Niby człowiek wiedział, a jednak trochę się łudził

Jeden litewski i dwa łotewskie kluby rozegrały dziś swoje mecze odpowiednio w eliminacjach do Ligi Europy oraz Ligi Konferencji. Niespodzianek nie było, Bałtowie z kompletem 3 porażek specjalnych powodów do optymizmu przed rewanżem nie mają.

Żalgiris Wilno 1-3 BK Häcken

Biorąc pod uwagę, że Szwedzi odpadli z Ligi Mistrzów przeciwko mistrzowi Wysp Owczych, zespół Häcken nie był wyraźnym faworytem tej potyczki. Żalgiris nie zdołał jednak wykorzystać swojego największego atutu, na którym wykładały się już dużo większe marki, czyli atutu własnego boiska. A sytuacji nie brakowało, szczególnie w pierwszej połowie, która zakończyła się wynikiem 1-0 dla gości. W drugiej odsłonie piłkarze z Wilna nie gościli już tak często pod bramką rywala, więc gola Nassima Hnida po precyzyjnym strzale w dolny róg trzeba rozpatrywać w kategorii największego pozytywu ze strony Żalgirisu. Największym mankamentem zaś, niemalże tradycyjnie pozostają niewykorzystane sytuacje. Gdyby udało się strzelić jednego gola więcej, to rewanż w Szwecji byłby niezwykle interesujący. Przy dwubramkowej różnicy Żalgirisowi będzie niebywale ciężko doprowadzić choćby do dogrywki.

Kibice zaś zwracają uwagę na inną rzecz – w wyjściowej jedenastce mistrza Litwy wybiegło aż 9 obcokrajowców, którzy nie dają oczekiwanych przez nich rezultatów. Po raz kolejny wybrzmiało pytanie czy nie lepiej obsadzić kilka z tych miejsc młodymi Litwinami, ale na to musiałby odpowiedzieć już główny architekt podstawowego składu, trener Władimir Czeburin.

Valmiera FC 1-2 Partizani Tirana

Valmiera mimo osłabień w postaci transferów Ivana Żelizko i Camilo Meny do Gdańska zdołała udowodnić, że bez swoich liderów także potrafią dobrze grać w piłkę, a przynajmniej przez 45 minut. Pierwsza połowa meczu w Rydze (stadion w Valmierze nie spełniał wymogów UEFA od III rundy eliminacji wzwyż) przyniosła nadspodziewanie dobrą postawę piłkarzy Jurģisa Kalnsa. Zwieńczeniem tejże był przepiękny gol z dystansu Gustavo Silvy, który zagwarantował Valmierze prowadzenie do przerwy.

Druga połowa była już rozczarowaniem. Valmiera straciła dwa gole w wyniku swoich błędów, z czego decydująca bramka padła w 80. minucie. Rewanż w Tiranie będzie zatem niezwykle trudny pod kątem odwrócenia losów dwumeczu.

Twente 2-0 Riga FC

Na koniec Riga, która z całego grona miała zdecydowanie najtrudniejszego przeciwnika. Holendrzy zrobili to co mieli zrobić – wygrać u siebie, nie pozwolić na zbyt wiele rywalowi. Jednym zdaniem: wywiązać się z roli faworyta. Przy okazałym wsparciu swoich kibiców Twente zrobiło swoje, a prowadzenie objęło już w 11. minucie. W rewanżu na stadionie Skonto wicemistrzowie Łotwy musieliby wspiąć się na absolutne wyżyny swoich możliwości, ale w tym wypadku różnica klas jest chyba po prostu zbyt duża.

fot. Riga FC 

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie