeś jakieś obawy lub oczekiwania związane z tym ruchem?

Przyjechałem tu tylko w jednym celu, aby udowodnić coś i pokazać się światu. Podczas pierwszego spotkania z moimi agentami 1,5 roku temu powiedziałem im, że pojadę nawet i koniec świata, aby spełnić swoje marzenia. Więc kiedy ta okazja pojawiła się znikąd, był to dla mnie znak, aby ją wykorzystać. Nie miałem czasu na żadne obawy, może tylko jedną – że będę daleko od mojej rodziny, ale dzięki ich wsparciu nawet to uczucie szybko zniknęło.

fot. Banik Ostrava

Jakie widzisz różnice między czeską a łotewską piłką nożną?

Główną różnicą jest intensywność gry. W Czechach jest ona bardzo wysoka. W Virslīdze intensywność jest niższa, ale to daje więcej miejsca technicznym zawodnikom na pokazanie się, tutaj zobaczysz więcej zawodników dryblujących niż w Czechach. W Czechach drużyny są lepsze w taktyce i obronie.

A jakbyś porównał infrastrukturę?

Z tego co widziałem, powiedziałbym, że odpowiada to poziomowi drużyn w lidze. Riga, RFS, Valmiera mogą się równać z drużynami w czeskiej ekstraklasie. Reszta klubów, powiedziałbym, że infrastrukturalnie podobna jest jak zespoły w czeskiej drugiej lidze.

Twój rodak Jakub Dovalil jest trenerem reprezentacji Łotwy U19 od wielu lat. Czy miałeś okazję z nim porozmawiać przed wypożyczeniem do BFC Daugavpils?

Nie wiedziałem o tym przed przyjazdem tutaj, więc nie rozmawialiśmy ze sobą. Jak już mówiłem, moja przeprowadzka nastąpiła tak szybko, że nie miałem nawet czasu, by poprosić kogoś o radę.

Od razu wywalczyłeś sobie miejsce w wyjściowym składzie BFC. Czy można powiedzieć, że szybko zaadaptowałeś się w nowym miejscu?

Tak, myślę, że tak. Ale pierwszy tydzień nie był dla mnie łatwy. Temperatura wynosiła -20 stopni, sztuczne boisko było zamarznięte, ja też byłem przemarznięty, nie czułem nóg. Zatem wcale nie czułem się dobrze. Ale po pierwszym tygodniu zaczęło się zmieniać na lepsze. Duża w tym zasługa mojej drużyny, jesteśmy bardzo młodym zespołem i dobrze mnie przyjęli. Czuję się tu świetnie, koledzy ułatwiają mi pobyt w innym kraju, więc chcę im za to podziękować.

Czytałem wiele dobrych opinii na twój temat na Łotwie. Teraz mówi się, że RFS i litewski Žalgiris Wilno są tobą zainteresowane. Jak skomentowałbyś zainteresowanie jednych z największych klubów w krajach bałtyckich?

Właśnie dlatego tutaj przyszedłem, aby pokazać się światu. Osobiście uważam, że nie zaprezentowałem jeszcze wszystkiego, co w sobie mam, ale jak na razie cieszę się, że jestem coraz bliżej celu, który sobie wyznaczyłem. Oczywiście miło jest słyszeć, że moja gra przyciąga uwagę. Nie mogę mówić konkretnie o nazwach, ale jak na razie od moich agentów wiem, że wiele klubów z różnych krajów obserwuje mnie i pyta o mnie, więc zobaczymy, co wydarzy się teraz w tym okienku transferowym lub zimą. Ale nigdzie nie uciekam z BFC! Dali mi tutaj pierwszą szansę, traktują mnie wspaniale, czuję się tu bardzo dobrze i będę im za to dozgonnie wdzięczny.

fot. Margarita Vigule

Twoje występy na Łotwie nie uszły uwadze również czeskich mediów. Czy otrzymałeś dużo telefonów od dziennikarzy z Twojej ojczyzny?

Tak, to prawda, ale nie powiedziałbym, że było wiele telefonów. Udzieliłem kilku wywiadów dla czeskich mediów, głównie na temat moich przenosin na Łotwę i moich występów. To niezwykły kierunek dla zawodnika z mojego kraju, więc ludzie są zainteresowani tym, jak to działa, aby się tu dostać, żyć tutaj i grać.

Jak zatem oceniasz Daugavpils jako miejsce do życia?

Myślę, że jako młody piłkarz nie potrzebujesz wiele więcej niż to, co jest tutaj. Mają tu kilka zadbanych parków, piękne jezioro, ładną główną ulicę. Pochodzę z większego miasta w Czechach (Ostrawa – aut.), więc mógłbym sobie wyobrazić coś więcej tutaj, ale przynajmniej nie masz zbyt wielu rozpraszaczy, możesz po prostu skupić się na piłce nożnej. Lubię to miasto, nawet moi rodzice, kiedy tu przyjechali, polubili je, jego naturę i czystość.

Jak twoja rodzina zareagowała na fakt, że będziesz grał na Łotwie?

Mój brat i ojciec byli szczęśliwi, powiedzieli, że to dobry krok dla mnie. Moja mama oczywiście chciała, żeby jej dzieci były bliżej niej, ale po pewnym czasie zaczęła dostrzegać też pozytywy. Mój wujek powiedział, że przeprowadzka do innego kraju jest pozytywna dla mnie też jako człowieka. To, że dorosnę i zobaczę świat z innej perspektywy, to prawda. Czuję, że nauczyłem się wielu nowych rzeczy i to bardzo pomoże mi w przyszłości.

Jakie masz zainteresowania poza piłką nożną? Co lubisz robić?

Myślę, że jestem nudny. Po prostu kocham piłkę nożną, nie wykonuję zbyt wiele ponad to. Jeśli robię coś innego niż piłka nożna, to i tak są to rzeczy z nią związane. Chodzę na siłownię, saunę, pływalnię. Lubię rozmawiać z rodziną i spotykać się z przyjaciółmi. Lubię też podróżować, ale w sezonie nie ma na to zbyt wiele czasu, więc po jego zakończeniu na pewno gdzieś pojadę.

Powiedz mi, czy zaskoczyłeś samego siebie swoimi dobrymi występami na Łotwie?

Nie do końca. Wiem na co mnie stać, więc cieszę się, że udało mi się to pokazać na boisku. Mam świadomość tego jak ciężko pracuję nad sobą i ile wkładam w to, co robię. Uwielbiam się starać i jestem głodny sukcesu. Jeśli połączysz te rzeczy, zyskasz pewność siebie, więc wierzę, że jeśli dasz z siebie 100%, to się to zwróci. Myślę, że własnie teraz zaczyna się to dziać.

fot. Margarita Vigule

5 3 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie