Gustas Jarusevičius w wieku zaledwie 20 lat jest przykładem, że bycie zawodnikiem najlepszej drużyny w kraju nie musi oznaczać spełnienia marzeń. Wręcz przeciwnie – może do reszty obrzydzić piłkę nożną oraz sprowadzić cię do roli zapchajdziury, jednocześnie nie pozwalając odejść. To jest niestety ta ciemna, niemedialna strona Żalgirisu Wilno. I jeżeli są dwie strony medalu, to polityka wobec młodych litewskich zawodników wyraźnie stoi w opozycji do wielkiej radości z okazji ubiegłorocznego awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji, bo tu cieszyć się nie ma z czego.
Kontekst
Niniejszy tekst powstał dzięki temu, że na litewskim serwisie sportas.lt ukazał się wczoraj tekst pt. „Gustas Jarusevičius nie jest już potrzebny Żalgirisowi, czyli jak znikają talenty” autorstwa Aurimasa Budraitisa. Ten artykuł będzie przytaczany tutaj niejednokrotnie, zwłaszcza że udało mi się skontaktować z jego autorem i zadać kilka pytań. Wniosek z lektury i krótkiej konwersacji jest przykry – Żalgiris Wilno nie daje żadnych szans młodzieży, a jednocześnie z dziwnego i znanego tylko sobie powodu ściąga takich zawodników do siebie. I niestety albo tacy zawodnicy muszą szukać „szczęścia” w innych klubach w kraju, albo piłka brzydnie im do reszty. Tak jak zbrzydła Jarusevičiusowi w wieku zaledwie 20 lat. Z obiecującego zawodnika będącego o krok od transferu do zagranicznej ligi został całkowitym popychadłem.
Pokaz siły?
Uporządkujmy pewne rzeczy. Wbrew temu co myślałem i pisałem na Bałtyckim futbolu, a o czym uświadomił mnie Aurimas Budraitis, Żalgiris de facto nie posiada swojej akademii. Podmiot o nazwie Akademia Piłkarska „Žalgirietis” teoretycznie działa w ramach struktur klubu, ale dopiero stanie się jego własnością gdyż obecnie trwa proces kupna. Oprócz pozyskiwania juniorów stamtąd, Żalgiris ściąga do siebie także wyróżniających się zawodników z innych akademii. I tak sam Jarusevičius w Wilnie pojawił się z Dainavy Olita, którą opuścił w 2019 roku.

Cóż jednak z tego skoro później w lidze klub woli stawiać na obcokrajowców, a w europejskich pucharach w wyjściowym składzie wychodzi zaledwie dwóch Litwinów? Młodzi szansę na regularną grę mają tylko w rezerwach występujących na drugim szczeblu rozgrywek (w tym roku rozgrywają bardzo słaby sezon) albo muszą szukać minut na wypożyczeniach do innych zespołów. Tu nasuwa się pytanie – po co zatem Żalgiris ściąga w swoje szeregi młode talenty, skoro potem i tak nie zamierza dawać im możliwości rozwoju? Na to pytanie odpowiedzi nie znał ani mój rozmówca, nie znam też ja. Jedyne co przychodzi mi do głowy to swego rodzaju prężenie muskułów na zasadzie „my jesteśmy w stanie przechwycać najzdolniejszych, my jesteśmy dla nich najbardziej atrakcyjni”.
Budraitis twierdzi, że taka jest polityka klubu i to zależy tylko od kierownictwa. Jako najgorszą rzecz wskazuje fakt, że młodzi gracze stają się obiektem żartów. Przykładowo Jarusevičius w pewnym momencie został wyznaczony tylko do… rozgrzewania bramkarzy I zespołu. Tak, dobrze czytacie. Młody napastnik został ośmieszony do tego stopnia, że nie trenował nawet z drużyną tylko dbał o to aby Edvinas Gertmonas miał możliwość obrony strzału na treningu. Ciężko wyobrazić sobie większe upokorzenie.
„Czy Twoim zdaniem smutne jest to, że młode talenty nie mają możliwości rozwoju w najlepszym klubie w kraju? – pytam Budraitisa. „Bez wątpienia.” – pada w odpowiedzi.

Krok od lepszej przyszłości
Przejdźmy teraz do samego artykułu „Gustas Jarusevičius nie jest już potrzebny Żalgirisowi, czyli jak znikają talenty” i tego co w nim możemy znaleźć. Jarusevičius w seniorską piłkę wszedł w wieku 15 lat w Dainavie Olita, skąd w 2019 roku wypatrzył go klub z Wilna. Po obserwacji występów na drugim poziomie rozgrywek przedstawili swoją ofertę i wzięli do siebie. Jak wyliczał Budraitis, młody napastnik w swoim debiutanckim sezonie zdążył rozegrać 10 meczów, rok później 22, w trzecim sezonie 30 a w tym roku zaledwie 8. W te 8 wlicza się 1 minuta ze starcia w Pucharze Litwy i 21 minut z Superpucharu. Rola iście marginalna.
Jak podaje autor artykułu, jeszcze przed sezonem 2022 Jarusevičius miał możliwość przejścia do zagranicznego klubu, ale w tamtym momencie zaufał po prostu trenerowi Władimirowi Czeburinowi i został. Nie ma w tym na pierwszy rzut oka niczego dziwnego – ledwie 18 lat na karku, w Wilnie mógł liczyć na grę, za granicą istniało poważne ryzyko „przepadnięcia” – nie pierwszy raz zresztą jak to pokazują historie karier różnych Litwinów, którzy w bardzo młodym wieku opuszczali kraj. Decyzja z pozoru rozsądna i przemyślana stawia w tym momencie na szali całą karierę 20-latka.

W 2023 roku doszło do sytuacji absurdalnej, upokarzającej i godzącej w imię młodego Jarusevičiusa. Przed zsyłką do rezerw, jak wspomniałem wcześniej, został oddelegowany do rozgrzewania golkiperów. Był typowym „młodym”, któremu naprędce wymyślono jakiekolwiek zajęcie aby tylko się odczepił. Potem ktoś poszedł po rozum do głowy i zdegradował po prostu chłopaka do rezerw aby tam grał.
Utracona miłość
Jak zatem w takiej sytuacji może czuć się młody zawodnik, który jeszcze w roku ubiegłym regularnie gościł w kadrze meczowej Żalgirisu, a obecnie został upokorzony? 20-latek powiedział Budraitisowi, że jego miłość do piłki nożnej zaginęła. Aby nie przepadła całkowicie, piłkarz udał się do prezes Vilmy Venslovaitienė z prośbą o zgodę na odejście lub przynajmniej wypożyczenie do innej drużyny. Prezes nie zgodziła się (!), a piłkarz za swoją inicjatywę stał się wrogiem (!!) kierownictwa klubu z Wilna.
„Czy możemy mówić tu o niszczeniu piłkarza?” – pytam, nieco retorycznie, Aurimasa Budraitisa. „To pokaże charakter Gustasa, ale jeśli zawodnik mówi, że nie czuje już miłości do piłki, to oczywiste, że to coś znaczy” – odpowiada. Nie użył tych słów bezpośrednio, ale myślę, że to jasne, i śmiało można napisać: Żalgiris Wilno niszczy Gustasa Jarusevičiusa. Tylko dlatego, że postanowił zawalczyć o swoją karierę i marzenia. Jedno z nich wiedzie do Premier League. W wywiadzie ze stroną klubową w 2021 roku powiedział, że jeśli mógłby wybrać klub to byłby to Manchester United.
Bez wyjścia
Kontrakt Litwina z Żalgirisem wygasa z końcem listopada 2023. Ktoś może w tym miejscu powiedzieć „niech znajdzie nowy klub”, albo więcej, „jak jest dobry to niech weźmie go ktoś z Polski”. Zakładając, że sytuacja Jarusevičiusa nie zmieni się, to czy dla zagranicznych klubów jest atrakcyjny piłkarz, który przez rok nie grał na poważnym poziomie i pewnie będzie miał braki kondycyjne i treningowe? A wreszcie, czy kogokolwiek z marszu nie zniechęci obowiązkowy do zapłaty ekwiwalent za wyszkolenie, który zależy od tego gdzie piłkarz się przeniesie i w najlepszym wypadku wyniesie 150 tysięcy euro (5 razy po 30 tysięcy)? Wariant zagraniczny praktycznie z marszu odpada.
Dogadanie się z Venslovaitienė byłoby jeszcze trudniejsze, a to w zasadzie oznaczałoby najlepszy wariant dla piłkarza. Mógłby starać się także o przejście do innego litewskiego klubu – wówczas opłata za ekwiwalent zmniejsza się aż dziesięciokrotnie, lub też przejść na kontrakt amatorski, ale to chyba ostateczność. Na koniec artykuł Budraitis filozoficznie pyta czy sam zawodnik będzie tego chciał i czy nie zdarzy się, że Litwa straci kolejnego niezwykle utalentowanego piłkarza.
Problemy w relacjach międzyludzkich
To nie jest niestety pierwszy raz kiedy w Żalgirisie szwankuje coś w sferze relacji na linii klub – piłkarz. Mantas Kuklys, symbol i bardzo zasłużony dla zespołu zawodnik odchodził w atmosferze konfliktu, nie został pożegnany należycie, potraktowano go bardzo nieelegancko. Klasy zabrakło także wobec Algisa Jankauskasa, jak piąte koło u wozu mógł poczuć się także Deividas Šemberas, już w roli dyrektora. Oczywiście nie zawsze tak jest. Kamil Biliński i Jakub Wilk z Wilna mają świetne wspomnienia, a przez kierownictwo klubu byli traktowani bardzo ciepło, wręcz rodzinnie. Ciężko mi ocenić, czy jest to spowodowane specjalnymi względami dla obcokrajowców, czy może Żalgiris po prostu nie umie pożegnać się z klasą z zasłużonymi dla siebie zawodnikami, oraz nie potrafi obchodzić się z młodzieżą.
A przecież w Wilnie nie tak dawno temu otrzymali, wydawałoby się, pouczającą lekcję w postaci przypadku Karolisa Uzėli. W klubie nie przypilnowali aby na czas zaoferować zawodnikowi nową umowę, i zgodnie z regulacjami FIFA w większości przypadków przepadał ekwiwalent. I tak pomocnik zamiast odejść np. do Jagiellonii Białystok, która była nim w 2022 roku zainteresowana, Uzėla poszedł do RFS-u Ryga, gdyż było to najkorzystniejsze finansowo dla klubu. I tak Żalgiris dostał cokolwiek tylko dzięki dżentelmeńskim ustaleniom, bo finalnie mistrzowie Litwy mogliby nie dostać ani eurocenta. Jak widać nie wyciągnięto z tego żadnych wniosków.
fotografia główna: Żalgiris Wilno







